Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Dziewczyny jak z płócien Klimta

Czytaj dalej
Fot. Luiza Fijałkowska/Fundacja Szpilka
Małgorzata Szlachetka

Dziewczyny jak z płócien Klimta

Małgorzata Szlachetka

Photoshop poszedł wprawdzie w ruch, ale jedynie do stworzenia tła w duchu obrazów Gustawa Klimta, a nie do poprawiania urody modelek. Obyło się bez wyszczuplania ciał albo prasowania twarzy.

- Zależało nam nie na dokładnym odwzorowywaniu tych obrazów, a raczej uchwyceniu atmosfery sztuki Klimta. Założyłyśmy, że w sesji wystąpią zwykłe kobiety. Dziewczyny o ciekawej urodzie i osobowości, które poznałyśmy na naszych wcześniejszych warsztatach i spotkaniach - mówi Dorota Ozimek z lubelskiej Fundacji Szpilka.

- Klimt wiele zawdzięczał kobietom. To, jak je portretował, w jego epoce było rodzajem rewolucji. Rysunki do obrazów szkicował miesiącami, niejednokrotnie w tym czasie zdążył zaprzyjaźnić się z portretowaną kobietą - dodaje Luiza Fijałkowska z Fundacji Szpilka, autorka opisywanych fotografii.

Zawsze warto spróbować

Miriam Róża Abbas pozuje do fotografii według obrazu „Portret Adele Bloch Bauer 1”. Organizatorki sesji podkreślają, że Róży wystarczyło tylko upiąć włosy i już wyglądała jak postać, która właśnie wyszła z płócien Klimta.

Miriam Róża Abbas pozuje do fotografii według obrazu „Portret Adele Bloch Bauer 1”. Organizatorki sesji podkreślają, że Róży wystarczyło tylko upiąć
Luiza Fijałkowska/Fundacja Szpilka Agnieszka Dobrzyńska-Maliszewska według „Portretu Adele Bloch Bauer 2”

Miriam Róża Abbas pozuje do fotografii według obrazu „Portret Adele Bloch Bauer 1”. Organizatorki sesji podkreślają, że Róży wystarczyło tylko upiąć
Luiza Fijałkowska/Fundacja Szpilka W sesji fotograficznej inspirowanej dziełami Gustawa Klimta powstały dwa portrety matek i córek. Na zdjęciu Switlana Kobiałka i Krystyna Kobiałka w lubelskiej wersji obrazu „Dwie dziewczyny i oleander”. Jedno ze zdjęć, jakie powstały w trakcie tego spotkania, było później prezentem na Dzień Matki.

- Byłam zaskoczona propozycją dziewczyn. W trakcie sesji trochę się stresowałam. Do tej pory stawałam raczej po drugiej stronie obiektywu, bo sama trochę fotografuję - opowiada Miriam Róża Abbas z Lublina.

- Ostateczny efekt oceniam pozytywnie, chociaż normalnie nie lubię oglądać siebie na zdjęciach. Nie podejrzewałam, czego mogę się spodziewać, bo przecież pozowałam na tle zrobionym z folii termicznej o złotym kolorze - przyznaje. Na sesję Miriam Róża poszła zaraz po pracy. Dorota Ozimek i Luiza Fijałkowska poprosiły ją tylko wcześniej, żeby specjalnie się nie malowała.

- Czy poradziłabym innym kobietom udział w takiej przygodzie? Zawsze warto spróbować. Ja miałam zaufanie do dziewczyn ze Szpilki. Poza tym, jeśli jakieś zdjęcie nam się nie spodoba, zawsze można poprosić o jego niepublikowanie - mówi Miriam Róża Abbas.

Uchwycenie momentu

- Mnie nie trzeba było specjalnie przekonywać. Poza tym, każdy z nas lubi mieć piękne zdjęcie - mówi z kolei Aldona Iwon z Lublina, która wcieliła się w rolę Sonji Knips. Jej wersja jest bardziej współczesna, bo lublinianka ma krótkie włosy, a nie kok, jak kobieta pozująca przed laty słynnemu wiedeńczykowi.

Dla Aldony Iwon nie była to pierwsza rola modelki. Zdarzało jej się już pozować znajomym fotografom, ale za największe wyzwanie uznała własną sesję ślubną. Podwodne zdjęcia robione na basenie w Puławach.

- Dwudziestoletnia suknia z minuty na minutę wyglądała coraz gorzej, bo chlor zjadał ją dosłownie na moich oczach. Poza tym, trudno było skoordynować pod wodą oddychanie i otwieranie oczu na znak dany od fotografa, który tak jak my był pod wodą. Pływanie w ubraniu to też sztuka sama w sobie - śmieje się Aldona Iwon.

Miriam Róża Abbas pozuje do fotografii według obrazu „Portret Adele Bloch Bauer 1”. Organizatorki sesji podkreślają, że Róży wystarczyło tylko upiąć
Luiza Fijałkowska/Fundacja Szpilka Urszula Czakon na zdjęciu inspirowanym obrazem Klimta „Nadzieja I”

Przy tym doświadczeniu sesje na polu kukurydzy czy w lesie (w stroju retro, z rewolwerami, walizkami i lustrami) wydają się drobiazgiem.

- W lesie pozowałam razem z koleżanką. Chodziło o uchwycenie momentu, w którym ja spoglądam lustro, a na zdjęciu będzie widać jej odbicie zamiast mojego - wspomina.

