Anielice z recyklingu. Ich tworzenie to życiowa pasja artystki z Kolbuszowej. Każda kryje jakąś tajemnicę

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Kinga Dereniowska

Anielice z recyklingu. Ich tworzenie to życiowa pasja artystki z Kolbuszowej. Każda kryje jakąś tajemnicę

Kinga Dereniowska

Obwieszone elegancką biżuterią, przyozdobione w kobiece koronki z intrygującym, błogim wyrazem twarzy. Bardzo kobiece anielice wychodzą spod ręki Ewy Górskiej, rzeźbiarki z Kolbuszowej. Anioły powstające z recyklingu, kryją w sobie słodkie tajemnice.

Ewa Górska mieszka w uroczym domku w Kolbuszowej razem z synkiem i partnerem. Już w progu czuć, że jest to nietypowe miejsce. W tych czterech ścianach rządzi sztuka i rękodzieło. Nawet meble są przerabiane przez właścicielkę. Ściany zdobią monstrualne ważki czy rzeźby z nietuzinkowych materiałów. Uwagę przykuwają zalotne nogi tancerki. Ma się wrażenie, że zaraz ruszą do tańca. W salonie wzrok przyciągają jednak półmetrowe anielice. To najświeższe dzieło artystki rodem z Rzeszowa.

Zaczęło się od plastikowych butelek

- Anioły robiłam od zawsze - wspomina Ewa Górska. - Zaczęło się od modeliny, którą przysyłały mi kuzynki z Katowic. U nas w Rzeszowie nie było wtedy sklepów z takimi rzeczami.

Wiele lat minęło, a pani Ewa nadal tworzy aniołki! Tylko że teraz są to, dosłownie, doniosłe anielice.

- Jak to się zaczęło? Pewnego dnia zapomniałam wystawić przed domem zużytych butelek plastikowych. Jak sobie przypomniałam, to w oknie zobaczyłam, jak panowie odjeżdżają. Pomyślałam: co ja teraz z tym zrobię? Akurat byłam w garażu, w mojej letniej pracowni. Wpadłam na pomysł, aby zrobić z nich… anioły - wspomina.

Bo w domu pani Ewy nic się nie może zmarnować! Anioły skrywają butelkowy sekret. Pod sukniami znajdują się butelki po wodzie. W fazie roboczej powstaje odpowiednia konstrukcja, która nadaje wielkość formie. Następnie nakładane są tkaniny i materiały, które zalewa fala cementu. Tak przygotowana baza nadaje się do dalszego kreowania. Wyrzeźbiony anioł następnie jest finezyjnie zdobiony. Ekologicznie.

- Od zawsze ubierałam się w szmateksie. Tam są oryginalne ciuchy, nie to, co w sieciówce - krzywi się pani Ewa i pokazuje złote buty na ogromnych platformach w stylu Lady Gagi. Kupione w szmateksie za kilka złotych. Nie będzie w nich tańczyć, a zrobi z nich świecące lampki.

- Wyszukuję w second-handach odpowiednie materiały, które będą dobrze chłonęły cement. Przy tym muszą posiadać odpowiednią fakturę.

Dlaczego mają zamknięte oczy?

Przykładowo skrzydła anielic są robione z chust, które nosimy zwykle przy szyi. Każda z postaci ma na sobie piękną biżuterię (z drugiej ręki albo od koleżanek). Wszystko dopracowane, dopasowane do charakteru danej figurki. Uwagę przyciąga wielkość rzeźb oraz błogi wyraz ich twarzy. Dlaczego jednak oczy są zamknięte?

- Spotkałam się z opinią ludzi, że boją się pustych oczu - tłumaczy artystka. - Może kolejnym aniołom otworze oczy? - nie wyklucza artystka.

Figury powstają w fazach. Pomysł na anioła rodzi się podczas pracy. Nie powstaje wcześniej żaden szkic. Wylewa wszystko „co jej w duszy gra”.

- Robię kilka od razu, bo samo schnięcie cementu trwa kilka dni. Potem je maluję, ozdabiam. Wszystko trwa około dwóch tygodni - wylicza Ewa.

Chociaż wszystkie najbardziej znane anioły to raczej mężczyźni, dla Ewy Górskiej anioł jest przede wszystkim kobietą.

- A w kobiecie jest piękno i jest zołza - śmieje się. - Nigdy nie sugerowałam się np. religią. Po prostu chciałam robić anioły - przyznaje.

Ewa kiedyś chciała zaprezentować małe płaskorzeźby aniołków w galerii.

- Nie chcieli ich. Usłyszałam że są one zbyt rubaszne - śmieje się. Ale to było 20 lat temu.

Życie kolorowego ptaka

Kiedy mała Ewa przyszła na świat, jej ojciec biegał, jak szalony, po kamienicy przy ul. Grottgera w Rzeszowie i krzyczał, że urodziła mu się „Rureczka”. Tym mężczyzną w radosnym szale był inżynier Stanisław Górski. Projektant, konstruktor i modelarz. W 1960 roku zbudował pierwszy w Polsce i w Europie silnik modelarski z tłokiem obrotowym. Projektu nie opatentował, bo czasy były, jakie były. Brakowało pieniędzy.

Pozostało jeszcze 43% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Kinga Dereniowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.