Disc golf alternatywą dla golfa? Czemu nie [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Goik
Magdalena Nowacka-Goik

Disc golf alternatywą dla golfa? Czemu nie [WIDEO]

Magdalena Nowacka-Goik

Disc golf wyprze golfa? Na razie tylko próbuje. Pierwsze informacje na temat zabawy, którą można uznać za pierwowzór disc golfa pochodzą z Vancouver w Kanadzie. To był 1926 rok. Trudno jednak znaleźć dokładną datę i miejsce powstania tej dyscypliny sportu. Ale na pewno warto w to zagrać!

W sobotę 2 października, na polu golfowym w Bytomiu- Szombierkach, można było spotkać nie tylko golfiarzy, ale także innych sportowców. Pojawiły się też specjalne kosze z łańcuchami, potrzebne do rozgrywek w dyscyplinie, która ma być może szansę przebić popularność golfa. Rozgrywano finał Polskiej Ligi Disc Golf.

Zawodniczka, Martyna Rekucka, pasją do tej gry zaraziła się zaledwie kilka miesięcy temu. Ale już radzi sobie całkiem dobrze.

- To, co mnie przyciągnęło, to fakt, iż ten sport jest tak naprawdę dla osób w każdym wieku, każdej płci. Podoba mi się współpraca między zawodnikami. Na pewno ta dyscyplina sprzyja zawieraniu kontaktów - mówi.

Kolejne atuty to ćwiczenie koordynacji ruchów, umiejętności technicznych, związanych z wykorzystaniem odpowiedniej wysokości i siły rzutu. - Dodatkowo, poprawia się ogólna kondycja, bo sporo musimy się przy tym nachodzić, odległości na polu golfowym nie są małe - dodaje.

Na świecie istnieje kilkadziesiąt tysięcy pól do gry w disc golfa, większość z nich znajduje się w USA. W Polsce funkcjonują trzy pola stałe - w Parku Śląskim w Chorzowie, w Zieleńcu i przy pałacu w Paszkówce.

- Disc golf oparty jest o zasady gry w golfa. Kij i piłkę zastępuje latający dysk, a dołek kosz z łańcuchami. Zasada jest prosta: chodzi o to, aby przejść całe pole golfowe jak najmniejszą liczbą rzutów dyskiem - tłumaczy Marek Lesz, organizator imprezy.

Gra na każdym dołku zaczyna się w tzw. obszarze "tee". To miejsce rozbiegu, z którego wykonujemy pierwszy rzut. Rzucamy dyskiem do kosza oddalonego o 50-250 metrów. Kiedy wszyscy zawodnicy w danej grupie (zwykle 4 osoby) wykonają pierwszy rzut, podchodzą do swoich dysków i wykonują kolejny z miejsca, w którym się znalazły. Zaczyna osoba, której dysk upadł najdalej od kosza.

Po każdej kolejce grupa przechodzi do kolejnego „tee” wykonując rzuty drugiej kolejki w kierunku następnego kosza. Każdy kolejny rzut rozpoczynamy z położenia, w którym dysk zatrzymał się po poprzednim rzucie. Całość trwa aż do ukończenia wszystkich dołków.

Magdalena Nowacka-Goik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.