Adam Wijas i jego codzienna praca nad budową doskonałego ciała [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Mat. prywatne
Olga Krzyżyk

Adam Wijas i jego codzienna praca nad budową doskonałego ciała [WIDEO]

Olga Krzyżyk

Ćwiczy pięć dni w tygodniu. Nigdy nie odpuszcza, bo tutaj najważniejsza jest regularność. Biega, gra w piłkę nożną i ćwiczy na siłowni. Adam Wijas o swoje ciało zaczął dbać, gdy miał 20 lat i przestał grać profesjonalnie w piłkę nożną. Jednak już wtedy był wysportowany. Jego idolem w walce o idealną sylwetkę jest Cristiano Ronaldo, napastnik Realu Madryt. I chociaż CR7 jest wzorem dla Adama, to kibicuje on największemu rywalowi Realu, czyli Barcelonie. Poznajcie lepiej Adama i jego drogę ku doskonałemu ciału.

Adam Wijas na co dzień przestrzega trzech prostych zasad. Po pierwsze regularny trening, od poniedziałku do piątku. Sobota i niedziela to czas na regenerację. Po drugie zdrowe odżywianie. Posiłki o tych samych porach, unikanie niezdrowego jedzenia. Po trzecie zero używek. Adam alkoholu prawie nie pije, a papierosów nawet nie tknie. Te proste zasady, wcale nie takie proste do zrealizowania, Adam stosuje w swoim życiu. Efekt? Pięknie wyrzeźbione ciało, doskonała kondycja fizyczna, zazdrosne spojrzenia mężczyzn i westchnienia kobiet. Sięgnijmy jednak po wagę i centymetr. Adam waży 80 kilogramów przy wzroście 182 cm. Obwód klatki piersiowej to 105 cm, a bicepsa 42 cm. Jednym słowem – kawał ciacha.

Miłość do piłki nożnej ma we krwi
Nasz bohater urodził się 6 stycznia 1989 roku w Katowicach. Jednak dzieciństwo spędził w Niemczech, gdzie jego tata grał w piłkę nożną w drugiej lidze. Adam Wijas jest synem Jerzego Wijasa, polskiego piłkarza urodzonego w Mysłowicach, który 17-krotnie reprezentował Polskę w piłce nożnej latach 1983-1989.

- Tata w polskiej ekstraklasie ma ponad 250 występów. To od niego ja i mój starszy brat Łukasz przejęliśmy zamiłowanie do piłki nożnej. Przed Łukaszem zapowiadała się nawet cała piłkarska kariera. Niestety, gdy miał 27 doznał kontuzji kostki i po mimo siedmiu operacji nie wrócił już do uprawiania profesjonalnego sportu – wspomina Adam Wijas, który mówi o swoim bracie, jako najlepszym przyjacielu od serca.

Adam, jak sam mówi zaczął kopać piłkę, gdy tylko nauczył się chodzić. Futbol towarzyszył mu od zawsze. Jego tata po zakończeniu kariery zaczął pracować jako trener piłkarski. Często zabierał ze sobą syna na treningi i tam kilkuletni jeszcze chłopiec, poza boiskiem, kopał piłkę. Wiedział, że chce grać, a w przyszłości zostać profesjonalnym piłkarzem, tak jak jego ojciec. W wieku 13-lat rodzice zapisali go do klubu sportowego Górnik 09 Mysłowice. Po trzech latach, Adam przeniósł się do GKS-u Katowice.

- Przestałem grać w piłkę nożną w wieku 20 lat. Nie miałem takich umiejętności, by zostać profesjonalnym piłkarzem i żyć z tego. Jednak do tej pory często gram w piłkę, nawet podczas amatorskich turniejów. Ponadto pomagam mojemu tacie prowadzić treningi dla młodych piłkarzy Górnika 09 Mysłowice. Przekazuję moje doświadczenie, razem z nimi ćwiczę. Oczywiście wracają wtedy wspomnienia, jak samemu się grało, bo treningi się nie zmieniły. Robimy to samo, co ja za dziecka w klubie. Teraz jestem po drugiej stronie, jako trener, ale to też sprawia przyjemność i cieszę się, jak mogę pomóc i pokazać młodym adeptom piłki nożnej podstawowe piłkarskie ćwiczenia– opowiada Adam.

