Aaaaauto tanio kupię na raty z programu 500 plus. Najchętniej VW, Opel, Audi, Ford

Czytaj dalej
Sławomir Cichy

Aaaaauto tanio kupię na raty z programu 500 plus. Najchętniej VW, Opel, Audi, Ford

Sławomir Cichy

78 proc. osób chce wykorzystać środki z rządowego programu na zakup samochodu. Większość, bo 67 proc. planuje spłatę auta w miesięcznych ratach zaciągając kredyt.

Już 97 proc. polskich rodzin złożyło wnioski o wypłatę 500 złotych na dziecko. W pierwszych trzech miesiącach programu z budżetu wydano 5 mld zł poinformowała w środę na konferencji podsumowującej pierwsze trzy miesiące programu 500 plus Elżbieta Rafalska, szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej.

Mieszkanie za czytanie

Premier Beata Szydło stwierdziła z kolei, że kto krytykuje program Rodzina 500 plus, nie ma wyobraźni, albo jest bezdusznym technokratą. Dodała, że wsparcie polskiej rodziny jest priorytetem tego rządu. Zdaniem premier, na polskiej prowincji można dziś usłyszeć historie z życia wzięte.

- O tym, że rodziny mogą wreszcie myśleć o własnym mieszkaniu, że matki nie muszą w wiejskim sklepie kupować na zeszyt. To nie są historie z filmów - mówiła.

Zdaniem rządu widać wzrost obrotów w sklepach AGD i RTV, wzrosło zainteresowanie wyjazdami wakacyjnymi.

- Mam nadzieję, że „chwilówki” będą teraz miały trudności z dalszym funkcjonowaniem - dodała minister Rafalska.

Jeśli rodzina wydaje środki z programu niegodnie z przeznaczeniem, można je zamienić na pomoc w formie rzeczowej. Jednak to margines, od 1 kwietnia prowadzono w tym trybie zaledwie 254 sprawy.

Na konferencji ani premier Szydło, ani minister Rafalska nie wspomniały, że sztandarowa obietnica wyborcza Prawa i Sprawiedliwości realizowana pod hasłem Rodzina 500 plus niespodziewanie nakręciła też koniunkturę na rynku używanych samochodów.

Takiego boomu prywatni importerzy aut, nie pamiętają od 2008 roku kiedy doszło do zapaści. W tym roku statystyki sprzedaży rosną we wszystkich segmentach rynku. Od małych aut miejskich po miniwany. Liczy się jednak cena. Najłatwiej sprzedać dobrze wyposażone auto do 15 tys. zł a więc starsze niż 10 lat.

Rozpoczął się też wcale niemały boom w sektorze aut nowych. Rekordzista volkswagen zanotował wzrost sprzedaży niemal o 40 proc.

Statystyki nie kłamią

Od początku tego roku do końca kwietnia po raz pierwszy zarejestrowano u nas już ponad 295 tys. używanych samochodów osobowych, czyli 16 proc. więcej niż przed rokiem - poinformował Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), korzystając z danych rządowej Centralnej Ewidencji Pojazdów. Z najnowszych danych wynika jednak, że sprzedaż dopiero się rozkręca.

Czerwiec przyniósł największy wzrost sprzedaży w tym roku. Klienci finalizowali przedwakacyjne zakupy. Rejestracje nowych samochodów osobowych i dostawczych w ostatnim miesiącu - zamykającym drugi kwartał, wyniosły 44 157 szt. i były o 27,8 proc. wyższe niż przed rokiem.

W grupie samochodów osobowych w czerwcu 2016 r. przybyło 38 555 szt., to więcej od rezultatu sprzed roku o 8,2 tys. szt.(26,9 proc.) i więcej o 5,6 tys. (+16,9 proc.) od uzyskanego w maju. Jeśli trend się utrzyma, do końca roku na polskie drogi wyjedzie ponad 900 tys. samochodów używanych, zarejestrowanych w kraju po raz pierwszy a niektóre prognozy ekspertów mówią, że nikt nie powinien być zdziwiony jeśli „pęknie” milion.

- Koniunkturę na rynku napędzają przede wszystkim rodziny, które jeszcze w ubiegłym roku nie miały zdolności kredytowej pozwalającej na zakup auta. Dziś z pewnym zastrzykiem gotówki na poziomie 500-1000 zł miesięcznie stały się atrakcyjnym klientem dla banków udzielających kredytów na sfinansowanie zakupu auta. Tym bardziej atrakcyjnym, że instytucje finansowe nic nie ryzykują. W razie zaprzestania spłat kredytu po prostu mogą zabrać auto - mówi Michał Kopeć, ekspert motoryzacyjny.

Krytyków, którzy uważają, że pieniądze zamiast na dzieci idą na fanaberie rodziców gasi minister Jarosław Sellin.

- Czy dzieci nie korzystają z samochodu? Czy matka, która wreszcie przestanie dźwigać siaty z zakupami a włoży je do bagażnika nie będzie miała więcej sił i czasu dla dzieci - pyta retorycznie.

Nowe też się dobrze sprzedają

Comiesięczny zastrzyk gotówki, stał się również impulsem do zmiany auta na nowy model przez dobrze sytuowane rodziny korzystające z programu 500 plus.

- Planowaliśmy wymianę auta dopiero za dwa lata kiedy obie córki będą już chodziły do szkoły, ale okazało się, że bardziej opłacalny jest dla nas już dziś zakup nowego z oddaniem poprzedniego w rozliczeniu. Ma w tej chwili pięć lat i jeszcze nie najgorzej trzyma cenę. Siedmioletni samochód to już gorący kartofel, na który kończy się gwarancja i trudniej go sprzedać - mówi Patrycja, która przyjechała z mężem do salonu KIA w Katowicach negocjować cenę nowego auta.