Celebrować wyjątkowy czas

Urszula Czakon z Lubartowa - mama dziewięcioletniego Piotrusia, ośmioletniej Kai i miesięcznej Sary - pozowała dwa tygodnie przed porodem, u Luizy Fijałkowskiej w domu.

Właśnie wtedy powstała fotograficzna wersja pracy „Nadzieja I” Gustawa Klimta. W oryginale portret rudowłosej, ciężarnej Mizzi Zimmermann jest aktem. Pani Urszula (z zawodu logopeda, pracuje w szkole) nie zdecydowała się na pozowanie nago. Przed obiektywem stanęła w obcisłej sukience w cielistym kolorze.

- W żadnej ciąży nie czułam się tak dobrze jak w ostatniej. Mogłam celebrować ten wyjątkowy czas, bo tym razem nie musiałam się niczym rozpraszać. Myśleć o awansie w pracy czy studiach podyplomowych. Nawet koleżanki mówiły mi, że dobrze wyglądam w ciąży. Mam nadzieję, że widać to na zdjęciu - przyznaje Urszula Czakon.

Sesja we własnej kuchni

To nie pierwszy i nie ostatni projekt Fundacji Szpilka, inspirowany twórczością Gustawa Klimta i jego epoką. Wcześniej odbyło się m.in. zwiedzanie Lublina śladem secesyjnych kamienic.

Miriam Róża Abbas pozuje do fotografii według obrazu „Portret Adele Bloch Bauer 1”. Organizatorki sesji podkreślają, że Róży wystarczyło tylko upiąć
Luiza Fijałkowska/Fundacja Szpilka Agnieszka Banach jako dama z wachlarzem.

Do jedenastu portretów pozowało dziewięć dziewczyn, np. dwie matki z córkami. Żadna z nich nie jest zawodową modelką.

Autorki malarskiej sesji śmieją się, że zorganizowały ją za przysłowiowe 5 złotych. Zdjęcia robiły same, sukienki kupowały najczęściej w ciucholandach, albo wyciągały z własnych szaf. Miejscem sesji raz był pokój w jednym z lubelskich hoteli, innym razem prywatne mieszkanie. Wystarczyło, że we wnętrzu miały dobre światło.

- Zdjęcia inspirowane obrazem „Przyjaciółki” powstawały w mojej kuchni. W ten sposób, że najpierw ja zrobiłam zdjęcie Dorocie, a potem Dorota sfotografowała mnie. Później wystarczyło tylko połączyć te dwa kadry w komputerze - zdradza Luiza Fijałkowska z Fundacji Szpilka.

Okazało się, że w roli tła dla pozujących dziewczyn świetnie sprawdzała się folia termiczna: jej złoty odcień inaczej wyglądał po pierwszym rozprostowaniu, a inaczej gdy się ją pomięło. Na etapie postprodukcji trzeba było jeszcze dołożyć grafikę.

Wróciłam do malowania

Moje rozmówczynie podkreślają, że dzięki Fundacji Szpilka poznały wiele silnych kobiet. Kontaktują się w grupie utworzonej w internecie, ale też spotykają na kolejnych warsztatach czy na wykładach o sztuce, które często są wstępem do wspólnego malowania.

Miriam Róża Abbas pozuje do fotografii według obrazu „Portret Adele Bloch Bauer 1”. Organizatorki sesji podkreślają, że Róży wystarczyło tylko upiąć
Luiza Fijałkowska/Fundacja Szpilka Aldona Iwon we współczesnej wersji obrazu „Portret Sonji Knips” Gustawa Klimta.

Urszula Czakon: - Dziewczyny wyciągnęły mnie z domu. Dzięki nim po latach wróciłam do malowania. Już zapomniałam, jak bardzo to kocham. Próbujemy różnych technik. Na warsztatach w Szpilce pierwszy raz robiłam linoryt. Trochę się tutaj pochwalę, kiedy wystawiłam tę pracę na charytatywnej aukcji, to udało się ją sprzedać za 600 złotych.

Aldona Iwon: - To jest taka społeczność, w której kobiety zwyczajnie się nawzajem wspierają. Mamy nawet „scenę chwały” - raz w miesiącu ta z nas, która jest na to gotowa, dzieli się w internecie tym, co jej się właśnie udało. Ja jeszcze się nie zdecydowałam, ale wkrótce zaczynam podyplomowe studia z grafiki, więc będzie okazja.

Miriam Róża Abbas: - Najchętniej robię fotografię uliczną. Na razie dla siebie, ale może teraz zdecyduję się pokazać te zdjęcia szerszej publiczności.

Wszystkie modelki zgodziły się na umieszczenie ich zdjęć na Facebooku. Reakcje? Pozytywne. „Piękne kobiety i malownicza, eteryczna, Klimtowa sesja. Brawo dziewczyny i autorki zdjęć!!!” - to jeden z internetowych komentarzy.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Zachodniego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Zachodniego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Zachodniego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Małgorzata Szlachetka

plus.dziennikzachodni.pl

Bilety dla 2 osób na koncert Maryli Rodowicz

Prenumerata cyfrowa na kwartał + bilety dla 2 osób na koncert

110,00 390,00

Nie przegap koncertu w ramach Diva Tour, który odbędzie się już 10 listopada w Częstochowie! Po zakupie tego pakietu, bilety odbierzesz w redakcji.

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2017 Polska Press Sp. z o.o.

Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.