Anna Dudzińska

Anna Dudzińska, Dobrze zaprojektowane: IV Liceum Ogólnokształcące w Bytomiu. To budynek piękny także w detalach

Bytomska szkoła prezentuje się pięknie, ale i wewnątrz jest bardzo mądrze zaprojektowana Fot. Arkadiusz Gola Bytomska szkoła prezentuje się pięknie, ale i wewnątrz jest bardzo mądrze zaprojektowana
Anna Dudzińska

Gdy jestem gdzieś w Polsce i ktoś zaczyna mówić o Bytomiu źle, bo przecież miasto się zapada i wali… włączam internet, wyszukuję zdjęcie IV Liceum Ogólnokształcącego i wszystkim pokazuję - mówi Grzegorz Pronobis, bytomski architekt. - I ludziom po prostu szczęki opadają.

Zamiast narzekać, popatrzmy czasem z zachwytem. Taką mamy dla Państwa propozycję - ja oraz mój dzisiejszy przewodnik po dobrej architekturze Grzegorz Pronobis. Jesteśmy w Bytomiu.

Gdy jestem gdzieś w Polsce i ktoś zaczyna mówić o Bytomiu źle, bo przecież miasto się zapada i wali… włączam internet, wyszukuję zdjęcie IV Liceum Ogólnokształcącego i wszystkim pokazuję - mówi Grzegorz Pronobis, bytomski architekt. - I ludziom po prostu szczęki opadają.

Grzegorz Pronobis uwielbia swój bytomski świat, małą ojczyznę, którą doskonale poznał. Zachwyca się rzeczami drobnymi, a mówi o nich z dumą. Tak jak o IV Liceum Ogólnokształcącym imienia Bolesława Chrobrego. - Wielu ludziom trudno uwierzyć, że w tym moim Bytomiu stoi taki piękny, kolorowy, duży budynek. I to od ponad stu lat - mówi architekt.

Budynek w stylu secesji, zaprojektowany w 1902 roku przez Karla Bruggera, stał się siedzibą szkoły powszechnej. Wcześniej niemieccy uczniowie uczyli się w remizie straży pożarnej. Nic dziwnego, że byli zachwyceni nowym, komfortowym budynkiem.

- Budynkiem pięknym także w detalach - zauważa Pronobis - Spójrzmy na wieżę. Jest tam zegar, który kilka lat temu został ponownie uruchomiony. Tarczę wykonano ze szkła witrażowego, wieczorem pięknie świeci.

Ważne jest też sąsiedztwo szkoły. Obok jest Opera Śląska, wybudowana pierwotnie jako teatr miejski, niedaleko stoi również szkoła muzyczna w stylu neogotyckim.

Pronobis: - Szkoła zaprojektowana przez Bruggera jest funkcjonalnie wprost znakomita. Z przestronnymi salami, szerokimi, wygodnymi korytarzami oraz dużą klatką schodową. Wszędzie mamy dodatki secesyjne, z tym że jest to secesja delikatna - charakterystyczna dla Bytomia. Tu nie ma przesytu zdobień, są to raczej delikatne elementy na stolarce drzwiowej, na meblach, które częściowo też się zachowały. No i ta przepiękna cegła… Ceramiczna, szkliwiona na elewacji, kolorowa.

Dodajmy jeszcze, że od frontu widzimy herb Bytomia, a z tyłu…

- O tak, to ogromna ciekawostka - zauważa Pronobis. - Przez te wszystkie lata zachował się oryginalny napis niemiecki „Hier streb’ die  Jugend”, czyli „Tu trudzi się młodzież”. Na szczęście nie został zniszczony przez te wszystkie lata.

To wspaniałe, że są takie miejsca w naszym województwie, w których wypatrzeć można nadpisaną na murach historię regionu. Miejsca, gdzie dba się o zachowanie dziejowej ciągłości.

- Dla mnie to część historii tego miasta - podkreśla architekt. - A w historii tej przewijały się wątki niemiecki i polskie. Niestety, większość takich napisów została kiedyś zamalowana. Cóż, śmieszą mnie dyskusje tych, którzy zastanawiają się, przez ile lat Bytom był polski, a jak długo niemiecki.

Polski, niemiecki czy czeski? Takie napisy, jako część historii, powinny na zawsze pozostać na miejscu.

Anna Dudzińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.