Cała Polska musi usłyszeć o Muzeum Śląskim. Od dziś tworzy nową historię

Czytaj dalej
Fot. Karina Trojok
Teresa Semik

Cała Polska musi usłyszeć o Muzeum Śląskim. Od dziś tworzy nową historię

Teresa Semik

Dzisiaj otwarcie nowej siedziby Muzeum Śląskiego w Katowicach. Obiekt (główna część wystawowa znajduje się pod ziemią) powstał na terenie po byłej kopalni węgla kamiennego "Katowice", gdzie dzisiaj znajduje się Strefa Kultury.

To powinien być dzień wyjątkowy w życiu regionu, odświętny, ale też przebojowy zarazem. Mamy bowiem szczególny powód do dumy. Nowy gmach Muzeum Śląskiego, oczekiwany w Katowicach od przed wojny, otwiera podwoje - dziś, 26 czerwca 2015 roku. Ma służyć spotkaniom Ślązaków z własną historią i kulturą, a także spotkaniom Polski ze Śląskiem.

Dyrektor Alicja Knast zapewnia, że Muzeum Śląskie stanie się także przyjazną przestrzenią dla ludzi, którzy chcą spędzać czas wolny w instytucji kultury, a nie w galerii handlowej. Będzie odpowiadać na ich kulturalne potrzeby i stanie się miejscem, do którego przychodzi się nie tylko po to, by obejrzeć wystawę, ale także po to, by tu miło spędzić czas. Współczesne muzeum nie może się ograniczać tylko do gromadzenia, opracowywania i upowszechniania zbiorów. Dziś to stanowczo za mało.

Budowa Muzeum Śląskiego to jedna z najbardziej burzliwych inwestycji w regionie. Czekaliśmy na nią bez mała 100 lat, bo w 1924 roku, krótko po tym, jak odrodziła się tu Polska, powstało Muzeum Ziemi Śląskiej, by gromadzić pamiątki kultury materialnej i duchowej. Od tego właśnie czasu kolejne pokolenia czyniły starania o godne miejsce dla prezentacji tych pamiątek. Ostatecznie Muzeum Śląskie zbudowano za 324 mln zł na terenie zamkniętej kopalni "Katowice". Co powiemy Polsce, w dniu jego otwarcia?

- Powiemy przede wszystkim to, że w naszym regionie z determinacją dąży się do osiągania nawet najbardziej ambitnych celów - mówi Wojciech Saługa, marszałek województwa. - Muzeum Śląskie, z jego świetną architekturą i usytuowaniem na terenach poprzemysłowych, jest znakomitym przykładem przejścia od tradycji do nowoczesności. Jest czytelnym komunikatem, obrazującym sposób myślenia o regionie, który - nie odrzucając przeszłości - potrafi na jej fundamencie opierać nowoczesną refleksję na temat własnej tożsamości.

Już raz zbudowaliśmy to muzeum, w 1939 roku, jeden z najnowocześniejszych gmachów ówczesnej Europy. Przyszli Niemcy i go rozebrali. Poginęły dzieła sztuki.

Idea jednak pozostała, dlatego w 1981 roku rozpoczął działalność Społeczny Komitet Odbudowy Muzeum Śląskiego. Potem na jego czele przez długie lata stał Kazimierz Kutz. Restytucja Muzeum Śląskiego nastąpiła w 1984 roku z tymczasową siedzibą w dawnym hotelu i biurowcu, ale z przeświadczeniem, że zbudujemy nowy gmach. Ówczesny dyrektor, Lech Szaraniec upomniał się nawet w Niemczech o wsparcie finansowe, skoro to Niemcy nam zburzyli muzeum. Chadecy, wykazywali zainteresowanie, ale na własnych warunkach - Muzeum Śląskie miało pokazywać polskie i niemieckie tradycje. Władza w Warszawie przemilczała tę sugestię. Parlamentarzyści SDP byli wstrzemięźliwi, ale obiecali poprzeć nas w Unii Europejskiej.

