Dolina Trzech Stawów to nie tylko festiwale. To plaża, rolkostrada i zielona oaza. WIDEO

Czytaj dalej
Monika Chruścińska-Dragan, fot. Maciej Gapiński

Dolina Trzech Stawów to nie tylko festiwale. To plaża, rolkostrada i zielona oaza. WIDEO

Monika Chruścińska-Dragan, fot. Maciej Gapiński

Są stosunkowo blisko centrum Katowic, przecina je autostrada A4, wybudowało się tu centrum handlowe, a mimo to nadal pozostają zieloną oazą mieszkańców aglomeracji i katowickimi "Mazurami". Jest tu więcej stawów niż to sugeruje nazwa, mnóstwo miejsca na pikniki, rowerową przejażdżkę, coraz więcej restauracji i festiwale, na które przyjeżdżają ludzie z całej Polski, a nawet i Europy.

Helena Kostrzewska z Koszutki pamięta jeszcze, jak przed drugą wojną światową nad Dolinę Trzech Stawów i Muchowiec ściągały tłumy mieszkańców... dorożkami. Pamięta tor wyścigów konnych przy Parku Leśnym i powojenne zawody żużlowe na stadionie Startu Katowice. - To miejsce zawsze służyło mieszkańcom - opowiada. Teraz też. Tylko inaczej.

Katowiczanka nadal lubi przyjeżdżać na Muchowiec. Siada wtedy w cieniu pod parasolką przy barze Dmuchawce Latawce Wiatr. Tak jak minionej środy. W sąsiedztwie lokalu rozkłada się właśnie miasteczko tegorocznej edycji Off Festivalu. Jak mówi pani Helena, dobrze wie, co tu w weekend będzie się działo. - To nie moja muzyka - śmieje się. - Ale dobrze, że na Muchowcu są imprezy, przyjeżdża wtedy dużo młodych ludzi - podkreśla.

Bartosz Alechnowicz, menadżer baru na Muchowcu przyznaje, że na czas festiwalu lokal będzie otwarty całą dobę. W weekend podwoi, albo i potroi się liczba klientów. Festiwalowicze zaczynają u nich od śniadania o szóstej rano i przewijają się tak do kolejnego dnia. - Ale to inny klient niż publiczność np. urodzin Dżemu, która najchętniej kupi piwo, kiełbasę z grilla i krupniok - opowiada. Specjalnie na najbliższy weekend bar zmieni menu. - Na terenie miasteczka festiwalowego będą food trucki. My też musimy się odpowiednio przygotować. Planujemy serwować świeże hamburgery amerykańskie, grillowaną pierś z kurczaka w zalewie ziołowej, placki po węgiersku, więcej lekkich sałatek - wymienia. A to wcale niejedyna wielka impreza tutaj w tym roku. Były już Juwenalia, zbliżają się 150. urodziny Katowic.

Od kontenerów po... tor do disc-golfa
Dolina to jednak tak duży kompleks zielony, że gdy na scenę Off-ki na Muchowcu wyjdzie w niedzielę koncertować Patti Smith, nad stawem Łąka będzie można spokojnie spacerować albo napić się piwa w... kontenerach. W założeniu to taki pop-up bar, czyli letni ogródek zorganizowany nad brzegiem Stawu Drugiego przy okazji zbliżającego się festiwalu Tauron Nowa Muzyka. W praktyce to siedem kontenerów tworzących jedną konstrukcję pod nazwą Sztauwajery. W jednym rządzi szef kuchni, w drugim jest bar, w trzecim - strefa chilloutu etc. A przed nim są rozłożone leżaki. Za dnia opalają się na nich ludzie sącząc zimne koktajle, a wieczorem przychodzą imprezować. Jak będzie w ten weekend? To wielka zagadka. - Jesteśmy tu dopiero od czerwca. To będzie pierwszy weekend z naprawdę dużą imprezą w okolicy - podkreślają Agnieszka Rolka i Natalia Giżycka, pracownice klubu.

Nad doliną ostatnimi czasy w ogóle przybyło nowych miejsc, w których zjemy dobrze pod gołym niebem. I nie mam tu na myśli wałówki zabranej z domu. W kontenerze Sezonovo za rolkostradą odbywają się imprezy kulinarne, a na co dzień w przerwie między szaleństwami na rolkach i rowerach zjemy tu pizzę, kanapki i napijemy się koktajli z sezonowych owoców.
Dla amatorów obiadów z nieco wyższej półki otwarła się rok temu Stara Panderosa, nawiązująca do słynnego działającego tu kiedyś lokalu, a przy Trzech Stawów 20 - tawerna Róża Wiatrów.

