Alfabet zbrodni: N jak narkotyki, czyli ballada o złym biznesie. [INFOGRAFIKA]

Czytaj dalej
Aldona Minorczyk

Alfabet zbrodni: N jak narkotyki, czyli ballada o złym biznesie. [INFOGRAFIKA]

Aldona Minorczyk

Grupy przestępcze zajmujące się w województwie śląskim produkcją, przemytem i rozprowadzaniem tych środków nawet nie konkurują ze sobą. Bo po co? Zapotrzebowanie na narkotyki jest tak ogromne, że wszystko co wyprodukują, czy przemycą idzie od ręki.

Amfetamina pod względem popularności od lat zajmuje na narkotykowym rynku pierwsze miejsce. Dlaczego? Jest niedroga i dostępna. Następne w kolejności są marihuana, haszysz, ekstazy, LSD i kokaina. Grupy przestępcze zajmujące się w województwie śląskim produkcją, przemytem i rozprowadzaniem tych środków nawet nie konkurują ze sobą. Bo po co? Zapotrzebowanie na narkotyki jest tak ogromne, że wszystko co wyprodukują, czy przemycą idzie od ręki. Choć trudno w to uwierzyć nasza amfetamina trafia nawet do Holandii! Rocznie nawet kilkanaście ton przemycanych jest nie tylko do kraju wiatraków i tulipanów, ale też do Austrii, Niemiec i Francji. To nie zmienia się od lat.

Infografika, najedź kursorem i wybierz opcję

Katowice. Tu narkomania sie rozwija

Nie da się ukryć. Skala narkobiznesu jest ogromna i ciągle rośnie. Świadczą o tym statystyki. Śląska policja tylko od stycznia do końca czerwca tego roku wszczęła 1706 postępowań w sprawie narkotyków, to o niemal 300 więcej niż w tym samym czasie rok wcześniej. Zaś od 2009 roku liczba tych postępowań prawie podwoiła się! A trzeba pamiętać, że policja wyłapuje zaledwie od 5 do 10 procent tego, co pojawia się na rynku. Podobne wyniki mają funkcjonariusze w innych krajach. Biały proszek, produkowany jest na masową skalę w ustronnych miejscach. Opuszczonych budynkach, halach produkcyjnych. Jak wygląda laboratorium narkotykowe? Bardzo profesjonalnie. Zyski są tak wysokie, że opłaca się inwestować w sprzęt. Na dodatek na usługach przestępców są profesjonalni, świetnie opłacani chemicy. Półfabrykaty do produkcji amfetaminy sprowadzane są głównie ze wschodu: Rosji, Ukrainy. Substancje, które u nas powstają są zdaniem znawców tematu dobrej jakości, ale też coraz szybciej uzależniają. Zażywanie ich jest jak rosyjska ruletka. - Niestety Katowice obok Warszawy, Krakowa, Trójmiasta, Szczecina i Wrocławia są miastem, gdzie narkomania dynamicznie się rozwija - mówi oficer policji, zwalczający przestępczość narkotykową.

Działka od 10 złotych

Fabryczki środków odurzających w jednym miejscu działają krótko, więc naprawdę trudno je wykryć. W praktyce do wytworzenia kilograma amfetaminy potrzeba kilku godzin i sprzętu mieszczącego się w podróżnej torbie. Rok temu policjanci z wydziału antynarkotykowego katowickiej komendy zlikwidowali mobilną fabrykę amfetaminy. Linia do produkcji narkotyku znajdowała się w budynku przy ulicy 1-go Maja. Na miejscu znaleziono pracujące pełną parą urządzenia do wytwarzania amfetaminy. Zabezpieczono 400 gramów czystej postaci, jeszcze wilgotnego narkotyku (po dodaniu wypełniacza można z tej ilości uzyskać 1,5 kg amfetaminy "do sprzedaży"). Kolejne 200 gramów było "w produkcji". Oprócz tego policjanci zabezpieczyli chemikalia służące do produkcji: prekursory, rozpuszczalniki i wypełniacze. Zlikwidowana fabryka mogła być przenoszona z miejsca na miejsce i po uruchomieniu wyprodukować w ciągu miesiąca ponad 3 kilogramy amfetaminy. Zanim ten trefny, choć niezwykle chodliwy towar trafi do dealera, przechodzi przez kilka rąk. W hurcie kilogram tej substancji kosztuje do 6 tys. zł. W detalu już wielokrotnie więcej - jedna działka od kilku do 10 zł. Według danych Europejskiego Centrum Monitorowania Narkomanii roczna światowa produkcja samej tylko amfetaminy to około 130 ton. 80 procent laboratoriów, w których powstaje, jest w Europie, w tym na Mazowszu, Pomorzu i Górnym Śląsku.