Najpierw Muzeum Śląskie miało stanąć przy ul. Słonecznej w Katowicach, ale działka okazała się za mała. Potem przy ul. Ceglanej, gdzie nawet ówczesny premier wkopał kamień węgielny, ale nadal nie było pieniędzy na realizację tych planów. Gdy pod koniec lat 90. ubiegłego wieku na łamach "Dziennika Zachodniego" podjęliśmy debatę, by muzeum przeniosło się do zabytkowych budynków po likwidowanych zakładach pracy, podniosły się głosy oburzenia. Nie takie przecież były marzenia, by nowe przenosić do starego. Potrzeba było kilku lat, aby zmienił się sposób myślenia decydentów o tej inwestycji. Dopiero decyzja o ulokowaniu jej w miejsce wyeksploatowanej kopalni "Katowice", sprawiła, że szanse na budowę wzrosły, bo Unia Europejska wspiera projekty przywracające do życia tereny zdegradowane przez przemysł. Dofinansowała budowę Muzeum Śląskiego w 85 proc. Pokopalniane tereny o powierzchni 6,2 ha, z budynkami z przełomu XIX i XX wieku, okazały się wielkim atutem.

Przy dźwiękach górniczej orkiestry, w 2005 r. wmurowano akt erekcyjny. Wówczas planowano, że nowy gmach będzie gotowy za pięć lat. Muzeum wprowadzi się do pierwszych sal i z wieży widokowej będziemy oglądać jego dalszą budowę. Plany okazały się zbyt ambitne.

Są zmiany w scenariuszu
Stała "Galeria śląskiej sztuki sakralnej" czynna będzie dopiero pod koniec roku. Teraz, podczas trwającego trzy dni Festiwalu Otwarcia Muzeum Śląskiego, obejrzymy pięć wystaw stałych: "Galerię sztuki polskiej 1800-1945", "Galerię sztuki polskiej po 1945 roku", "Galerię plastyki nieprofesjonalnej", "Laboratorium przestrzeni teatralnych - przeszłość w teraźniejszości".
Czynna będzie też najbardziej dotąd kontrowersyjna ekspozycja o losach tego regionu: "Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów". Wytyczne do jej scenariusza (akceptowane przez szefa RAŚ, Jerzego Gorzelika, który we władzach woj. śląskiego odpowiadał za kulturę) ówczesny dyrektor muzeum Leszek Jodliński trzymał w tajemnicy przed opinią publiczną. W ten sposób próbowano przeforsować własną wizję historii, w opozycji do polskości. Są zmiany w scenariuszu tej wystawy Dyrektor Knast twierdzi, że wystawa nie opowiada się po żadnej stronie sporu nad śląskimi losami, ma być neutralna, niczego nie podpowiadać aczkolwiek skłaniać do własnej refleksji.

Na pewno nie umknie naszej uwadze Wojciech Korfanty, wielki Ślązak. - Nie ma drugiej osoby, która tak często występowałaby na tej wystawie - zapewnia Jarema Szandar z firmy Adventure, która przygotowała ostateczny scenariusz ekspozycji. Nie będzie żadnych mitów założycielskich, a narracja wystawy nie rozpocznie się z końcem XVIII wieku od huku maszyny parowej tylko od sielanki i historii najdawniejszej.

- Muzeum Śląskie stanie się miejscem, w którym będziemy mogli przekonać się o niezwykłej różnorodności naszego regionu - dodaje marszałek Wojciech Saługa. - Regionu, który zawsze był kulturowym tyglem o wielu twarzach i rozmaitych wcieleniach. Chcemy poznawać naszą skomplikowaną historię, ale też chcemy - właśnie poprzez namysł nad przeszłością - nieustannie podejmować refleksję nad teraźniejszością. Bo to jest warunek rozwoju regionu i tworzącej go wspólnoty.
Muzeum nie miało szczęścia do konkursów. Pierwszy, z 1930 r., nie przyniósł rozstrzygnięcia i wojewoda, Michał Grażyński zlecił projekt Karolowi Schayerowi, etatowemu pracownikowi w urzędzie. Drugi, z 1986 r., wygrał warszawski architekt, Jan Fiszer, ale nie było pieniędzy na realizację. Trzeci, z 2005 r., zbojkotowali sami architekci.

Międzynarodowy konkurs na koncepcję architektoniczną nowego Muzeum Śląskiego wygrała w 2007 r. austriacka firma Riegler Riewe Architekten z Grazu. Było pewne, że sam gmach powinien być wielką atrakcją. I projekt jest śmiały, oryginalny, utrwala pejzaż śląski i oddaje ducha miejsca. Archtekci zaproponowali sale wystawiennicze w podziemiach, skąd niedawno wydobywano węgiel. Projekt rozgrzewa emocje; czy te szklane domy, które dopełniają przemysłowy krajobraz, są ładne, czy może burzą harmonię tego miejsca? Miały nie zasłaniać, a zasłaniają pokopalniane budynki. Wspaniale, że prowokują dyskusję. Gorzej, bo nie wiadomo, czy ten śmiały projekt zda egzamin na pogórniczym terenie. Podziemne sale nadal zalewa woda? Dyrektor Alicja Knast uchyla się od odpowiedzi. Zapewnia tylko, że instalacje i urządzenia, w tym także odpowiedzialne za awarie w 2013 r., są sprawne.

