Alfabet trenera, czyli trabant, bezrękawnik i "zapisz to, faken!"

Czytaj dalej
Rafał Musioł

Alfabet trenera, czyli trabant, bezrękawnik i "zapisz to, faken!"

Rafał Musioł

Cudotwórca czy szczęściarz? Czy uleczy polski futbol? Kiedyś filar polskiej kadry, legenda Wisły Kraków. Uzdrowiciel Górnika Zabrze. Alfabet trenera, o którym po dwóch meczach reprezentacji mówi cała Polska. Poznajcie Adam Nawałkę. Od A do Z.

A

jak alkohol
Obecny selekcjoner preferuje raczej wstrzemięźliwy tryb życia. Tak było już w czasie jego kariery piłkarskiej, gdy grał w mocno imprezowej drużynie Wisły Kraków. Andrzej Iwan wspominał w swojej biografii „Spalony: "Różnica między Adamem a resztą zawodników była taka, że on nie potrzebował żadnych dodatkowych bodźców i potrafił fantastycznie bawić się bez alkoholu”. Piłkarze opowiadają, że po zwycięskim meczu pozwala im na jedno piwo, ale nie ma już np. mowy o piciu kolejnego w autokarze.

B

jak Beenhakker Leo
Holenderski szkoleniowiec wybrał Nawałkę do grona najbliższych współpracowników na Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. – „To był dla mnie bardzo ważny moment, a Leo wiele mnie nauczył – przyznaje Nawałka. – Zacząłem zauważać rzeczy, które wcześniej mi umykały”. Obaj panowie nadal utrzymują kontakt. Beenhakker gratulował swojemu dawnemu asystentowi nominacji, od czasu do czasu informuje go też o formie kadrowiczów grających w Holandii.

C

jak Ciepły
Taki pseudonim nadano Nawałce w Wiśle Kraków. Według Iwana ojcem chrzestnym był Staszek Gonet, który zapytał wprost: „Adam, a czy ty nie jesteś czasem ciepły?”, mając na myśli dbałość kolegi o wygląd oraz jego powodzenie u… obu płci. Inny wiślak, Lucjan Franczak, wspomina, że mogło chodzić także o to, że Nawałka spędzał wyjątkowo dużo czasu u masażystów.

D

jak drzewa
W czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych Nawałka nie tylko grał w piłkę, ale przede wszystkim szukał różnych zajęć, dzięki którym mógł zarobić cenne dolary. Jednym z nich był ścinanie drzew zagrażających trakcjom kolejowym i liniom elektrycznym. Został nawet kierownikiem jednej z takich ekip, a za dwumiesięczną pracę dostawał tyle, że mógłby kupić kamienicę w centrum Krakowa.

E

jak Eugen Polanski
Piłkarz niemieckiego Hoffenheim, rodem z Sosnowca. Odmówił Nawałce przyjazdu na zgrupowania przed meczami z Niemcami i Szkocją. Ta sytuacja jest największą wpadką wizerunkową selekcjonera. Z perspektywy czasu obaj pewnie żałują jej po równo: trener, że prosił, piłkarz, że odmówił.

F

jak Furtok Jan
To właśnie on, legenda GKS Katowice, a w 2008 roku prezes tego klubu, wpadł na pomysł, by Nawałkę zatrudnić na Bukowej. – Był bezrobotny po Euro 2008, a znaliśmy się z meczów w Orłach Górskiego. Nie miałem jednak odwagi do niego zadzwonić, bo przecież zajmowaliśmy miejsce w dole I ligi, a pieniądze też mieliśmy niewielkie. Pomógł mi Janek Urban, który porozmawiał z Adamem i powiedział: możesz dzwonić, jest zainteresowany – wspominał później Furtok.

G

jak GKS i jak Górnik
Z Katowic Nawałka trafił do Zabrza. W obu klubach dostał twardą szkołę trenerskiego życia, gdy brak pieniędzy w kasie skutkował lawiną problemów. W obu jednak wypromował nowych młodych zawodników i w obu odniósł sukces, który otworzył mu drogę do obecnej posady. Jednocześnie doprowadził do sytuacji, w której na Śląsku został uznany już za „swojego”, młodsi kibice – chociaż trudno w to uwierzyć - wręcz nie kojarzą jego związków z Małopolską.

H

jak hart ducha
Mówiąc językiem Nawałki: cechy wolicjonalne. To właśnie one często decydują o zwycięstwie lub porażce. Szkoleniowiec biało-czerwonych uchodzi za wybitnego motywatora – wie, jak zmobilizować piłkarzy do maksymalnego zaangażowania, potrafi też podtrzymać ich na duchu po przegranych. – Jeśli dałeś z siebie całe serducho i wszystko spod wątroby możesz uznać, że wygrałeś – mawia selekcjoner.

I

jak inwencja
- Jestem trenerem, więc muszę rozwiązywać takie problemy, bo za to między innymi mi płacą – mówił Nawałka w Górniku Zabrze, gdy miał w zespole plagę kontuzji i musiał wymyślać nowe ustawienie drużyny. Na brak inwencji nie narzekał też podczas zgrupowań. Piłkarze chodzili do kina, na strzelnicę, ścigali się na gokartach i jeździli na najszybszym rollercoasterze świata.

J

jak jajecznica z pomidorami
O tym, że nikt nie robi jej tak znakomicie, mówi sama żona selekcjonera. Ujawnia przy tym, że mąż podaje tacę do łóżka w te nieliczne niedziele, w które akurat jest w domu. Tajemnicą sukcesu jest podobno odrobina koperku. O innych kulinarnych talentach Nawałki media milczą.

