Alicja Zmysłowska, 20-letnia fotograf z Rudy Śląskiej. Psy to jej (wdzięczne) modele [WIDEO]

Czytaj dalej
Katarzyna Pachelska

Alicja Zmysłowska, 20-letnia fotograf z Rudy Śląskiej. Psy to jej (wdzięczne) modele [WIDEO]

Katarzyna Pachelska

Jej pełne magii zdjęcia psów obiegły cały świat. Młodziutka Alicja Zmysłowska, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Śląskim, jest już uznanym fotografem psów. Jej przygoda z fotografią zaczęła się, gdy miała 11 lat i dostała upragnionego psa, golden retrievera Kiarę. Do dziś suczka jest jej ulubioną modelką, zresztą uwielbia pozować, umie nawet zrobić „smutną minę”.

Pola w Rudzie Śląskiej 1. Pogoda niezimowa, słońce, dość ciepło. Na horyzoncie wysokie bloki, w powietrzu latają modele samolotów - to znana miejscówka wielbicieli modeli latających. Tuż obok mieszka, z rodzicami, 20-letnia Alicja Zmysłowska. To po tym bezpańskim kawałku Rudy najczęściej spaceruje ze swoim psem, 10-letnią Kiarą, suczką golden retrievera i te łąki najczęściej pełnią rolę jej planu zdjęciowego.
Szczupła, ubrana na czarno dziewczyna ze sporym plecakiem na plecach i duży, spokojny pies o beżowym umaszczeniu. To fotograficzny dream team.

Siad! Łapa!
- Kiara! Chodź, będziemy robić zdjęcie - mówi do psa Alicja, wyciągając z rozłożonego na ziemi plecaka aparat i obiektyw, a z różowego plastikowego pudełka smakołyk dla psa. Kiara z zapałem, jednym kęsem, pożera drobny przysmak, po czym już waruje na ziemi, gotowa do pierwszego ujęcia, wpatrzona w swoją panią jak w obrazek.
- Siad! Łapa! - prosi Alicja, z aparatem przy oku i palcem lewej dłoni wyciągniętym ku górze. - Łapa, Kiara, łapa - mówi do psa. Kiara posłusznie daje łapę, słychać strzelającą migawkę, po czym znowu w jej pysku ląduje psi smakołyk.
- Grzeczny piesek, grzeczny - Alicja chwali suczkę, głaszcząc ją po głowie. - Do góry! - pokazuje palcem ku niebu, drugą ręką naciskając spust migawki raz po raz, a pies wyciąga się na tylnych łapach ku górze. I znowu zasłużył na smakołyk.
- Kiara, co tam jest? - rzuca Alicja. Pies natychmiast przybiera skupioną minę, choć nie rusza się na milimetr. - Smutny pies! - mówi Alicja, kucając przed suczką. Kiara kładzie jedną łapę na drugiej, a na nich pysk i rzeczywiście robi smutną minę. Za chwilę Alicja odchodzi na kilka kroków, każąc psu zostać na miejscu, po czym wzywa go do siebie. Kiara pędzi do swojej pani, a ta fotografuje psa w ruchu. I tak kilka razy.

Udało ci się uchwycić duszę tych psów
Alicja jest studentką II roku kulturoznawstwa na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Mieszka w Rudzie Śląskiej, z rodzicami. Jej zdjęcia psów podobają się na całym świecie.
Gdy ogólnoświatowy serwis Bored Panda opublikował artykuł o niej (miał 354 tysiące wyświetleń), z jej pięknymi zdjęciami, ludzie oszaleli. „Niesamowite. Najpiękniejsze portrety psów, jakie widziałam w życiu”, „Udało ci się uchwycić duszę tych psów”, „Chciałbym, żebyś sfotografowała też mojego psa” - to tylko niektóre z tysięcy komentarzy pod jej zdjęciami.
Od tej publikacji półtora roku temu kariera Alicji nabrała rozpędu. Dziś ma już swoją firmę Alicja Zmysłowska Photography, 47 tysięcy fanów na Facebooku, była też w „Dzień dobry TVN”, oczywiście z Kiarą u boku.
Ala nie tylko realizuje sesje zdjęciowe psów na zamówienie (w tym do katalogów, np. firmy Husse Polska), ale też uczy innych, jak fotografować psy. Warsztaty z nią odbyły się już w Austrii, Norwegii, Czechach. W 2016 planuje trzy edycje warsztatów fotografii psów w Polsce - w Krakowie, Warszawie i na Pomorzu.