- Muzeum Śląskie jest szczególnym punktem na mapie Polski, bo w jednym miejscu pozwala odkrywać kulturę samego Śląska, a jednocześnie też Polski i Europy - dodaje dyrektor Knast. Szkoda więc, że trzydniowy festiwal otwarcia wielkiej i ważnej inwestycji przebojem nie będzie. Zapowiada się raczej jak dzielnicowy festyn; stare filmy, orkiestra dęta, plastyka nieprofesjonalna, gry terenowe.

Nie zmienia to faktu, że licząca 180 lat kopalnia "Katowice" definitywnie ustąpiła miejsca Muzeum Śląskiemu. Jej niektóre zabudowania nadal żyć będą, choć już innym życiem. Inwestycja zmieniła charakter tej części miasta. Powstała nie tylko placówka muzealna, ale nowa dzielnica.

Nowe Muzeum Śląskie znajduje się przy ul. Tadeusza Dobrowolskiego 1 w dzielnicy Bogucice.
Niedaleko Spodka, Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia oraz osiedla Gwiazdy, praktycznie tuż przy al. Roździeńskiego.

Festiwal Otwarcia Muzeum Śląskiego potrwa 3 dni, od 26 do 28 czerwca.
Dzisiaj i w niedzielę muzeum będzie czynne od 10 do 20, a w sobotę od 16 do 20. Od godz. 10 do 12 w niedzielę wejdą tu tylko mieszkańcy dzielnicy Bogucice.

Ile kosztują bilety?
W czasie Festiwalu Otwarcia wstęp jest darmowy, ale żeby dostać wejściówkę, trzeba było zarejestrować się na stronie otwarte.muzeum-slaskie.pl. W ciągu tych 3 dni do Muzeum wejdą tylko osoby zarejestrowane. Przez miesiąc po otwarciu, muzeum będzie można zwiedzać bezpłatnie. Też trzeba będzie odebrać w kasie darmową wejściówkę, ale nie trzeba się wcześniej zapisywać. "Normalne" ceny, jakie będą obowiązywać od sierpnia, są jeszcze ustalane.

Co jeśli nie mamy wejściówek do Muzeum w czasie Festiwalu Otwarcia?
Nie zwiedzimy wystaw Muzeum, znajdujących się pod ziemią, ale możemy wziąć udział w wydarzeniach na zewnątrz (czyli na powierzchni). Przez 3 dni, w godz. 10.00-22.00 będzie można wjechać na wieżę szybu "Warszawa". Odbędą się też spektakularny mapping 3D (godz. 22.00, pt, sob. i niedz.), warsztaty dla dzieci, gra terenowa, widowiska multimedialne (godz. 22.30, sob.-niedz.), koncerty (AbradAb, Orkiestra Dęta Katowice, Ligocianie, Marek "Makaron" Motyka, Ryszard "Rico" Rajca), projekcje filmów. Cały program na www.dziennikzachodni.pl.

Jak dojechać komunikacją miejską i gdzie zaparkować samochód.
Jadąc od strony Zagłębia, trzeba skręcić w prawo przed zjazdem do tunelu, a potem na światłach w lewo. Tu, na ul. Nadgórników, są już parkingi. Można skręcić jeszcze raz w lewo, wówczas wjedziemy na trzy duże parkingi między NOSPR i muzeum. Są darmowe. Parking oznaczony literą B jest też przeznaczony dla autobusów. Od strony Chorzowa możemy skręcić za rondem w lewo w ul. Olimpijską i potem w prawo - na parkingi przy NOSPR. Jeśli jedziemy tunelem, trzeba z niego wyjechać kierując się drogowskazem na os. Gwiazdy i skręcić w lewo. Autobusy KZK GOP zatrzymują się przy Roź-dzieńskiego, na przystanku naprzeciw i przy hotelu Novotel oraz przy skrzyżowaniu z ulicą Olimpijską. Jeśli jedziemy tramwajem, trzeba wysiąść na rondzie.

Czy można tu się czegoś napić albo coś zjeść?
Ma być czynna kafeteria w budynku administracji. Na festiwalu otwarcia na terenie muzeum będą też tzw. foodtrucki (czyli budki z jedzeniem i napojami).

Teresa Semik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.