K

jak krew, pot i łzy
Najsłynniejszy bon mot opiekuna kadry. Właśnie te trzy elementy obiecuje piłkarzom na powitanie i słowa dotrzymuje. – Po pierwszych treningach nie mogliśmy nawet chodzić, wszystko nas bolało – opowiadali piłkarze GKS Katowice. U Nawałki można mecz przegrać, to jest wliczone w ryzyko zawodowe, ale nie można przejść „obok” spotkania. W takich sytuacjach winowajcy nieraz bali się wejść do szatni.

L

jak lód
Nawałka śledzi nowinki z piłkarskiego świata i szybko potrafi je zaadaptować. W Zabrzu zawodnikom w przerwie meczów fundował kąpiel w kostkach lodu, która przyspieszała regenerację sił. Nic więc dziwnego, że po wyjściu z szatni biegali znacznie szybciej niż przed przerwą.

M

jak moda na bezrękawnik
Znak rozpoznawczy Nawałki. Kibice i dziennikarze żartowali, że ma ich bez liku, dobieranych na każdą okazję. To oczywiście żart, ale tak naprawdę nigdy nie udało się rozstrzygnąć, czy w zimowej wersji rzeczywiście na plecach zamontowany był element grzewczy… Pewne jest natomiast to, że Nawałka okazał się prekursorem mody, a w jego ślady poszło wielu szkoleniowców oraz współpracownicy.

N

jak Niemcy
Największy triumf w trenerskiej karierze Nawałki. Kto nie widział meczu, niech żałuje, kto widział, ten wie o co chodzi i długo, długo tego nie zapomni.

O

jak ostatni mecz w reprezentacji
Piłkarska reprezentacyjna przygoda Nawałki nie trwała długo. W koszulce z orzełkiem rozegrał raptem 34 mecze, strzelając jednego gola Węgrom (w debiucie i to w pierwszej minucie!). Pięć z nich przypadło na mistrzostwa świata w Argentynie, gdy miał zaledwie 21 lat. Pożegnał się meczem z Kolumbią w 1980 roku.

P

jak Pele
Ze słynnym Brazylijczykiem selekcjonera polskiej reprezentacji łączy data urodzenia – 23 października. Co ciekawe, tego samego dnia urodziny obchodził także inny wybitny piłkarz - Kazimierz Deyna.

R

jak rodzina
Nawałka nie miał wyjścia – musiał związać się z piłką. Jego ojciec grał w Orlętach Rudawa, brat mamy w IV lidze, a wujek, który jest zakonnikiem w Rzymie, zabierał młodego Adama na mecze Serie A.

S

jak szacunek
O charyzmie szkoleniowca przekonali się wszyscy, którzy mieli okazję się z nim zetknąć. Najbliżsi współpracownicy, a także piłkarze, mówią wręcz o… strachu. Na pewno nie warto wchodzić w jego kompetencje: zawodnicy, którzy w szatni lub mediach mieli inne zdanie niż trener, zazwyczaj szybko żegnali się z klubem.

Ś

jak Światowy Festiwal Młodzieży
Przełomowy i dramatyczny moment w karierze piłkarskiej Nawałki. Po powrocie z mundialu w Argentynie dostał polecenie wyjazdu na ŚFM na Kubę (szefem ekipy był Aleksander Kwaśniewski, a jednym z członków kosmonauta Mirosław Hermaszewski). Efektem był brak czasu na odpoczynek i właściwe przygotowanie się do nowego sezonu, co zaowocowało kontuzjami.

T

jak trabant
Po powrocie z USA Nawałka walczył o powrót do piłki, ale dbał także o interesy. Między innymi prowadził razem z żoną sklep, ale najbardziej kojarzony jest z handlu trabantami z silnikiem volkswagena. Sam przyznaje, że biznes był dochodowy także dlatego, że kupujący znali jego solidność jeszcze z czasów, gdy biegał po boisku.

U

jak USA
W 1985 roku Nawałka wyjechał za chlebem za Ocean, gdzie podtrzymywał formę, grając w zespole Polish-American Eagles. – Chciałem jeszcze grać w piłkę, ale podczas testów w Beveren odnowiła mi się kontuzja – tłumaczył Nawałka. – Do USA wyruszyłem więc przede wszystkim po to, żeby tam pracować. Ale wiedziałem, że do Polski jeszcze wrócę.

W

jak Włochy
Drugi dom Nawałki. Rzym uważa za najpiękniejsze miasto świata, jest miłośnikiem kultury i kuchni Italii, ale także Serie A. Jeździ na staże do tamtejszych klubów i korzysta z nich pełną garścią. To właśnie z Włoch przywiózł schemat kompletnego sztabu szkoleniowego, w którego skład wchodzi ponad 10 współpracowników. Taki wariant stosował m.in. w Górniku Zabrze, co przyniosło świetne wyniki sportowe, jednak odbiło się na klubowych finansach.

Z

jak zapisz to!
Niedawny hit internetu made in Canal+. Filmowy zapis reakcji Nawałki w czasie meczów rozgrywanych przez prowadzonych przez niego piłkarzy Górnika. Najsłynniejszą frazą stał się okrzyk skierowany do Marcina Prasoła. Asystent trenera usłyszał mianowicie: „Zapisz to! Faken!” Fraza przeszła już do klasyki piłkarskiego języka.

Ż

jak żona Katarzyna
Dobry duch selekcjonera, była koszykarka, którą poznał, gdy miała 16 lat. W miarę możliwości towarzyszy mężowi na trybunach, unikając jednak rozgłosu i nadmiernej popularności. Po meczach najczęściej można ją spotkać gawędzącą z żonami piłkarzy. Podkreśla, że nie jest o męża zazdrosna, i że uwielbia rozmowy o piłce, gdy mąż po zgrupowaniach wreszcie na chwilę wpada do domu.

Rafał Musioł

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.