Chore dzieci będą czekały rok na wizytę w Centrum Pediatrii, któremu obcięto kontrakt z NFZ

Czytaj dalej
Fot. Lucyna Nenow
Agata Pustułka

Chore dzieci będą czekały rok na wizytę w Centrum Pediatrii, któremu obcięto kontrakt z NFZ

Agata Pustułka

W sosnowieckim Centrum Pediatrii dzieci i młodzież skierowane do poradni psychiatrycznej będą teraz czekały... okrągły rok na przyjęcie. To efekt rozstrzygnięcia konkursu przez śląski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia.

Niedawno w mediach oglądaliśmy bulwersujące sceny z Centrum Zdrowia Matki i Dziecka, gdy młodzi ludzie z psychozami, czy po próbach samobójczych musieli leżeć na dostawkach w korytarzu. W sosnowieckim Centrum Pediatrii, gdzie funkcjonuje najnowocześniejszy w kraju oddział psychiatrii do tak bulwersujących i niezależnych od lekarzy scen na szczęście nie doszło, ale kilka razy trzeba było, jak potwierdza dyrektor Centrum dr Andrzej Siwiec, „zagęszczać oddział”. Co będzie jednak teraz z chorymi dziećmi, skoro śląski NFZ obciął najnowocześniejszemu w kraju ośrodkowi kontrakt na poradnię i opiekę dzienną?

- Na poradnię w 2018 roku mieliśmy 489 tysięcy złotych, a w 2019 r. kwota zmniejszyła się do 259 tysięcy złotych, czyli kontrakt zmniejszony został o 48 proc. Na oddział dzienny psychiatryczny dla dzieci i młodzieży - mieliśmy w 2018 roku 372 tysięcy złotych, a w 2019 roku 225 tysięcy złotych, czyli 40 proc mniej - słyszymy w szpitalu.

Co to oznacza? To po prostu dramat dla chorych dzieci i młodych ludzi, bo jeśli wcześniej szpital był w stanie rehabilitować codziennie 13 pacjentów, to teraz przyjmie 7.

- Zaznaczmy iż grupę terapeutyczną powinno się tworzyć dla przynajmniej 10-11 osób, więc zaburza to pracę - oświadcza dyrektor Siwiec.

Szpital odwołał się od tego kuriozalnego rozstrzygnięcia, ale umowa została podpisana na cztery lata. Na szczęście wartość kontraktu została wyznaczona tylko na pół roku, co daje nadzieję, że NFZ pójdzie po rozum do głowy i zwiększy środki.

Teraz w kolejce do poradni trzeba będzie czekać równy rok. Już w w tej chwili lekarze zapisują pacjentów na przełom marca i kwietnia przyszłego roku.

- Dlatego też izba przyjęć stała się poradnią. Ale na izbie przyjęć można udzielić tylko porad. Co zatem z ciągłością leczenia? Pacjent wraca do domu i musi dalej czekać albo trafia na oddział całodobowy - rozkłada ręce dyrektor Siwiec.

Co na to NFZ? - Jak wiadomo postępowania konkursowe mają z założenia charakter eliminacyjno-konkurencyjny. Nowe postępowania ogłaszane są w celu wyłonienia najkorzystniejszych ofert, zatem nie można ich traktować jako aneksowanie już zawartych umów lub zapewnienia realizacji świadczeń dla dotychczasowych podmiotów - tłumaczy Małgorzata Doros, rzecznik prasowy śląskiego Funduszu i dodaje: - W tym kontekście nie może być mowy o „cięciu kontraktów”. Podkreślić należy, że nie ma uzasadnienia dla utrzymania dotychczasowego poziomu finansowani danego podmiotu leczniczego, w przypadku ograniczonych środków finansowych w obrębie danego postępowania, w sytuacji złożenia ofert korzystniejszych przez inne, w tym nowe podmioty.

Niby wszystko jasne: konkurencja, lepsze oferty, ale to Centrum Pediatrii w Sosnowcu utworzyło najlepszy w kraju oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży, gdzie rzeczywiście trafiają chorzy, młodzi ludzie z całej Polski. Na oddział stacjonarny trafia przede wszystkim młodzież po próbach samobójczych (jesteśmy europejskimi rekordzistami w tej ponurej statystyce) i z psychozami. Tu pracują najlepsi specjaliści w kraju.

A wszystko dzieje się w momencie, gdy ministerstwo zdrowia przekonuje, że opieka psychiatryczna jest priorytetem rządu.

Aż 10 procent młodych ludzi w Polsce do 18. roku życia wymaga opieki psychiatrycznej

Najwięcej nastolatków w wieku 14-19 lat umiera z powodu udanych prób samobójczych. Lekarze apelują: trzeba pilnie zorganizować profesjonalną pomoc na różnych poziomach opieki - od ambulatoryjnej do szpitalnej, ale też w innych specjalistycznych ośrodkach interwencji kryzysowej.

Teraz w województwie śląskim na przyjęcie do oddziału psychiatrycznego dzieci i młodzieży (chodzi o tzw. przypadki stabilne) pacjenci muszą czekać 484 dni, zaś w przypadkach pilnych... 224 dni. To nie wymysł, ale dane z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Tymczasem z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że na koniec 2017 roku w Polsce było 362 lekarzy specjalistów psychiatrii dzieci i młodzieży czynnie wykonujących zawód - znacznie mniej od wskazań Światowej Organizacji Zdrowia.

Agata Pustułka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.