Andrzej Drobik

Cieszyn: IPN prowadzi prace archeologiczne ogrodach notariusza Kotasa. Szukają grobu ofiar UB

Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej sprawdzili  czy w części tzw. Ogrodów Kotasa, na której niebawem zacznie się prywatna inwestycja, dochodziło do Fot. FOT. Adam Kondracki/IPN Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej sprawdzili czy w części tzw. Ogrodów Kotasa, na której niebawem zacznie się prywatna inwestycja, dochodziło do pochówków
Andrzej Drobik

Czy historia Cieszyna kryje w sobie mroczną tajemnicę? To próbowali ustalić pracownicy IPN, którzy przez kilka dni sprawdzali, czy na działce naprzeciwko liceum im. Antoniego Osuchowskiego, w ogrodach notariusza Kotasa, kryje się miejsce pochówku ofiar UB.

Na terenie byłych ogrodów, które należały do notariusza Jana Kotasa, mogło dochodzić do pochówków ofiar reżimu komunistycznego. Tak przynajmniej wynikało ze zeznań świadków, którzy opowiadali o tym po 1989 roku.

Na początku miesiąca w Cieszynie rozpoczęły się prace archeologiczne w części byłych ogrodów notariusza Kotasa, które do tej pory pozostały niezabudowane. Chodzi o teren, który leży naprzeciwko liceum im. Antoniego Osuchowskiego w Cieszynie. Jak dowiadujemy się z Instytutu Pamięci Narodowej, celem prowadzonych przez specjalistów z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN prac na fragmencie terenu zwanego ,,Ogrodem Kotasa” była weryfikacja informacji o występowaniu w tym miejscu tajnych pochówków dokonanych przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Cieszynie po 1945 roku.

– Dzięki przychylności inwestora prace wykonywane są w trakcie prowadzonych na tym terenie prac budowlanych – tłumaczy Monika Kobylańska z biura prasowego IPN Katowice.

Jak z kolei dowiadujemy się od Adama Kondrackiego z katowickiego IPN, który uczestniczył w badaniach, na terenie działki nie odnaleziono miejsca pochówku.

– To nie oznacza, że do takich pochówków w tym miejscu nie dochodziło. Do przebadania został jeszcze spory teren, który później został zabudowany, a zeznania świadków z lat 90. wydają się wiarygodne – mówi Kondracki.
Tłumaczy, że często przy okazji takich badań pojawiają się osoby, które posiadają dodatkowe informacje na temat sprawy, a przez lata nie mówiły o nich nikomu.

– Ci ludzie, którzy odważyli się opowiadać o tym co działo się w cieszyńskim areszcie Urzędu Bezpieczeństwa, przekazali sporo szczegółów. Dodatkowo na archiwalnych zdjęciach widać, że w ogrodzie znajdował się wysoki parkan, a to sprzyjało ewentualnemu ukrywaniu zwłok. Teza, że to właśnie tutaj mogło dochodzić do pochówków wydawała się nam wiarygodna. Czekamy na możliwość prac na reszcie terenu – tłumaczy Adam Kondracki.

Andrzej Drobik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.