Kamila Rożnowska

A w Chorzowie chcą fedrować węgiel

Kamila Rożnowska

Pierwsza symboliczna tona węgla wydobyta z kopalni Barbara Chorzów ma wyjechać jeszcze w tym roku.

Nie w tym kwartale, a w następnym firma Fasing chce wystąpić o przyznanie koncesji wydobywczej, która pozwoliłaby reaktywować nieużywaną od kilkunastu lat kopalnię Barbara Chorzów. Skąd ten poślizg czasowy? - Z uwagi na pewne wymogi formalne, brak stworzenia odpowiedniego planu zagospodarowania przestrzennego, aby móc ten rejon wpisać jako teren górniczy, musimy stworzyć dodatkowe opracowania, co wydłuża nam ten czas - wyjaśnia Zdzisław Bik, prezes firmy Fasing.

Prace nad wznowienie wydobycia w chorzowskiej kopalni trwają już od kilku lat. Prywatny inwestor chce fedrować tam przez co najmniej 12 lat, ale jeśli biznes okaże się opłacalny i będą ku temu możliwości - z perspektywą przedłużenia wydobycia po uzyskaniu wymaganych zezwoleń.

Grupa Fasing, chce wykorzystać infrastrukturę kopalnianą, którą pozostawiono w Barbarze, właśnie z myślą o wznowieniu w niej wydobycia. Dodajmy, że zamknięto ją w 1999 roku. Chodzi m.in. o dwa szyby sięgające do poziomu 630 m, istniejące już wyrobiska, komory pomp i rozdzielni elektrycznej.

Jak dodaje Zdzisław Bik dzięki temu reaktywacja kopalni będzie praktycznie o połowę tańsza niż gdyby chcieć kopalnię zbudować od podstaw. Firma szacuje, że przygotowanie do fedrowania pochłonie 500 mln zł, sam Fasing wyłoży na to 50 mln zł. Skąd weźmie pozostałą sumę? - Cztery grupy kapitałowe są zainteresowane wsparciem nas. Niezależnie od tego rozmawiamy jeszcze z polskimi bankami, ale z uwagi na fakt, że nie są to jeszcze rozmowy zakończone, nie mogę ujawniać szczegółów - dodaje Bik.

Kiedy kopalnia rozpocznie pracę? Plan jest, że pod koniec 2017 roku. Ale Zdzisław Bik w rozmowie z nami przyznał, że chciałby, aby pierwsza, symboliczna tona węgla wyjechała na powierzchnię jeszcze w tym roku.

Szacuje się, że kopalnia Barbara Chorzów przez 12 lat wydobędzie ok. 15 mln ton węgla. Natomiast jest także szansa, że na powierzchnię wyjedzie z niej jeszcze ok. 30 mln ton "czarnego złota" w ciągu następnych 20 lat, jeśli fedrowanie ciągle będzie tam opłacalne i będą ku temu warunki.

Rozmowa ze Zdzisławem Bikiem, prezesem Grupy Fasing, która chce wznowić wydobycie w kopalni Barbara w Chorzowie.

Pod koniec zeszłego roku pojawiały się informacje, że o koncesję wydobywczą Grupa Fasing wystąpi w I kwartale tego roku. Czy to aktualny termin?
Takie były nasze plany. Okazuje się jednak, że z uwagi na pewne wymogi formalne, brak stworzenia odpowiedniego planu zagospodarowania przestrzennego, aby móc ten rejon wpisać jako teren górniczy, musimy stworzyć dodatkowe opracowania, co wydłuża nam ten czas. Mamy delikatny poślizg. Nie będzie to pierwszy kwartał, ale mam nadzieję, że nastąpi to już w drugim.

Planujecie zatrudnić 700-800 osób. Czy pracownicy, którzy zostaną zwolnieni z restrukturyzowanych kopalń, będą mogli szukać u was pracy?
Jak najbardziej. Na dziś posiadamy tylko skład założycielski kopalni, także tych 700 osób będziemy poszukiwać na rynku. Jesteśmy otwarci na oferty. Do rekrutacji przymierzamy się w drugim półroczu tego roku. Dlatego myślę, że będzie to idealny czas w momencie, kiedy te osoby będą odchodziły z restrukturyzowanych kopalń. Chciałem też zauważyć, że to nie będzie jedynie 700 - 800 miejsc stworzonych przez nas. Jak znam życie, wokół kopalni powstaną następne miejsca pracy, które będzie można pomnożyć co najmniej razy 4. Myślę, że ok. 3 tys. osób będzie mogło żyć z tej kopalni. Jestem osobiście z tego zadowolony, że będziemy mogli pomóc regionowi też i w tym aspekcie.