Jednak nie koreański koncern sprzedaje podczas trwającego boomu najwięcej nowych aut. W czerwcu 2016 r. na pierwszym miejscu była Skoda. Czeskiej marce przypadło 4968 nowych rejestracji (25 proc. wzrost w stosunku do analogicznego miesiąca w 2015 r. To 13 proc. udziału w rynku). Drugi był Volkswagen (3720 sztuk wzrost o 39 proc. z udziałem w rynku na poziomie niemal 10 proc.). Na trzeciej pozycji znalazła się Toyota (3618 rejestracji nowych aut). Czwarty był Opel (3249 rejestracji - wzrost o 15,5 proc.). To rekordowy czerwiec dla tej marki od 2000 roku, czyli od 16 lat. Łączna sprzedaż niemieckiej firmy w pierwszym półroczu wyniosła 19 026 samochodów o 14,5 proc. więcej niż przed rokiem gdy w ciągu sześciu pierwszych miesięcy sprzedano 16 622 sztuk.

Najchętniej kupowana była astra produkowana w Gliwicach. Nabywców znalazło 7 368 egzemplarzy.

To dopiero początek, apetyty rosną

Według badania opinii przeprowadzonego wśród klientów AAA AUTO na temat czynników wpływających na decyzję zakupu, 78 proc. osób chce wykorzystać środki pochodzące z Programu 500 plus na zakup samochodu. Większość, bo 67 proc. planuje wykorzystać otrzymane pieniądze na spłatę miesięcznych rat kredytowych. Badanie zostało przeprowadzone wśród 2000 osób, w okresie maj- czerwiec 2016 roku.

- Dla wielu rodzin dodatkowe 500 zł może stanowić poważny zastrzyk gotówki. Pieniądze pochodzące z programu 500 plus na pewno w części będą przeznaczane przez rodziny na bieżące wydatki domowe czy zakup ubrań dla dzieci. Jednak wyniki naszego badania dowodzą, że większość polskich rodzin zainteresowanych zakupem aut używanych, które będą korzystały z programu 500 plus, zamierza także przeznaczyć całość lub część tych dodatkowych pieniędzy na zakup samochodu. Spodziewamy się, że częściej będą poszukiwane najtańsze wersje popularnych aut rodzinnych, jak np. Ford Focus kombi, Volkswagen Passat czy KIA Ceed kombi - mówi Ken Scarratt, dyrektor generalny AAA AUTO w Polsce.

Tłok w wydziałach komunikacji?

Większy popyt na samochody, to przynajmniej teoretycznie, większy tłok w wydziałach komunikacji, gdzie trzeba auto ponownie zarejestrować. Tymczasem Krzysztof Polaczkiewicz z wydziału prasowego UM w Sosnowcu mówi, że liczba rejestrowanych aut nie wzrosła w stosunku do ubiegłego roku a w czerwcu nawet spadła. Krzysztof Kaczorowski z biura prasowego UM w Katowicach potwierdza, że w stolicy regiony jest tak samo. Podobne zdanie usłyszeliśmy w Tychach, Gliwicach i Bielsku-Białej.

Jak to możliwe skoro dane ogólnopolskie wskazują jednoznacznie na motoryzacyjny boom? Z pomocą znów przychodzą liczby. Z danych GUS wynika, że w miastach aglomeracji katowickiej, gdzie bezrobocie jest niskie a zarobki przyzwoite, nasycenie autami jest duże.

Liczba samochodów na 1000 mieszkańców przekracza 600. To tyle co w Warszawie, więcej niż we Wrocławiu, Krakowie czy Poznaniu. Na drugim biegunie są takie miasta jak Białystok (355 aut na 1000 mieszkańców), Kielce, Lublin, Olsztyn, Toruń, Rzeszów, czy Łódź gdzie liczba aut na 1000 mieszkańców jest poniżej 450.

To dlatego np. w Łodzi, po zastrzyku gotówki z programu 500 plus, bez dodatkowych ludzi przyjmujących wnioski i wydających dowody rejestracyjne kolejek w Wydziale Komunikacji nie uda się rozładować. W tej chwili aby załatwić formalności, trzeba wstać jeszcze przed świtem i jak w czasach słusznie minionych przed mięsnym, zająć strategiczne miejsce w kolejce.

- Wcześniej byłem zachwycony pracą wydziału komunikacji. Zanim tam poszedłem, umówiłem się telefonicznie na konkretną godzinę. Przyszedłem 15 min wcześniej i od razu zostałem przyjęty, ponieważ nie zgłosił się gość umówiony przede mną. Wszystko trwało ok. 10 minut. Wyznaczono mi termin odbioru, ale proszono wcześniej o telefon. Zadzwoniłem, przyszedłem i po 20 minutach miałem dowód. To było w grudniu ubiegłego roku. W kilka miesięcy wszystko się zmieniło - mówi Grzegorz Karcz mieszkaniec Łodzi.

Kurier Poranny ukazujący się na Podlasiu również zauważył tłok w wydziałach komunikacji na swoim terenie. Porównując czerwiec rok do roku tylko w Białymstoku i Łomży wzrosła liczba rejestrowanych aut odpowiednio 17 proc. i 24 proc. To potwierdzałoby hipotezę, że mieszkańcy mniej zmotoryzowanych regionów kraju, po zastrzyku gotówki z programu 500 Plus ruszyli nadrabiać różnicę dzielącą ich do zatłoczonej Warszawy, Katowic, Krakowa czy Wrocławia.

Sławomir Cichy

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.