Czy to koniec wyrazistego ruchu śląskiego? Co z decentralizacją? Pisze Jarosław Gwizdak

Czytaj dalej
Fot. Marzena Bugala- Azarko / Polska Press
Redakcja DZ

Czy to koniec wyrazistego ruchu śląskiego? Co z decentralizacją? Pisze Jarosław Gwizdak

Redakcja DZ

Decentralizacja, kryzys czy tylko przegrupowanie ruchów regionalnych, nowe idee ruchów śląskich? Od tygodni trwa w DZ pasjonująca dyskusja. Dziś Jarosław Gwizdak, który odnosi się do inicjatywy ruchu @zdecentralizowanaRP, który chce dać większą samodzielność województwom, regionom. Tydzień temu idei tej - z perspektywy śląskiej - przyjrzeli się Małgorzata Myśliwiec i Aleksander Koenig. Dziś nowa porcja refleksji.

Innowacja, jak kawa, dla wszystkich
Jarosław Gwizdak

Henry Ford miał powiedzieć: „Gdybym na początku mojej kariery zapytał ludzi, czego chcą, odpowiedzieliby, że szybszych koni”. Nie przeszkodziło mu to jednak konsekwentnie pracować nad Fordem T, pierwszym pojazdem wprowadzonym do masowej produkcji. Udostępnienie pojazdu, trzyzmianowy system pracy, a nawet zmiany społeczne w USA stanowiły następstwo jego śmiałej i zuchwałej decyzji

Nie byłem i nie będę kapitalistą. Poświęciłem dwadzieścia lat swojego zawodowego życia służbie w wymiarze sprawiedliwości. Proponowane przeze mnie zmia-ny, ułatwienia, drobne poprawki systemu udało się w minimalnym stopniu wprowadzić. Od blisko trzech lat wszelkie zmiany w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości mają w Polsce charakter zmian personalnych i nie przekładają się na poprawę funkcjonowania sądów z perspektywy obywatela.

Nie tylko wymiar sprawiedliwości, ale i oświata czy służba zdrowia, mówiąc najoględniej, dalekie są w Polsce od ideału. Nie funkcjonują na poziomie, jaki znamy z państw Unii, nie tylko tej „starej”. Warto przypomnieć, że Estonia jest państwem, a właściwie „e-państwem” cyfrowym, stanowiącym wzór do naśladowania mimo niezwykle trudnego sąsiedztwa; Litwa ma sprawny wymiar sprawiedliwości, Czechy z powodzeniem zreformowały służbę zdrowia i nie ma tam kolejek do lekarzy.

Tradycja ustrojowej innowacji

Mimo najszczerszych chęci i życzliwej oceny rzeczywistości, trudno mi znaleźć dziedzinę, w której Polska mogłaby być europejskim liderem przemian czy reform. Tradycja ustrojowej innowacji jest jednak naszą specjalnością, dość wspomnieć Unię Lubelską czy Konstytucję 3 maja.

Jako Ślązakowi, blisko mi do naszej lokalnej, międzywojennej innowacji. Autonomia, z jej Statutem Organicznym, była optymalnym ustrojowo rozwiązaniem skomplikowanej sytuacji Górnego Śląska. Jako prawnika zachwyca mnie nadal legislacyjna precyzja Statutu, spisanego na 7 stronach Dziennika Ustaw w 45 artykułach i jednym dodat-ku. To wzór tworzenia przepisów o rzeczach ważnych, fundamentalnych, obecnie niestety nieosiągalny.

Z dużą radością i nadzieją powitałem inicjatywę Inkubatora Umowy Społecznej, której efektem jest projekt Zdecentralizowanej Rzeczypospolitej. To idea ponadpartyjnej i opartej na porozumieniu zróżnicowanych sił i środowisk Polski, która będzie silna siłą swoich szesnastu województw, bazując na pozytywnych doświadczeniach samorządu terytorialnego.

Przeciwwaga dla centrali

Samorząd w Polsce jest bowiem siłą wspólnoty, mozolnie budowaną przeciwwagą dla „centrali”. Wskazuje na to również niedawna dyskusja o tworzeniu „sądów pokoju”, w której porównywano zaufanie do wymiaru sprawiedliwości rzędu 40 proc. z wyborczym poparciem niektórych prezydentów miast (70 proc. głosów w I turze wyborów i więcej). Pojawił się argument, aby władzę sądzenia w drobnych sprawach powierzyć właśnie organom samorządu terytorialnego jako struktury obdarzonej największym społecznym zaufaniem.