A rewolucja kulinarna to wcale nie koniec zmian nad "katowickimi Mazurami". Zakład Zieleni Miejskiej w Katowicach ma już gotowy swój projekt zmian i remontów. Niektóre to pomysły zgłaszane już wcześniej przez samych mieszkańców, na które brakowało dotąd pieniędzy. Urzędnicy chcą wyremontować alejkę pieszą przy lotnisku, dobudować do niej dodatkowy pas dla amatorów nordic walking, wiatę i miejsce do grillowania. Przy alejce powstać ma też kolejna siłownia pod chmurką, a sama ścieżka zostać połączona z rolkostradą. Kolejną na liście alejek do remontu jest ta, która biegnie wzdłuż stawu Łąka. Jeśli wierzyć ZZM pojawią się przy niej nowe ławki ze stołami, leżaki, altana i urządzenia do ćwiczeń. Modernizację przejść ma także krąg taneczny, a w Parku Leśnym powstać ma tor do disc-golfa.

Biurowce? Niech lepiej postawią toalety i wybudują kanalizację
Inwestycji w rekreację. Tego od władz Katowic oczekują wypoczywający nad doliną katowiczanie. Pierwszą długo wyczekiwaną była rolkostrada. Choć ulicą Doliny Trzech Stawów amatorzy rolek i deskorolek jeździli jeszcze długo zanim powstała. A powstała siedem lat temu. Jest wykonana ze specjalnego asfaltu i ma trzy pasy - dwa boczne dla jeżdżących na rolkach, deskorolkach i hulajnogach, a środkowy dla rowerzystów. Robert Szczepaniuk już nie wyobraża sobie dnia bez niej.

- Dziennie robię rolkostradą około sześciu jej długości - opowiada. Na dolinę przyjeżdża z centrum Katowic. Na rolkach jeździł tu jeszcze długo zanim powstała trasa. Najchętniej widziałby nad zieloną oazą Katowic więcej imprez sportowych i... więcej toalet. - Są rozstawiane tylko na czas dużych imprez. A tak trzeba czasem przejechać z kilka kilometrów za potrzebą - opowiada.

Marka Bednorza na plażę nad stawem zabierali najpierw rodzice. Potem przyprowadzał tu na randki swoją obecną żonę, a teraz spaceruje tędy z synem, 2-letnim Tomkiem. - To najlepsze miejsce w Katowicach na piknik z rodziną. A duże imprezy? Wcale nie przeszkadzają. Jest tu tyle areału, że wszyscy się pomieszczą i nikt nikomu nie będzie przeszkadzał - twierdzi. Trochę żałuje tylko, że w tym roku miasto nie zorganizowało strzeżonego kąpieliska. Byłoby bezpieczniej. Tomasz Mańka, barman w Sztauwajerach, chciałby także, aby miasto zainwestowało w oświetlenie chodników, bo jeszcze nie wszystkie mają latarnie.

W jednym wszyscy wypoczywający się zgadzają. Nie chcą biurowców w Parku Leśnym, ani planowanej drogi, która miałaby połączyć Francuską z ul. 73. Pułku Piechoty, tzw. Trzema Garbami.

- Ludzie sami apelują, abyśmy pomagali zbierać podpisy pod petycjami przeciw inicjatywom, które mogłyby zawłaszczyć ich miejsce do rekreacji. I my ich wspieramy - przyznaje Bartosz Alechnowicz. Ostatnio zbierali podpisy przeciw budowie biurowców przy Parku Leśnym. Ale przeciwni są też budowie w okolicy pętli tramwajowej oraz lotniska biznesowego na Muchowcu. - Owszem, chcemy, aby aeroklub posiadał nową i wyrównaną płytę lotniska, ale nie chcemy tu portu lotniczego. Tak samo, jak drogi łączącej ul. Francuską z Trzema Garbami. Jak powstanie, zrobi nam się tutaj kolejna autostrada, a nie atrakcyjny dla mieszkańców teren rekreacyjny. Będzie mniej imprez, znikną maratony - obawia się menedżer baru na Muchowcu. Już centrum handlowe Trzy Stawy zabrało mieszkańcom osiedla Paderewskiego jeden staw.

Inwestycją, pod którą chętnie by się podpisało wiele osób byłaby, jak twierdzi Alechnowicz, budowa kanalizacji. - Może to niektórych dziwić, ale ani my, ani budynki Zakładu Zieleni Miejskiej czy leśniczych nie mają kanalizacji, są szamba - mówi.

Monika Chruścińska-Dragan, fot. Maciej Gapiński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.