Czy psy przeżywają pandemię? – Pies jest wtedy wręcz szczęśliwy, bo może w końcu spełnić porządnie swój psi obowiązek – mówi weterynarz

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne
Zbigniew Borek

Czy psy przeżywają pandemię? – Pies jest wtedy wręcz szczęśliwy, bo może w końcu spełnić porządnie swój psi obowiązek – mówi weterynarz

Zbigniew Borek

- Psy odczuwają zdecydowanie większy stres, gdy całymi dniami siedzą w domu same, niż wtedy, gdy siedzi z nimi zestresowany koronawirusem właściciel – mówi Piotr Łoś, lekarz weterynarii z Gorzowa Wlkp.

Czy psy przeżywają pandemię?
Na pewno tak, ale raczej w sensie pozytywnym.

O, to mnie pan zaskoczył! Co pan ma na myśli?
To, że właściciele mają więcej dla nich czasu, a dzięki temu lepiej się nimi opiekują, bardziej o nie dbają.

Pan to podejrzewa czy wie?
Ja to widzę, bo od początku pandemii nie zamknęliśmy przychodni i ruch mamy większy niż w zeszłym roku. Niektórzy właściciele zwierząt w czasie tzw. lockdownu otwarcie zresztą przyznawali, że dopiero znaleźli czas, żeby do nas przyjść z taką dolegliwością swojego pupila, która wcześniej wydawała im się zbyt drobna na wizytę u weterynarza.

A stres? Przecież zwierzaki świetnie wyczuwają nasze stresy, a z powodu pandemii wielu z nas żyje pod ciągłym napięciem. Psy się przez to nie stresują?
Oczywiście, że wyczuwają nasz stres. Ujmę to jednak w ten sposób: psy odczuwają zdecydowanie większy stres, gdy całymi dniami siedzą w domu same, niż wtedy, gdy siedzi z nimi zestresowany koronawirusem właściciel. Pies jest wtedy wręcz szczęśliwy, bo może w końcu spełnić porządnie swój psi obowiązek i być towarzyszem.

Trącić właściciela pyskiem? Dać się pogłaskać? Poleżeć mu w nogach?
To i wszystko inne, do czego został stworzony. Czuje się wtedy bardzo potrzebny i kochany.

A powinniśmy myć ręce po takich pieszczotach? Po pogłaskaniu czy przytuleniu swojego psa?
To nie jest głupi pomysł, gdy np. pies akurat wrócił z nami z podróży zatłoczonym autobusem czy tramwajem. Jeśli jednak jest z nami cały czas w domu, to oczywiście takiej potrzeby nie ma.

Państwa klienci nie zasypują Was pytaniami o to, czy psy mogą przenosić koronawirusa?
Jeśli takie pytania były, to na początku pandemii i raczej sporadycznie.

Być może właściciele wiedzą po prostu, że psy „ludzkiego” koronawirusa nie przenoszą.
Zapewne. W książeczkach zwierząt jest nawet zapisane szczepienie przeciwko „zwierzęcym” koronawirusom, ale go nie wykonujemy, bo koronawirusy praktycznie u psów nie występują, a jeśli już, to objawem jest niegroźna biegunka. Koronawirusy „zwierzęce” są odmienne od „ludzkich”, nie ma między nimi żadnego powinowactwa. Pies nie może więc zarazić koronawirusem człowieka, a człowiek psa.

Czy w dobie pandemii trzeba się jakoś specjalnie przygotować na wizytę u weterynarza?
Obowiązują u nas takie przepisy jak wszędzie. Trzeba mieć prawidłowo założoną maseczkę, a przy wejściu do przychodni zdezynfekować dłonie środkiem, który zapewnia przychodnia.

A jeśli ktoś tego nie zrobi?
To nie zostanie wpuszczony do przychodni. My przestrzegamy zasad, nie widzimy więc powodu, żeby klien
ci postępowali inaczej.

Zbigniew Borek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.