Skoro samorząd terytorialny na szczeblu miejskim nam się udał i zbudował kapitał zaufania, to pora wejść na kolejny jego szczebel, umożliwiając wojewó-dztwom coraz większy wpływ na lokalną rzeczywistość. Te rozwiązania znaleźć można w przygotowanym przez IUS projekcie modelowej „Karty Wojewódzkiej”. Podstawowe założenia opisali już na łamach DZ członkowie zarządu IUS. Odnieśli się do nich również lokalni liderzy opinii oraz środowisk kojarzonych z Ruchem Autonomii Śląska czy Śląską Partią Regionalną.

Jaka przyszłość śląskiego ruchu regionalnego? Mówią König, Myśliwiec, Franki

Dodam, że w projekcie Karty Wojewódzkiej fascynujące są dla mnie rozwiązania dotyczące mo-żliwości recenzowania jakości działań władzy, co przekładać się ma na przykład na możliwość reelekcji. Projekt zakłada również szeroki udział obywateli w sprawowaniu władzy przy użyciu wszelkich środków komunikacji. Grupy obywateli województwa będą mogły zwoływać posiedzenia jego sejmiku, proponować uchwały, odzyskując w ten sposób wpływ na swoich przedstawicieli. Prowadzony ma być ogólnopolski ranking gmin, powiatów i województw, oparty na ocenie sprawowania władzy przez obywateli każdej ze wspólnot. Akty prawa miejscowego również będą podlegały ocenie przez obywateli, niczym jakość hotelu czy usług biura podróży. Działania województwa staną się usługą, zaś władzom będzie zależeć na jej najwyższym poziomie. To tylko kilka przykładów nowoczesności tej koncepcji.

Inkubator Umowy Społecznej jest „politycznym start-upem”, strukturą dostarczającą pomysłów, idei niezwiązanych z żadną polityczną siłą. Członkami stowarzyszenia nie mogą być członkowie partii. Wśród członków, poza samorządowcami, politologami, aktywistami znaleźć można również specjalistów od technologii, których spojrzenie na innowację ustrojową nie różni się od spojrzenia Henry’ego Forda na przy-szłość komunikacji, a nawet cywilizacji.

To otwarty pomysł

Pisze w „21 lekcjach na XXI wiek” Yuval Noah Harari: „Strzeżcie się, ilekroć politycy zaczynają używać kategorii mistycznych. Mogą starać się ukryć i wytłumaczyć prawdziwe cierpienie, opakowując je wielkimi i niezrozumiałymi słowami”. Koncepcji decentralizacji nie trzeba się strzec ani bać z dwóch powodów. Nie tworzą jej politycy, to jedno. Po drugie, Karta Wojewódzka jest dokumentem napisanym prostym językiem, przypomina powszechnie stosowane przez różne podmioty „często zadawane pytania”, zawierając oczywiście odpowiedzi.

Nie jest również tak, że koncepcja ta jest już gotowa, zamknięta i zostanie natychmiast wdrożona. To otwarty pomysł, scenariusz, na którego realizację być może przyjdzie czekać dekadę. Ale nawet sam Andrzej Sapkowski, ojciec jednego z najbardziej znanych na świecie Polaków, Geralta z Rivii, nie mógł przypuszczać, że saga o Wiedź-minie będzie przez niektórych postrzegana jako napisana na podstawie gry komputerowej. Potrzeba nam świeżego spojrzenia na ustrój, wyrwania się z dotychczasowych ram jego kształtowania. Nie powinno też ujść naszej uwadze to, że państwa powszechnie przez Polaków uważane za silne: Kanada, Niem-cy, USA czy Szwajcaria, to państwa zdecentralizowane.

Sama dyskusja jest w tym zakresie ożywcza, pokazuje, że wciąż można pięknie się różnić. Ważne jest przede wszystkim, że poza dzielącymi nas różnicami zdajemy sobie sprawę z konieczności przygotowania nowego rozdania, opowiedzenia Polski w inny niż dotąd sposób.

Redakcja DZ

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.