"Decyzje nie mogą zapadać ponad głowami tysięcy mieszkańców województwa śląskiego"

Czytaj dalej
Mateusz Borda

"Decyzje nie mogą zapadać ponad głowami tysięcy mieszkańców województwa śląskiego"

Mateusz Borda

Komisja Europejska zaproponowała fundusz odbudowy europejskiej gospodarki w wysokości 750 mld euro, z czego aż 500 mld stanowić będą dotacje, a 250 mld – długoterminowe pożyczki. Choć kwota ta może ulec zmianie w Parlamencie Europejskim, wiemy już, że na pewno będzie rekordowo wysoka, a duża jej część przypadnie Polsce. Rozmawiamy z Jerzym Buzkiem, byłym przewodniczącym Europarlamentu oraz Premierem RP.

Na co możemy liczyć? Jak będą wyglądać kolejne dni w Parlamencie Europejskim? Co z „oszczędną czwórką”, która może zaburzyć plan Komisji Europejskiej?

Parlament Europejski od dwóch miesięcy domagał się solidnego finansowania odbudowy europejskiej gospodarki po największym od dziesięcioleci, obecnym kryzysie. Środki z funduszu odbudowy mają być uruchamiane od 1 stycznia 2021 roku, równocześnie z nowym siedmioletnim budżetem Unii. Dobrze, że Komisja Europejska odpowiedziała tak zdecydowanie na oczekiwania Parlamentu.
Czas teraz na negocjacje i działania europejskich rządów, czyli Rady Europejskiej, i liczymy na to, że polskiemu premierowi uda się przekonać premierów, zwłaszcza Austrii, Danii, Holandii i Szwecji, do poparcia propozycji Komisji, tak korzystnej dla Polski.
Fundusz odbudowy europejskiej gospodarki oferuje beneficjentom w większości dotacje, ale Unia Europejska pożycza te dodatkowe 750 mld € na rynku i będzie je trzeba, już od 2028 roku, zacząć spłacać. Dlatego środki z funduszu powinny być przeznaczone nie tylko na bieżące potrzeby, ale i cele, które będą ważne dla naszych dzieci i wnuków; zwłaszcza zaś przeciwdziałanie zmianom klimatycznym, bo to zadecyduje o bezpieczeństwie i jakości życia następnych pokoleń. Chodzi o inwestycje w ekologiczną energetykę, rolnictwo i transport, w nowy przemysł, MŚP i cyfryzację, w badania i nowe technologie, w gospodarkę w obiegu zamkniętym, w bioróżnorodność i czyste środowisko, w zdrowie i w komfort życia mieszkańców w naszych małych ojczyznach. Stąd też nazwa funduszu: Nowe Pokolenie UE.
Przypomnijmy przy okazji, że strategiczny program Unii na trzy dziesięciolecia – Europejski Zielony Ład, promowany już od roku, jest właśnie taką jak opisałem powyżej propozycją budowy nowej gospodarki, nowych warunków życia i nowej przestrzeni wokół nas.

Czy ze względu na kryzys gospodarczy Fundusz Sprawiedliwej Transformacji nie jest zagrożony? Znalazł swoje miejsce w nowym planie Unii Europejskiej? Może to właśnie doskonała okazja, żeby zacząć przeprowadzać transformację energetyczną w Polsce?

Fundusz Sprawiedliwej Transformacji nie tylko jest wpisany w budżet unijny, ale stał się kołem zamachowym Europejskiego Zielonego Ładu. Dlatego też został zwiększony do 40 mld €. W moim raporcie w PE wskazuję na konieczność uwzględnienia FST w kolejnych budżetach Unii, do 2050 roku.
Zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą, że to za mało, ale jest to też prawdziwa szansa na rozpoczęcie rzeczywistej transformacji energetycznej w naszym kraju. Mamy dzisiaj dramatyczną, nienotowaną w historii zapaść polskiego górnictwa, co obciąża system finansów publicznych państwa; mamy najdroższą w Europie energię elektryczną, co uderza w konkurencyjność całej polskiej gospodarki; mamy największy w Unii poziom zagrożenia smogiem, i to na terenie niemal całego kraju, co odbija się na naszym zdrowiu. Czas to zmienić. Mamy swoje pięć minut, aby stać się liderem sprawiedliwej transformacji.

Ostatnio w Internecie wylała się fala hejtu na górników ze względu na dużą liczbę zakażeń koronawirusem. Z drugiej strony odezwali się także obrońcy górnictwa. Wielu z nich mówiło, że koronawirus to doskonała okazja rządu do wygaszania kopalń. Brzmi to groźnie...