Z murawy boiska wprost na salę siłowni
Piłkarska kariera Adama zakończyła się, gdy miał 20 lat. Nie było to jednak pożegnanie ze sportem. Już w wieku 14 lat pierwszy raz miał styczność z siłownią. Jedna ławeczka, lekkie ciężarki. Później doszedł drążek do podciągania i pierwsze hantle na bicepsy. W większości czasu, Adam ćwiczył w domu. Do tego nie mogło zabraknąć pompek i brzuszków. Wszystko jednak z umiarem, bez żadnych nacisków. Gdy skończyło się profesjonalne granie w piłkę nożną, wtedy zaczęły się regularne ćwiczenia na siłowni, bieganie i brzuszki. Obecnie Adam robi codziennie, przez pięć dni w tygodniu po... 1000 brzuszków!

- Moim wzorem pod względem sylwetki jest Cristiano Ronaldo. On jest niesamowitym profesjonalistą i jak sam często podkreślał w różnych wywiadach – ma obsesje doskonałości. To mi się w nim podoba, że nie spoczywa na laurach, tylko cały czas dąży do tego, żeby być lepszym niż jest teraz – mówi Adam.

- Najważniejsza jest regularność ćwiczeń. Takie ciało to efekt nie tylko siłowni, ale także innych sportów: biegania, piłki nożnej, jazdy na rowerze. To także sporo wyrzeczeń, od unikania alkoholu, poprzez zdrowe odżywianie, kończąc na czasie, który trzeba poświęcić na ćwiczenia. Mnie w ciągu dnia potrzeba ok. 2,5 godziny na trening – dodaje.

Chwile słabości? Zastanawia się nad moim pytaniem Adam. Szybko jednak odpowiada, że jak każdy ma momenty, że chce skończyć i ma już dosyć. Trwa to jednak chwilę. Podkreśla, że nigdy nie myślał, żeby zakończyć swoją przygodę ze sportem.

- Już tak daleko zaszedłem z ćwiczeniami, z pracą nad swoim ciałem, że nie potrafiłbym tego wszystkiego przerwać i nawet nie chcę o tym myśleć. Gra w piłkę nożną, chodzenie na siłownię to dla mnie nałóg, który jest wpisany w moje życie. Muszę iść poćwiczyć, jakbym nie poszedł to czułbym, że czegoś brakuje. Jeżeli odpuszczę, to drugiego dnia pracuję ze wzmożoną siłą. Mam to we krwi, co tu zrobić – śmieje się Adam.

Ciało, które docenił Rafał Maślak – Mister Polski 2014
Niecodzienną muskulaturę Adama Wijasa zauważył sam Rafał Maślak, który został wybrany najprzystojniejszym mężczyzną 2014 roku. Co roku organizowany jest konkurs na Mistera Polski oraz Mistera Wakacji. W 2015 roku, za namową rodziny Adam zdecydował się wziąć z nim udział. Wysłał potrzebne zdjęcia i dane. Zgłoszeń były tysiące, z różnych rejonów Polski. Do ścisłego finału dostawała się jednak tylko piętnastka wybranych szczęśliwców. Wśród finalistów był też Adam Wijas.

- To było jedno z moich najlepszych przeżyć w życiu. Dostałem się do wybranej 15-ki z całej Polski. Tu nie było przypadkowych osób. Na galę finałową jechaliśmy w lipcu do Stalowej Woli, gdzie w klubie Sydney odbyła się impreza, na której wszyscy się spotkaliśmy i wybrany został Mister Wakacji, który następnie brał udział w wyborach na Mistera Polski. Mieliśmy cztery wyjścia w garniturze, w stroju klubowym, w kąpielówkach i w stroju dowolnym – opowiada Adam.

