Doświadczenia ludzi lekcją dla Katowic [ROZMOWA, AKTYWNE ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Marcin Zasada

Doświadczenia ludzi lekcją dla Katowic [ROZMOWA, AKTYWNE ZDJĘCIA]

Marcin Zasada

Dziedzictwo należy do ludzi, mówi Belinda Tato, architekt z madryckiej pracowni Ecosistema Urbano.

Jestem ciekaw pani wrażeń z pobytu w Katowicach, mieście z bardzo silnym poprze-mysłowym rodowodem.
Uwielbiam poprzemysłowe budynki i poprzemysłowe tereny. Miejsce, w którym rozmawiamy, czyli Muzeum Śląskie w Katowicach, jest dla mnie bardzo inspirujące, nie tylko z uwagi na historię, ale i nowe spojrzenie na architekturę. To muzeum jest bardzo dobrym przykładem tego nowego spojrzenia na całe postindustrialne dziedzictwo. Ja w tym dziedzictwie widzę przede wszystkim ogromny potencjał, a nie problem. Coś, czemu można nadać nową formę i nowe możliwości.

Dziś Katowice ze swoją przemysłową historią próbują zdefiniować się na nowo. Jakie wyzwania stoją przed miastem, które w ten sposób zmienia swoje oblicze? Jak te zmiany powinny odbijać się na komforcie życia mieszkańców?
Największym wyzwaniem w takiej sytuacji jest zawsze wyciśnięcie jak najwięcej dobrego ze swojej przeszłości. Trzeba jednak pamiętać, że to dziedzictwo należy do ludzi - zarówno tych, którzy je tworzyli, jak i tych, którzy żyją i będą żyli w tym mieście w przyszłości. Konieczna jest strategia zagospodarowująca historyczny dorobek miasta, ale także strategia zarządzania tym dorobkiem. O tym powinni myśleć zarówno politycy, jak i architekci. Innymi słowy - samo dziedzictwo to nie wszystko, trzeba jeszcze nasycić je programem, silnie osadzonym we współczesnych uwarunkowaniach ekonomicznych i społecznych. Wypracowanie dobrych praktyk w tej sferze jest niezbędne.


Czy Katowice powinny od tej strony uczyć się na którymś z europejskich przykładów, wykorzystywać je w formie inspiracji?

Trudno o prosty przykład, choćby z uwagi na różne, często odmienne warunki gospodarcze. Przez lata w Unii Europejskiej były dostępne duże pieniądze na rewitalizację obiektów historycznych, przekształcanie ich np. w muzea. Dziś potrzebujemy czegoś więcej niż tylko taka „muzeifikacja”. Chodzi o osadzenie dziedzictwa w świecie nowej gospodarki, nowych technologii.

Czy często używany przykład Bilbao może być pouczający dla Katowic?

Bilbao było dobrym przykładem w swoim czasie, ale nie uważam, by nadal korespondował on ze współczesną rzeczywistością. Muzeum Guggenheima to nie jest uniwersalna recepta dla każdego miasta w Europie. Poszukiwałabym raczej czegoś bardziej kompleksowego, systemowego, angażującego lokalną społeczność.


A jakich pułapek w planowaniu rewitalizacji postindustrialnego Śląska powinniśmy unikać?

Efektem rewitalizacji często bywa tzw. gentryfikacja, czyli gwałtowna zmiana charakteru danej części miasta (przykładem może być wspomniane Bilbao - za Muzeum Guggenheima pojawili się tam inwestorzy z pieniędzmi, którzy wykupili kamienice w sąsiedztwie budynku, ceny gwałtownie skoczyły, a ludzie musieli się wyprowadzić i paradoksalnie, dawne życie zamarło - przyp. red.). To jest coś, czego należy unikać. Warto dbać o równowagę sił pomiędzy prywatnymi inwestorami oraz publicznym dobrem.


Mówi pani o znaczeniu angażowania w przemiany w mieście lokalnej społeczności. W jaki sposób wyzwalać to zaangażowanie?

Dając do zrozumienia, że wola mieszkańców, ten czynnik społeczny, jest równie ważny jak kwestie środowiska naturalnego, ekonomii czy infrastruktury. Władze Katowic powinny odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wiedzą, jak żyją tu ludzie i jak mogliby żyć. Codzienne doświadczenia mieszkańców to jest coś, czemu należy podporządkować plany zrównoważonego rozwoju miasta. Politycy mają skłonności do faworyzowania kwestii ifrastrukturalnych, do patrzenia na miasto przez pryzmat liczb i twardych wskaźników. Tymczasem zrównoważony rozwój, o którym mówię, jest właśnie odzwierciedleniem jakości życia w danym miejscu. „Codzienne doświadczenia miejskie” to równie istotny, choć mniej uchwytny liczbowo, wskaźnik. Dziś, myśląc o dobrze urządzonym mieście, nie można nie brać tego czynnika pod uwagę.

Belinda Tato

hiszpańska architekt, współzałożycielka Ecosistema Urbano, grupy projektantów łączących w swojej pracy architekturę, urbanistykę, inżynierię i socjologię. Swoje podejście definiuje jako „urbanistykę społeczną”, w której nacisk położony jest na spójność projektów z otoczeniem i tkanką społeczną. Belinda Tato była gościem organizowanej przez europosła Jana Olbrychta Konferencji Miasto 2016, która w poniedziałek, 14 listopada, i we wtorek odbyła się w Muzeum Śląskim w Katowicach.

Marcin Zasada

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.