4000 zł minimalnego wynagrodzenia w 2023 roku. Czy zwiększone zarobki obrócą się przeciwko ludziom?

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Eliza Gniewek-Juszczak

4000 zł minimalnego wynagrodzenia w 2023 roku. Czy zwiększone zarobki obrócą się przeciwko ludziom?

Eliza Gniewek-Juszczak

Od stycznia 2020 r. minimalne wynagrodzenie ma wzrosnąć do 2600 zł, natomiast do 2023 r. do 4000 zł. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to dobra wiadomość. Ale czy na pewno?

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że minimalne wynagrodzenie od 1 stycznia 2020 roku ma wynieść 2600 zł, do końca 2021 r. ‒3000 zł, a do końca 2023 r. – 4000 zł.

Dla zwykłego mieszkańca to brzmi jak dobra wiadomość.

– Tak powinno być, że 4 tys. zł to najniższa płaca polskiego obywatela – uważa Marek Skibiński, rencista z Zielonej Góry.

Pozostało jeszcze 94% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Eliza Gniewek-Juszczak

Komentarze

3
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Grzegorz D

Myślę że wreszcie przestaniemy być niewolnikami a zaczniemy być pracownikami i niech mi nikt nie pieprzy że pracodawca tego nie wytrzyma, skoro nie stać Cię na pracownika to zaiwaniaj sam , robol pracuje a pracodawca leżakuje na Karaibach wreszcie skończy się wykorzystywanie tzw.robola , POPIERAM w 100%

misiekle

Wydaje mi się, że chyba każdy zatrudniony jest na tyle myślący, że wie iż to nie prezes mu płaci, a pracodawca. A jak pracodawca nie ma lub nie może zapłacić więcej, to żadna ustawa go do tego nie zmusi. Już słyszę o masowych planowanych zwolnieniach lub o zmniejszaniu wymiaru etatu. No bo jak na przykład na moim typowo biurowym stanowisku (obróbka dokumentów i prace pomocnicze i od zawsze minimalna, najniższa krajowa), gdzie nie przynoszę dla firmy żadnego dochodu, mam dostać więcej, za co, że prezes tak powiedział ? Przecież moja wydajność do tego 2023 roku wcale prawie dwukrotnie nie wzrośnie, więc jak ? Przypomina mi to gospodarkę PRL'u, gdzie wszystko było odgórnie, przez rząd sterowane i jak widać nie doprowadziło to do niczego dobrego.

Poza tym ostatnio słyszałem, że jakiś ekonomista (nie PO'wski Rzońca, tak znienawidzony przez prezesa) na szybko wyliczył, że po podwyższeniu do tych 4000 w stosunku do dnia dzisiejszego wpływy z PIT wzrosną O MINIMUM 40 MLD zł. A dzięki temu także i wzrost konsumpcji, więc i VAT także będzie wyższy. Więc co - to jest po prostu nic innego jak zbieranie na to całe bieżące i przyszłe rozdawnictwo. Tylko dlaczego znów kosztem przedsiębiorców.

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.