Anna Dudzińska, Dobrze zaprojektowane. Dziś: filharmonia w Hamburgu

Czytaj dalej
Anna Dudzińska

Anna Dudzińska, Dobrze zaprojektowane. Dziś: filharmonia w Hamburgu

Anna Dudzińska

Jaki związek ma Hamburg z Katowicami? Ta sala jest jak instrument, w którym mieści się dwustuosobowa orkiestra i dwa tysiące słuchaczy na widowni.

Budynek Elbphilharmonie w Hamburgu jest owiany legendą. Symfonia ze szkła i cegły stanęła nad Łabą, przyciągając zarówno melomanów, jak i miłośników architektury. Tym bardziej się cieszę, że chce nam o nim opowiedzieć architekt Tomasz Konior, autor projektu katowickiego NOSPR-u. Pewnie nie każdy wie, że Katowice i Hamburg mają tak wiele wspólnego...

- Te dwa budynki łączy nazwisko akustyka. Znakomitego, wspaniałego Yasuhisy Toyoty, który uczestniczył w projektowaniu tych dwóch budynków - wyjaśnia Tomasz Konior.

Elbphilharmonie w Hamburgu to gigantyczne przedsięwzięcie. Budowa trwała prawie dziesięć lat. Tomasz Konior przyznaje: - To dla mnie jedna z najbardziej fascynujących przygód, jakie ostatnio przeżyłem, związana tak z miejscem, jak i architekturą.

Tak pewnie myślą wszyscy, którzy znają historię tego budynku. Z gigantycznego silosa na kakao miała powstać świątynia muzyki. Herzog & de Meuron, szwajcarski duet architektoniczny postawili na starym magazynie drugą, ogromną szklaną nadbudowę, z kameralną salą koncertową, duża salą koncertową, hotelem oraz mieszkaniami na wynajem.

- Pomysł był fascynujący, absolutnie zjawiskowy - zachwyca się Konior. - Oszacowano wstępnie budżet, przyjęto pewną strategię realizacji tego pomysłu. Co prawda w tak zwanym międzyczasie okazało się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, lecz najważniejszy był cel.

Architektowi może nie wypada mówić o takich konkretach, więc warto dopowiedzieć: budżet filharmonii w Hamburgu wzrósł z 77 milionów euro do… 789 milionów euro. To oczywiście podzieliło opinię publiczną. Ale warto pamiętać, że na przykład znana opera w Sydney też rodziła się w takich bólach, a teraz jest symbolem.

Dzisiaj w Hamburgu każdy może zobaczyć to architektoniczne cudo. Konior: - Już od samego wejścia czuć, że to miejsce wyjątkowe. Nie trzeba iść na koncert, można po prostu wziąć sobie wejściówkę i najdłuższymi schodami ruchomymi, jakie kiedykolwiek widziałem, wyjechać na poziom, który znajduje się pomiędzy dawnym silosem a budynkiem filharmonii.

Z tego poziomu, wyniesionego ponad dachy Hamburga, możemy patrzeć na miasto. A teraz wejdźmy do serca filharmonii… Znowu Konior: - Taka sala jest jak instrument, w którym mieści się 200-osobowa orkiestra i ponad 2 tysiące osób na widowni. Sala jest tak skonstruowana, że można spiralnym ruchem znaleźć się na dowolnym balkonie, w ogóle nie wychodząc na zewnątrz.

Anna Dudzińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.