Haniebne było atakowanie górników, zwłaszcza że ponosiliśmy tutaj, na Śląsku, konsekwencje zlekceważenia przez władze zagrożenia epidemiologicznego w kopalniach. Nie przerwano bowiem wydobycia w sytuacji, gdy gospodarka bardzo spowolniła, a co za tym idzie – zapotrzebowanie na energię i węgiel spadło. Nie było więc powodów do utrzymania pełnego wydobycia i narażania zdrowia i życia górników, ich rodzin i mieszkańców Śląska.
Czy koronawirus to pretekst do zamykania kopalń?
W transformacji energetycznej, w wygaszaniu kopalń, nie może być mowy o żadnym pretekście. Musimy te decyzje podejmować bardzo odpowiedzialnie, w oparciu o konkretną strategię. Transformacja to proces złożony i wymaga czasu, ale przede wszystkim wymaga akceptacji społecznej, uzgodnień z samorządami, środowiskiem naukowym, organizacjami pozarządowymi, przedsiębiorcami, a zwłaszcza z samymi górnikami. Te decyzje nie mogą zapadać ponad głowami setek tysięcy mieszkańców województwa śląskiego, od niemal roku upominam się o to.

Ale z drugiej strony – wygaszanie górnictwa węglowego i tak jest nieuniknione dla większości zakładów. W jaki sposób zrobić to mądrze?

Mądrze, to z pewnością nie poprzez roszady personalne w spółkach węglowych.
Mądrze, to poprzez opracowanie i wdrożenie dobrego Regionalnego Programu Sprawiedliwej Transformacji i poprzez dobre projekty, które powinniśmy uruchamiać już za pół roku. Mądrze, to poprzez inwestycje w odnawialne źródła energii i jej oszczędzanie, w ocieplanie budynków, w walkę ze smogiem i energetycznym ubóstwem poprzez rozwój ciepłownictwa i wykorzystanie gazu ziemnego, w rewitalizację terenów pokopalnianych, w cyfryzację i ekologiczny transport, w atrakcyjne, zwłaszcza dla młodzieży, miejsca pracy w MŚP i start--upach, w podtrzymanie istniejących firm i miejsc pracy, no i przekwalifikowania i szeroko rozumiane wsparcie bezrobotnych. A więc poprzez inwestycje na wszystko to, co może zwiększyć komfort życia w regionie, poczucie bezpieczeństwa mieszkańców i daje nam szanse na przyszłość.

A co z gazem? Objęcie Nord Stream 2 unijną dyrektywą gazową to chyba olbrzymia szansa dla Polski, będącej na końcu długoletniej umowy na dostawy gazu z Gazpromem?

Dyrektywa Gazowa weszła w życie rok temu. Jako sprawozdawca i negocjator, zrobiłem wszystko, aby Parlament Europejski zdążył ją przyjąć jeszcze w poprzedniej kadencji. To dało gwarancje, że Nord Stream 2 będzie objęty prawem unijnym. I tak się stało!
Skończyło się wszechwładztwo rosyjskiego monopolisty i możliwość narzucania Polsce najwyższych cen gazu, czy grożenia „zakręceniem kurka”. Gazprom bezskutecznie atakuje dzisiaj zapisy dyrektywy, a bezpośrednim obrońcą unijnego prawa i europejskiej solidarności stał się niemiecki regulator; może to być zaskoczeniem dla wielu obserwatorów i opinii publicznej, skoro Niemcy byli niechętni dyrektywie i podejrzewano ich nawet o blokowanie jej pełnego wdrożenia.
Obowiązywanie tej dyrektywy – obok dostaw płynnego gazu przez Gazoport i powrotu do projektu gazociągu z Norwegii, dla którego list intencyjny podpisałem jeszcze w 2001 roku jako premier polskiego rządu – jest dzisiaj fundamentem bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Zatem energetyka gazowa to doskonały model przejściowy do miksu energetycznego opartego min. w 50% na OZE? Z drugiej strony przechodzenie na model gazowy jest bardzo kosztowne – chyba że pieniądze z Funduszu Transformacji mogą być przeznaczone na inwestycje w gaz?

Finasowanie inwestycji gazowych w FST jest przedmiotem moich szczególnych starań jako sprawozdawcy w Komisji Przemysłu, Badań i Energii. Dla Polski jedyną możliwością bezpiecznego przejścia z energetyki węglowej do niskoemisyjnej jest inwestowanie w infrastrukturę niezbędną dla wykorzystania gazu ziemnego, zwłaszcza w ciepłownictwie. Znajduje to coraz większe zrozumienie w Parlamencie i Komisji Europejskiej, o czym świadczy chociażby ostatnia wypowiedź Wiceprzewodniczącego Komisji Franza Timmermansa.
Odejście od węgla przy stopniowym zwiększaniu udziału gazu i OZE, do Polski zielonej i bez smogu? Taki jest plan?
Tak, taki jest plan, ale nie nastąpi to z dnia na dzień. Mamy na to trzy dekady, tyle że rozpocząć trzeba natychmiast. Przecież właśnie teraz leży na stole oferta unijna dla Polski, jako największego beneficjenta Funduszu Sprawiedliwej Transformacji: 8 mld €. Skorzystają zaś nie tylko regiony węglowe, zwłaszcza nasze województwo, skorzysta na tym cała gospodarka, skorzysta cały kraj.

"Decyzje nie mogą zapadać ponad głowami tysięcy mieszkańców województwa śląskiego"
Mateusz Borda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.