Urodzona modelka
Najważniejszy jest, i był, pies. Kiara, jej wymarzony golden retriever. Alicja dostała ją w 2006 roku, jako 11-letnia dziewczynka. Ala miała już wtedy dwa koty, ale marzyła o psie. Za to Kiara pewnie nie spodziewała się, że wyrośnie na gwiazdę modelingu. Dziś suczka uwielbia być przed aparatem. - Gdy tylko wyciągam aparat, od razu zaczyna pozować - opowiada Alicja. - Przechyla głowę raz w jedną, raz w drugą stronę, prostuje się. Wie, że ma wyglądać dobrze. To moja najwierniejsza i najbardziej wdzięczna modelka - dodaje.
- Fotografuję ją, odkąd ją odebraliśmy z hodowli, gdy miała dwa miesiące. Na początku zwykłym, kompaktowym aparatem. Gdy miałam 13 lat, dostałam pierwszą lustrzankę i zaczęłam poważniej się tym zajmować. Wrzucałam moje zdjęcia na portale fotograficzne, żeby inni je ocenili i podpowiedzieli, co mogę zrobić lepiej. Nie chodziłam na żadne kursy, wszystkiego uczyłam się sama - opowiada Alicja.
Kiara waży 30 kilogramów, jest ostoją spokoju i wielkim pieszczochem. - Jest wyjątkowym przedstawicielem swojej rasy, bo golden retrievery zwykle są dość energiczne. Kiara ma jednak już swoje lata i lubi sobie poleżeć w domu i odpoczywać. Nie wykazuje żadnych objawów agresji w stosunku do nikogo. Dzieci mogą się na niej uwieszać do woli - mówi Alicja.
Kiara dała pokaz stoicyzmu w studiu „Dzień dobry TVN”. Leżała spokojnie na kanapie z pyskiem na kolanach Alicji, raz nawet zdawała się przysypiać, niewrażliwa na nowe środowisko, ludzi. Marcin Prokop również nie był w stanie wyprowadzić jej z równowagi.

Wykreować własny świat z psami w roli głównej
Fotografia psów to połączenie dwóch pasji Alicji. - Psy były moją pasją i największą miłością od zawsze, bez powodu, tak po prostu było - opowiada Alicja. - Przed tym, kiedy w końcu dostałam pierwszego psa, jeździłam na wystawy psów odbywające się w okolicy oraz odwiedzałam pobliskie schronisko dla zwierząt, by pomagać psiakom, wychodzić z nimi na spacer. W tej chwili fotografowanie psów daje mi możliwość łączenia dwóch pasji, mogę spędzać czas z wspaniałymi istotami, jakimi są psy, oraz realizować się twórczo. Mogę wykreować własny świat z psami w roli głównej. Nie chodzi mi w tym o to, aby ukazywać rzeczywistość, to pewnego rodzaju oderwanie się od niej, ucieczka od monotonii. Chcę poprzez fotografie pokazać coś, co ciężko dostrzec, oraz coś, czego nie jest normalnie w stanie zobaczyć nikt inny - mój sposób patrzenia, a także moją miłość do psów - dodaje.
Sesja zdjęciowa, taka zwykła, przy okazji spaceru, to niezły wysiłek i dla Alicji, i dla Kiary, ale jej efektem są setki zdjęć. Później trzeba z nich wybrać kilka najlepszych, spędzić kolejne godziny na obróbce komputerowej, i jedno, dwa czy trzy można zaprezentować publicznie.

