Centra przesiadkowe na Śląsku: Pierwsze powstaje w Chorzowie [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Iwona Makarska
Iwona Makarska

Centra przesiadkowe na Śląsku: Pierwsze powstaje w Chorzowie [WIDEO]

Iwona Makarska

Szybciej? Taniej? Wygodniej? A może udręka przesiadek z jednego środka komunikacji do drugiego? W Chorzowie powstaje pierwsze na Śląsku centrum przesiadkowe typu park & ride. Wiele miast chce pójść tym samym śladem. Czy słusznie?

W woj. śląskim węzły przesiadkowe funkcjonują od bardzo dawna. W jednym miejscu, jak np. na dworcu PKP w Katowicach, mamy zgrupowane różne rodzaje komunikacji - pociągi, autobusy, przystanki tramwajowe, jest także możliwość pozostawienia samochodu na podziemnym parkingu. Są nimi także miejsca, w których zbiegają się trasy wielu linii, wśród nich dworce w Bytomiu, Zabrzu, Będzinie, Sosnowcu czy Tarnowskich Górach. Jednak funkcjonujące węzły nie są centrami typu park & ride. Takie centra są planowane jako inwestycje w nowej perspektywie unijnej i obecnie są w fazie projektów.

Pierwsze centrum przesiadkowe na Śląsku jest już budowane w Chorzowie. To system ośmiu przystanków autobusowo - tramwajowych, które znajdą się w pobliżu chorzowskiej estakady. Inwestycja to koszt 20 mln zł, z czego Tramwaje Śląskie sfinansują część wynoszącą 12 mln zł. Zapytaliśmy mieszkańców, czy centrum przesiadkowe to ich zdaniem dobry pomysł. Byli zgodni.

- Utrudnienia w ruchu są spore i dla mnie odczuwalne. Dojeżdżam do pracy z Bytomia do Chorzowa i mam problem, żeby zdążyć przesiąść się na tramwaj. Super, że w Chorzowie centrum powstaje. Ale mogliby się pospieszyć. Może będzie lepiej w centrum miasta - mówi Agnieszka Gola z Bytomia.

- Bardzo dobry pomysł. Wszędzie autem trzeba daleko stawać, teraz jest parking, będzie pętla. Przesiądę się na tramwaj i spokojnie pojadę chociażby w kierunku Katowic. Nikt nie lubi się przesiadać, ale na co dzień większość jest do tego przyzwyczajona, a poza tym być może takie centrum przesiadkowe zmniejszy trochę ruch w centrum miasta - mówi Monika Wesołowska, mieszkanka Chorzowa.

Centra powstawały w Europie Zachodniej już kilkadziesiąt lat temu. Polskie miasta wdrażając je, korzystają ze sprawdzonych wzorów. W naszym kraju tego typu centra funkcjonują od około 10 lat.

- Centra to dobre i praktyczne rozwiązania. Ale powstanie centrów typu park & ride wymaga dużych nakładów inwestycyjnych, od środków finansowych po wyznaczenie miejsca, gdzie mogą być wybudowane - wyjaśnia Anna Koteras, rzecznik KZK GOP. - W takich centrach zbiega się wiele linii, więc muszą się w nich znaleźć odpowiednie perony z przystankami. Powinny one umożliwić pozostawienie auta i dokonanie przesiadki na środek transportu publicznego np. w kierunku centrum miasta. Dla podróżnych czekających na przesiadkę powinny być odpowiednie poczekalnie - w takich miejscach zwykle funkcjonują różnego rodzaju punkty usługowe, np. punkty sprzedaży, punkty małej gastronomii itp. - dodaje.

Górnośląski Okręg Przemysłowy jest specyficzny. Jak twierdzi dr hab. inż Stanisław Krawiec - kierownik Katedry Systemów Transportowych i Inżynierii Ruchu na Wydziale Transportu Politechniki Śląskiej - centra przesiadkowe najlepiej sprawdzają się w dużych aglomeracjach z dominującym miastem centralnym i miastami satelickimi (np. Wiedeń, Berlin, Paryż, Warszawa).

- W GOP-ie mamy do czynienia z odmienną sytuacją - jest dużo „równorzędnych" miast. W związku  z tym należy na problem patrzeć w szerszym kontekście całego obszaru GOP-u - mówi. - Centrum przesiadkowe może być jednym z etapów mających na celu promowanie zrównoważonego transportu w naszym regionie. Wraz z innymi działaniami (rozwój komunikacji miejskiej, uspokojenie ruchu w centrum miasta, polityka parkingowa) centra przesiadkowe są w stanie zmniejszyć natężenie ruchu w centrum miasta. Aby jednak centra przesiadkowe spełniły swoje zadanie, potrzebna jest integracja działań na wielu poziomach oraz wyraźna wizja rozwoju transportu w GOP - szczególnie transportu publicznego - dodaje.

Centra przesiadkowe mają powstać jeszcze w Katowicach, Gliwicach, Bytomiu, Piekarach Śląskich, Pyskowicach Knurowie oraz Czeladzi.

Iwona Makarska

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Marek Berezowski

Ogłosił publicznie, że komunikacja tramwajowa jest nieekologiczna.

Jaś

Pierwotna wersja DTŚ (z szybką koleją w osi) przewidywała takie węzły komunikacyjne gdzie lokalne tramwaje i autobusy umożliwiały łatwe skomunikowanie się. Oczywiście wówczas brakowało pieniędzy i zakres rzeczowy inwestycji został radykalnie okrojony (bez szybkiej kolei i w/w węzłów). Teraz, jak to u nas, zaczyna się "łatać" wcześniejsze zaniechania.

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.