Dariusz Nożownik się ukrywa, ale proces ruszył rok po śmierci piłkarza GKS Katowice

Czytaj dalej
Fot. Lucyna Nenow
Patryk Drabek

Dariusz Nożownik się ukrywa, ale proces ruszył rok po śmierci piłkarza GKS Katowice

Patryk Drabek

Niebawem minie rok od śmierci 19-letniego Dominika, młodego piłkarza GKS Katowice. Jego zabójca wciąż jest na wolności, a na razie przed sądem stanęli uczestnicy bójki, do której doszło w sierpniu ubiegłego roku.

Przed katowickim sądem staje 21-letnia kobieta.

- Czy wie pani, o jakie zdarzenie chodzi? - pyta sędzia Łukasz Ciszewski, a w odpowiedzi słyszy: mhm.

Sędzia kontynuuje: - Proszę mi powiedzieć, co pani wtedy widziała? - Teraz już nic z tego nie pamiętam - odpowiada wyraźnie zdenerwowana, a po chwili - dopytywana przez sędziego o okoliczności zdarzenia - dodaje: - Chciałabym podtrzymać zeznania z policji...

21-latka to jedna z osób przesłuchanych do tej pory przed sądem w związku z procesem dotyczącym zdarzenia z 21 sierpnia 2016 roku, podczas którego zginął były piłkarz GKS-u Katowice, 19-letni Dominik Koszowski. Sześciu mężczyznom prokuratura zarzuca udział w bójce przy ulicy 3 Maja w Katowicach.

Z tego postępowania wyłączono materiały dotyczące Dariusza Nożownika, który ma odpowiadać za zabójstwo Dominika i usiłowanie zabójstwa jego ojca.

Ma, ale wciąż ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Dlatego też wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. W związku z nieobecnością jednego z najbardziej poszukiwanych obecnie Polaków, na ławie oskarżonych miało zatem zasiąść sześciu mężczyzn, którym prokuratura zarzuca, że „wzajemnie narażali się na bezpośrednie niebezpieczeństwo - ciężki lub średni uszczerbek na zdrowiu”. Grozi za to do 3 lat za kratkami. Akt oskarżenia oparty jest przede wszystkim na zapisie monitoringu miejskiego, opiniach biegłych oraz zeznaniach świadków.

Proces ledwo ruszył, ponieważ nie można było skontaktować się z obrońcą jednego z oskarżonych.

Minęło pół godziny i na szczęście adwokat dotarł do sądu. Na ławie oskarżonych pojawili się jednak tylko Daniel D., Marcin W. i Damian Ż. Ten ostatni został zresztą doprowadzony do sądu. Jest bowiem tymczasowo aresztowany w związku z inną sprawą. Trzej oskarżeni solidarnie nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. W sądzie nie pojawił się m.in. ojciec zamordowanego 19-latka, który jest jednym z 6 oskarżonych o udział w bójce. Prokuratura poinformowała, że złożył wyjaśnienia, które pokrywają się z ustaleniami śledztwa. Wobec wszystkich podejrzanych zastosowano wcześniej poręczenia majątkowe i zakaz opuszczania kraju.

Podczas drugiej rozprawy w sali nie było już żadnego z oskarżonych. Zeznawali świadkowie. Nie dziwi, że 21-latka była zdenerwowana. Kilka minut później sędzia odczytał jej słowa, które padły w obecności funkcjonariuszy policji i okazało się, że feralnej nocy poznała Dominika, a do klubu przyszła razem z jednym z oskarżonych - Maciejem P. Przed sądem kobieta mówiła m.in., że bójka trwała niecałą minutę. W pewnym momencie Dominik wyglądał na „słabiutkiego”. Miał dziurę w koszulce. Wypływała z niej krew. Świadek, zapytana przez prokuratora Michała Binkiewicza z Prokuratury Okręgowej w Katowicach, stwierdziła, że po ubiegłorocznej bójce kontaktowała się ze wszystkimi oskarżonymi o udział w bójce. - Czy rozmawialiście na temat tego zdarzenia? - dopytywano, a młoda kobieta odpowiedziała, że... nie.

Pozostali świadkowie? Jeden nie krył, że był pod wpływem alkoholu (policjantom wymienił zresztą wszystkie trunki), a gdy przechodził obok grupy osób na ulicy 3 Maja, to usłyszał nagle od kolegi: Patrz, on mu k.... kosę zasadził. Ostatni ze świadków sprawdzał puls Dominikowi i podtrzymywał jego głowę do momentu przyjazdu karetki. Stwierdził, że tak naprawdę biło się dwóch mężczyzn, a pozostali próbowali ich rozdzielić. Wcześniej mówił natomiast o „regularnej bójce” pomiędzy pozostałymi osobami. Siódmy uczestnik zdarzenia to Dariusz Nożownik, który rozpłynął się w powietrzu. Po czterech miesiącach „Ostrego” zaczęło szukać biuro detektywistyczne Rutkowski.

- Lepiej byłoby, gdyby poddał się, ponieważ zarówno my, jak i policja wiemy bardzo dużo na jego temat. Zgłoś się jak najszybciej, bo i tak cię dopadniemy - tak Krzysztof Rutkowski zwracał się bezpośrednio do Dariusza Nożownika i podkreślał, że jego biuro jest bliskie zatrzymania poszukiwanego mężczyzny. To było w grudniu ubiegłego roku. Odnotujmy, że już w maju tego roku Krzysztof Rutkowski zwołał specjalną konferencję prasową.

- Wyznaczamy 10 tys. euro nagrody dla osoby, która w skuteczny sposób przyczyni się do zatrzymania Dariusza Nożownika - powiedział dziennikarzom. Dodał, że poszukiwany jest w Czechach. Jeśli jednak nie tam, to w Wielkiej Brytanii. Albo w Holandii. Może być także w Niemczech... Tymczasem Dariusz Nożownik wciąż pozostaje na wolności. - Jeśli ktoś ma pieniądze, to ma możliwości, by skutecznie się ukryć - podkreślają śledczy.

Patryk Drabek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.