Jaką politykę zatrudnienia planujecie realizować? Na co będą mogli liczyć wasi pracownicy?
W naszej grupie dajemy przykład od co najmniej 14 lat, a ja w swojej działalności od 28 lat, że nie zatrudniamy nikogo na tzw. umowy śmieciowe. Jeżeli decydujemy się na zatrudnienie, odbywa się to na zasadach ogólnych, gwarantując wszystkie uprawienia socjalne i pracownicze, które wynikają z kodeksu pracy. Na pewno jest to projekt ograniczony, bo wydobycie jest zaplanowane na razie na 12 lat z możliwością jego przedłużenia, jeśli koniunktura będzie temu sprzyjała.

A co z przywilejami górniczymi?
Mamy przykład kopalni Silesia (Czechowice-Dziedzice - przyp. red.), która te przywileje też gwarantuje. Nie możemy mówić, że będziemy to nazywać "premią roczną", albo "czternastką", ona musi wypływać z zysków firmy i rentowności. Grupa Fasing jest chyba jedyną firmą w regionie, która zachowała najwięcej przywilejów górniczych. Dochowujemy też tradycji górniczych i wypłacamy np. "barbórkę", jest to też dzień wolny. Staramy się zachować maksymalną ilość tych przywilejów, które są racjonalne dla prowadzenia firmy. Wszystko wynika niestety z rentowności i zysków.

W jakim systemie zmianowym planujecie pracować?
Dokładne warunki określą możliwości wydobywcze i zbytu. Na dzisiaj jest to zaplanowane w czterobrygadowych zmianach przy sześciodniowym tygodniu pracy. Siódmy dzień ma być dniem dla rodziny.

Gdzie węgiel z Chorzowa będzie trafiał?
Firma Karbon, która jest naszym głównym akcjonariuszem, jest także dealerem Kompanii Węglowej i Holdingu Węglowego, posiada możliwości sprzedaży eksportowej. Karbon wysyła ten węgiel m.in. do Czech, Austrii, Niemiec. Jeżeli chcemy docelowo wydobywać do 1,5 mln ton węgla rocznie, a na nasz rynek importujemy 11-12 mln ton, to widzimy, że nie chcemy konkurować z węglem polskim, a tym importowanym. Przez nasze wydobycie chcemy zmniejszyć ten import, mając bardziej konkurencyjną cenę. Węgiel z kopalni Barbara Chorzów jest bardzo specyficznym węglem, ponieważ nie jest do końca energetyczny, ale też nie jest jeszcze koksującym. Dlatego ten węgiel może służyć zarówno jako domieszka do produkcji koksu, ale też jako domieszki do węgla kamiennego dla energetyki. Raczej się nie obawiamy, jeśli chodzi o możliwości jego sprzedaży.

W swoich wypowiedziach zwracał pan uwagę, że dla grupy Fasing ważne jest dbanie o środowisko naturalne. Jak w Chorzowie będziecie minimalizować degradację środowiska?
Będąc w centrum tak dużej aglomeracji śląskiej, prowadząc produkcję sprzętu ciężkiego, posiadamy ISO środowiskowe i dochowujemy pełnej dbałości o to, żebyśmy byli przyjaźni dla otoczenia i środowiska. Nie widzę powodu, żeby otwierając następną działalność, typu kopalnia, zmieniać nasze przyzwyczajenia i nastawienia do środowiska. Kopalnia oczywiście rządzi się swoimi prawami. I po to, żeby niejako udowodnić, że nie chcemy pogarszać ani życia społecznego, ani degradować środowiska, prowadzone są różne badania. Te badanie przez ostatnie półtora roku wykonywał dla nas Główny Instytut Górnictwa. Potwierdzają one, że wydobycie węgla na poziomie 800-900 m, praktycznie do zera obniża oddziaływania na środowisko naturalne na powierzchni. Natomiast w przeciągu 50, 80 lat teren może być nieznacznie obniżony. Może to stwarzać dodatkowe możliwości dla środowiska, żeby się jeszcze bardziej rozwijało. Mamy parę przykładów, że możemy być sprzyjającym elementem dla środowiska, a nie degradującym.

Zatem kopalnia rozpocznie wydobycie zgodnie z planem, w 2017 roku?
Moim marzeniem jest, aby jak najszybciej. Ale życie dyktuje nam swoje warunki. Planujemy, że pierwszą symboliczną tonę wydobędziemy jeszcze w tym roku, co umożliwi nam dochowanie tradycji górniczej, czyli świętowania dnia św. Barbary w grudniu. Natomiast mówiąc rzeczowo - pełne wydobycie planujemy w 2017 roku. W 2016 roku będą trwały prace przygotowawcze. Myślimy, że na koniec 2017 roku kopalnia już będzie w pełnym wydobyciu.

Kamila Rożnowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.