Zdjęcia na wrzosowiskach
Od Kiary się zaczęło, ale dziś Alicja fotografuje różne psy i w różnych okolicznościach. Ważne jest otoczenie, krajobraz, światło.
- Inspiracją dla mnie są psy, które fotografuję. Każdy jest inny i to staram się uchwycić na zdjęciach - mówi Alicja.
- Kluczową kwestią jest także wybór odpowiedniego miejsca. Musi to być coś niecodziennego, spędzam dużo czasu na wyszukiwaniu ciekawych lokacji, a potem dużo czasu, aby do nich dotrzeć. Ważna też jest pora dnia oraz pogoda. Kiedy już mam warunki, które mi odpowiadają, pomysły na ujęcia przychodzą same. A potem jedynie dodaję to, czego nie mogłam uzyskać w aparacie, dopełniam swoją wizję w postprodukcji.
Najgorszy jest deszcz, a zwłaszcza burza, bo psy boją się grzmotów i błyskawic, ale równie złe dla fotografa jest ostre słońce. - Kiedy słońce jest delikatne, rano lub wieczorem, wychodzą magiczne rzeczy. Czasami trzeba wstać o piątej rano, ale warto. Wtedy jest co prawda mało czasu na zdjęcia, trzeba się sprężać. Przydaje się pomoc drugiej osoby - dodaje Alicja.
Jej najsłynniejsze zdjęcie, trzech psów przytulających się do siebie, zostało zrobione na wrzosowisku w Polsce, w woj. dolnośląskim.
- To psy rasy border collie mojej znajomej, Patrycji Kowalczyk z Zabrza, trenerki psów. Wybraliśmy się na wrzosowisko całą ekipą. Powstało wiele świetnych zdjęć. Kto by pomyślał, że taki cudowny krajobraz jest w Polsce - opowiada Alicja. - Codziennie wstawaliśmy na wschód słońca i jechaliśmy na zachód. To było męczące, ale robiłam zdjęcia od rana do nocy, tak mnie zafascynowało to miejsce.
Zdjęcie przytulonych psów obiegło cały świat, wzbudzając zachwyt, choć i tak znaleźli się tacy, którzy twierdzili, że psy były... przylepione do siebie taśmą klejącą.
Za to pierwszą sesję w 2016 roku zrobiła czechosłowackiemu wilczakowi, Baariemu, w mroźny, choć słoneczny #(-16 st. C) poranek 5 stycznia. Baari pozuje w anturażu przypominającym krajobraz Alaski.

Znalazła dom dla 18-letniego owczarka Arona
Najłatwiej fotografuje się szczęśliwe, ułożone, spokojne psy, znające różne sztuczki. Te z wielkim arsenałem energii trzeba najpierw „wybiegać”. Najtrudniejsze są sesje w schronisku dla psów, bo i takie robi Alicja.
- Chcę w ten sposób pomóc bezpańskim psom znaleźć dom. Ładne zdjęcie łatwiej porusza serce przyszłych właścicieli. Jednak psy ze schroniska rzadko chcą współpracować. Nie reagują na imię, na zabawki. Jest w nich wiele nieufności w stosunku do ludzi, rezygnacji - tłumaczy Alicja.
Jednak dzięki niej dom znalazł niedawno 18-letni owczarek niemiecki Aron, od 11 lat przebywający w schronisku w Bieruniu.
Dzięki jej poruszającym zdjęciom („Aron totalnie skradł moje serce” - mówi Alicja) i opublikowaniu informacji o Aronie na jej profilu na Facebooku, staruszka, którego przez tyle lat nikt nie chciał, adoptowała Czeszka Terka. Aron już mieszka w Pradze.
Inne, starsze zdjęcia Alicji ze schroniska (m.in. w Rudzie Śląskiej) można obejrzeć na jej profilu na Facebooku. Smutek w oczach tych psów powala na kolana...

Katarzyna Pachelska

Jestem redaktorką Dziennika Zachodniego, wiceszefową Newsroomu DZ, prowadzę też m.in. serwis Strona Kobiet na dziennikzachodni.pl. Zostałam wybrana Dziennikarką Roku 2019 "Dziennika Zachodniego". Interesuję się sprawami kobiet i dzieci, ale również sporo piszę o kulturze, rozrywce, literaturze, lubię też współczesną architekturę. Innym obszarem moich zainteresowań jest handel, ostatnio dość często piszę o zakazie handlu w niedziele.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.