Jacek Drost

Czy czarny punkt sprawi, że na S1 w Bielsku-Białej nie będą ginąć ludzie?

Do ostatniego tragicznego wypadku na tzw. zakręcie śmierci doszło na początku lipca. Zginął wówczas 34-letni motocyklista. Fot. KMP w Bielsku-Białej Do ostatniego tragicznego wypadku na tzw. zakręcie śmierci doszło na początku lipca. Zginął wówczas 34-letni motocyklista.
Jacek Drost

Po tym, jak na tzw. zakręcie śmierci na drodze S1 w Bielsku-Białej, zginął kolejny motocyklista, radny Karol Markowski domaga się od władz miasta zdecydowanych działań. Chce zamontowania m.in. czerwonych pasów w poprzek jezdni oraz tablic z tzw. czarnym punktem informujących o liczbie wypadków i ofiarach.

Zamontowania m.in. czerwonych pasów w poprzek jezdni oraz tablic z tzw. czarnym punktem informujących o liczbie wypadków i ofiarach domaga się bielski radny Karol Markowski na tzw. zakręcie śmierci zwanym także zakrętem idiotów na drodze ekspresowej S-1 w rejonie węzła Rosta w Bielsku-Białej. W złożonej w tej sprawie interpelacji liczy, że władze miasta podejmą zdecydowane działania w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Niewiele jest dróg na Podbeskidziu, gdzie tak regularnie dochodzi wypadków. W ostatnich czterech latach na tym odcinku ekspresówki doszło aż do 122 zdarzeń drogowych, z czego 118 zakwalifikowano jako kolizje, a cztery jako wypadki, w których zginęły trzy osoby. Do ostatniego, niestety tragicznego, doszło 4 lipca. Kierujący yamahą 34-letni motocyklista - dojeżdżając do zakrętu, przed którym roi się od znaków ostrzegawczych zalecających zwolnienie oraz znaków nakazu ograniczających prędkość do 80 i 60 kilometrów na godz. - nagle stracił panowanie nad jednośladem, wpadł w poślizg i uderzył w barierę energochłonną. Godzinna reanimacja nie przyniosła skutku. Mężczyzna zmarł na miejscu.

O wyjątkowo niebezpiecznym, 90-stopniowym zakręcie zrobiło się głośno przed kilkunastoma miesiącami, kiedy okazało się, że notorycznie dochodzi na nim do wypadków.

Na łamach DZ z września ub. roku pisaliśmy: „Kto nie zdejmie nogi z gazu, ląduje na barierkach (...). W mieście kierowcy zaczęli nazywać ten zakręt »zakrętem śmierci«, a także »zakrętem idiotów«”.

Podkomisarz Krzysztof Stankiewicz, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej w rozmowie z DZ stwierdził, że na temat niebezpiecznego zakrętu odbyło się kilka spotkań policji z przedstawicielami katowickiego oddziału GDDKiA, po których pojawiły się dodatkowe oznakowania - jest tam m.in. ograniczenie prędkości, działa aktywna sygnalizacja; na miejsce wysyłany jest nieoznakowany radiowóz z wideorejestratorem, ale nic nie zastąpi ostrożności kierowców.

- Trzeba tylko zdjąć nogę z gazu i stosować się do tych oznaczeń. Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku - podkreślał podkom. Stankiewicz.

Radny Markowski uważa jednak, że dopóki zakręt nie zostanie przebudowany (jest on rozwiązaniem tymczasowym, w tym miejscu ma powstać węzeł łączący S1 z planowaną ek-spresówką do Mysłowic), można zastosować jeszcze inne rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo. Oprócz czerwonych pasów i tablic z tzw. czarnym punktem proponuje także ustawienie tablic z komunikatem „Zwolnij, niebezpieczeństwo” oraz zwężenie jezdni z dwóch pasów do jednego.

Władze Bielska-Białej nie ustosunkowały się jeszcze do propozycji radnego.

Jacek Drost

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.