Idźcie na Mariacką. Pachnie trawką

Marihuana, ulubiony środek odurzającu młodzieży częściowo hodowana jest także u nas. Idąc ulicami Stawową, Wawelską, Mariacką w Katowicach, czy deptakami innych śląskich miast można natknąć się na charakterystyczny zapach palonej trawki. Ogromną jej plantację kilka lat temu zlikwidowano w Dąbrowie Górniczej. Jak już pisał Dziennik Zachodni rośliny uprawiano w podziemnym, betonowym silosie. Zainstalowano tam sterowany elektronicznie sprzęt: lampy, nadmuchy powietrza, zraszacze i wentylatory. Dwaj przestępcy wyprodukowali około stu kilogramów suszu. Oprócz krzewów konopi, funkcjonariusze znaleźli w silosie pieniądze będące częścią zysku z hodowli: łącznie równowartość ponad 350 tys. zł w złotówkach, euro, funtach i dolarach. Zabezpieczyli też dwa samochody, bmw i subaru, oraz trzy motocykle. Także dilerzy rozprowadzający narkotyki zaliczyli w ostatnim czasie kosztowne wpadki. W maju w Katowicach policjanci przejęli 10 tysięcy działek amfetaminy i tysiąc porcji marihuany wartości rynkowej około 70 tys. zł. Antynarkotykowe patrole zatrzymały wtedy jednego dnia sześciu dilerów. Z kolei w kwietniu w Pszczynie złapano mężczyznę, który w spodniach miał trzy worki z "maryśką", w sumie 1100 działek dilerskich.

Bezrobotny. Przemytnik idealny?

Część marihuany, a także haszysz i kokaina, które są u nas sprzedawane - pochodzą z przemytu. Tropy wiodą do Afganistanu. Przemyt trafia do nas także z Albanii, Belgii, Holandii i Ameryki Południowej. Warto przypomnieć historię sprzed kilku lat. Wtedy głośno było o grupie bezrobotnych i studentów z Częstochowy i Legnicy, którzy na zlecenie narkotykowego barona Patryka P. przemycili w żołądkach do Polski kokainę wartą pół miliona dolarów. Za jeden kurs dostawali około 6000 zł. Kurierzy do Holandii jechali samochodem. Z lotniska w Amsterdamie lecieli do Curacao u wybrzeży Wenezueli. Mieszkali w hotelach lub domkach. Fundowano im niezwykłe wakacje. Po pewnym czasie zgłaszali się pośrednicy. Kurierzy przekazywali im pieniądze. W zamian dostawali kapsułki z kokainą i lekarstwa wstrzymujące wypróżnianie. Jednorazowo kurier połykał nawet 100 kapsułek. W każdej było 8 gram kokainy. W Amsterdamie trafiali do hotelu, gdzie wręczano im: tabletki na przeczyszczenie, gumowe rękawiczki i... wiaderko.

Odjazd za 650 tysięcy

Trafiają się także narkotykowe "perełki". Funkcjonariusze śląskiej Służby Celnej zatrzymali przesyłkę kurierską zawierającą substancję o działaniu psychodelicznym o wartości ponad 650 tys. zł! Zatrzymana ilość to zaledwie 57 gramów. Ta niezwykle kosztowna substancja to metylan, który za pośrednictwem firmy kurierskiej miał trafić do mieszkańca Polski południowej.- Przesyłka pochodziła z Chin i została już odprawiona jako polimer akrylowy o wartości 5 USD w jednym z krajów UE - mówiła wtedy DZ Grażyna Kmiecik z Izby Celnej. Wątpliwość funkcjonariuszy wzbudziła niska wartość i klasyfikacja towarowa oraz kraj pochodzenia towaru. Przesyłka została poddana powtórnej kontroli i badaniu laboratoryjnemu. Wyniki jak widać były zaskakujące.

Kokaina modna

Dane są zatrważające. Zażywanie amfetaminy jest w Polsce dwukrotnie wyższe niż w innych krajach unijnych. W północnej Europie, czyli także w krajach skandynawskich, ten narkotyk cieszy się większą popularnością niż np. na południu Europy. Polska jest jednym z niewielu krajów, w których spożycie narkotyków rośnie. Zwykle tendencja jest spadkowa lub na niezmienionym poziomie. Tak wynika z raportu o stanie problemu narkotykowego w Europie w 2013 roku. Jego autorem jest Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii. Z danych wynika, że w Polsce rosnącą popularnością cieszy się palenie konopi indyjskich, zażywanie amfetaminy i kokainy. Jesteśmy też liderem, jeśli chodzi o spożycie amfetaminy wśród młodzieży. Jak czytamy w raporcie Centrum: "Wskaźnik używania amfetaminy w ostatnich 5 latach wśród młodych utrzymywał się na stosunkowo niskim poziomie i wynosił około 2 proc. lub mniej we wszystkich krajach. Wyjątek stanowią Estonia (2,5 proc.) oraz Polska - blisko 4 proc." a

***

Część przestępstw narkotykowych w polskim prawie traktowanych jest jako zbrodnie.

To wytwarzanie i przetwarzanie środków odurzających oraz ich przewóz wewnątrz wspólnoty europejskiej. Grozi za to od 3 do 15 lat więzienia. Za posiadanie narkotyków grozi 5 lat więzienia. W przypadku większej ich ilości - do ośmiu lat Za przechowywanie urządzeń do ich produkcji można iść za kratki na dwa lata. Wprowadzenie narkotyków do obrotu jest zagrożone nawet dziesięcioma latami odosobnienia.
Aldona Minorczyk-Cichy

Aldona Minorczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.