O 20.00 zaplanowane było spotkanie z organizatorami oraz Rafałem Maślakiem. Po 22.00 były pierwsze próby i szybkie wskazówki, jak chodzić na wybiegu. Gala finałowa rozpoczęła się o północy, a skończyła późno w nocy. Pierwszy w Stalowej Woli był właśnie Adam, który jechał z innym kandydatem z Katowic. Jako trzeci przyjechał Rafał Jonkisz, który w końcu został Misterem Wakacji, a następnie Misterem Polski 2015.

To nie jedyna przygoda Adama z wybiegiem. W 2014 roku w Katowicach organizowany był casting do popularnego programu telewizyjnego „Top model”. To była szansa na zostanie modelem.

-Wszystko wyglądało inaczej niż w telewizji i trwało bardzo długo. Prawie dwie godziny nagrywane było wejście jurorów, którzy następnie pojechali, a nas oceniały inne osoby. Następnie trzeba było wypełnić ankiety z danymi i czekać na profesjonalnego fotografa. To wszystko trwało od 9.00 do ok. 19.00. Dopiero po tym rozpoczął się casting. Trwał do ok 3.00 w nocy. Niestety jurorzy powiedzieli, że szukają smukłych modeli z twarzą fashion week. Sam nie wiedziałem co to oznacza. Ostatecznie na ten oficjalny casting w Warszawie już nie pojechałem – wspomina Adam.

Cel na przyszłość – zawodowo zająć się sportem
Obecnie Adam pracuje na stacji benzynowej, a także pomaga tacie w treningach młodzików Górnika 09 Mysłowice. Jednak w najbliższym czasie planuje zdobyć odpowiednie szkolenia, by zostać trenerem personalnym i sport wprowadzić oficjalnie w swoje życie zawodowe.

- Sport to moje życie i nie potrafię z nim od tak zerwać. Dlatego chcę zostać trenerem personalnym, pomagać innym, dzielić się doświadczeniem, a także na tym zarabiać. Sportowy tryb życia to samo zdrowie, zawsze to powtarzam innym – podkreśla Adam.

Nie sposób nie zwrócić uwagi na muskulaturę Adama. Od razu widać, że sam ćwiczy, a powtarzane przez niego słowa „trenuj”, „ćwicz”, „biegaj” to nie tylko puste hasła. Zaciekawiło mnie to, jak patrzą na niego inni. U niejednego mężczyzny budowa Adama musi wzbudzać zazdrość, a wśród płci pięknej spojrzenia zachwytu.

- Nie umiem stwierdzić, czy dziewczyny często mnie podrywają. Parę razy się zdarzyło, ale uważam że powinno być odwrotnie. To mężczyzna powinien zabiegać o względy kobiety – mówi Adam.

Dla wszystkich pań, którym spodobał się Adam Wijas mam dobrą wiadomości. Jeszcze nie wpadł w sidła żadnej kobiety. Jak śmieje się jego mama, będzie musiał znaleźć czas na związek, co pewnie będzie ciężko połączyć z treningami.

- Chce być w związku. Oczywiście, że będę miał czas dla swojej dziewczyny. Nie zrezygnuje jednak całkowicie z treningów, chociaż pewne rzeczy będą musiał pozmieniać – zapewnia.

Nie tylko kobiety zwracają uwagę na pięknie wyrzeźbione ciało Adama. Mężczyźni także ukradkiem zerkają na jego muskulaturę. Czasem z zazdrością, czasem z podziwem.

- Były takie przypadki, że ktoś podchodził i pytał się co ćwiczę, ile razy w tygodniu i w ogóle jak uzyskać taką rzeźbę. To są miłe przypadki. Bywają także docinki. Już się do tego przyzwyczaiłem i wiem, że nikt nikomu nie zabrania, żeby samemu zabrać się za ćwiczenia – dodaje na zakończenie Adam.

Adam Wijas nie ustaje w dążeniu do uzyskania doskonałego ciała. Nie przestaje także grać w piłkę nożną. Zobaczcie zdjęcia i filmy pokazujące Adama.

Olga Krzyżyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.