Dwa lata Marcina Krupy w Katowicach. Samorządy na półmetku. Podsumowanie.

Czytaj dalej
Marcin Zasada

Dwa lata Marcina Krupy w Katowicach. Samorządy na półmetku. Podsumowanie.

Marcin Zasada

Dwa lata temu Marcin Krupa był wyborczym bólem fantomowym po nieoczekiwanej rezygnacji Piotra Uszoka ze starań o kolejną kadencję w Katowicach. Bycia prezydentem stolicy województwa nauczył się znacznie szybciej niż jego poprzednik. Ale w 2 lata, które pozostały do wyborów samorządowych, musi udowodnić, że potrafi wyciągać wnioski, również z błędów.

Zanim Uszok stał się tęsknotą za najlepszym gospodarzem Katowic od czasu wojewody Ziętka, długo był obiektem medialnej krytyki: za jedynowładztwo, za bycie sołtysem zamiast wizjonerem, za słabe tempo zmian w mieście. W porównaniu do tej perspektywy, Krupie błyskawicznie udało się wprowadzić bardziej zdemokratyzowany styl zarządzania, czego efektem, a może symbolem są trafne decyzje kadrowe (wiceprezydent Bogumił Sobula), administracyjne (utworzenie wydziału transportu) czy inwestycyjne (trzy kryte baseny zamiast lansowanego przez Uszoka jednego aquaparku).

Kluczową zasługą Krupy jest coś, co niektórzy zupełnie mylnie uznają za ideologiczną gafę: polityczny pragmatyzm. Z punktu widzenia interesu miasta formalny (w radzie miasta) i nieformalny sojusz z PiS, jak i każdą partią sprawującą władzę w kraju, jest czymś zupełnie oczywistym. Pilotaż programu „Mieszkanie+”, wiodąca rola Katowic w metropolii, czy nawet zyski z powstania PGG, to bezwzględne korzyści dla miasta. Nieskorzystanie z nich byłoby właśnie absurdalnym ideologizowaniem, na które nie powinno być miejsca w samorządzie. Jest oczywiście druga strona tego medalu - Katowice (czyli Krupa) same muszą zrozumieć, że „naduprawnienie” ich w konurbacji będzie hamować zrównoważony rozwój przyszłej metropolii. Dlatego to Katowice powinny patronować swoistej metropolitalnej polityce spójności i nie sprzeciwiać się dzieleniu przywilejów z sąsiadami.

Nie, dwa lata Krupy to nie tylko materiał na laurkę. Katowice wpadły w spiralę wydatków na tzw. wielkie wydarzenia. Miliony złotych na międzynarodowe imprezy sportowe czy targowe pokroju Serialis - to bynajmniej przykład promocyjnego nowatorstwa. 400 tys. zł Katowice dołożyły do koncertu Ich Troje. Nie było warto. Osobnym tematem jest kontrola nad rozrzutnością instytucji Miasto Ogrodów, która wydała 360 tys. zł m.in. na… sesje coachingu dla urzędników.

Wyzwanie dla Katowic w tej sferze to wypracowanie swojego indywidualnego gustu. Chęci już są, pieniądze też, trzeba tylko odróżnić sztukę od sztuczek.

Rozmowa z Marcinem Krupą

Jaką ocenę katowiczanin Marcin Krupa wystawiłby prezydentowi Marcinowi Krupie za pierwsze dwa lata jego kadencji?
Trudno być sędzią we własnej sprawie. Moim zdaniem, dynamika zmian w mieście jest zauważalna. W skali 1-5 przyznałbym sobie notę między 4 plus a 5 minus. Ale tak naprawdę ważne dla mnie jest tylko to, jak oceniają mnie mieszkańcy.

A gdy dziś patrzy pan na listę 10 postulatów dla Katowic, z którymi stawał pan do wyborów, to jest pan zadowolony z tempa ich realizacji?
W każdym z tych zagadnień coś się dzieje. Budżet obywatelski wzrósł do 20 mln zł. Centrum Organizacji Pozarządowych działa w mieście od stycznia tego roku. Budowa 3 basenów - w Szopienicach, Śródmieściu i na południu Katowic, które obiecałem zamiast jednego aquaparku, ruszy najpewniej wiosną przyszłego roku. Mieszkania dla młodych rodzin? Katowice zostały objęte pilotażem rządowego programu „Mieszkanie+”, szybko redukujemy liczbę pustostanów i przeznaczamy je na mieszkania komunalne.

Obiecywał pan także m.in. budowę centrum nauki. Nie zanosi się, żeby to przedsięwzięcie udało się choćby rozpocząć do 2018 roku.
Centrum nauki to złożone zagadnienie. Już w kampanii zapowiadałem, że jego budowa będzie uzależniona od pozyskania zewnętrznych środków. Próbujemy włączyć w tę inwestycję marszałka, szukamy rozwiązań, by była ona dofinansowana także z budżetu centralnego, jak Centrum Nauki Kopernik. Wymaga to konstruktywnej dyskusji i przekonania odpowiednich ministerstw do włączenia się w realizację takiej inwestycji.

Akurat z rządem dogaduje się pan wzorowo. To zbliżenie z PiS to efekt pragmatycznej kalkulacji czy rodzaj politycznego manifestu?
Zawsze mówiłem, że moją „partią” są Katowice. Trudno efektywnie zarządzać miastem bez współpracy z rządem, dlatego zamierzam dbać o tę współpracę, bez względu na to, kto w tym rządzie będzie zasiadał. Zaangażowanie PiS w działania na rzecz rozwoju Katowic jest pozytywne, przynajmniej w sferze deklaracji. Czekamy na czyny, które te deklaracje potwierdzą. Takim pozytywnym przykładem jest podpisanie porozumienia na realizację programu Mieszkanie Plus w Katowicach.

To PiS przyszedł z propozycją do Marcina Krupy, czy Marcin Krupa zapukał do PiS?
Ja pukam do różnych drzwi, by wykorzystać możliwości, jakie rząd oferuje miastom. Ale nie zamierzam zapisywać się do PiS, ani do żadnej innej partii.

Na ile pańska prezydentura jest jeszcze kontynuacją polityki Piotra Uszoka, a w jakim stopniu jest już autorskim projektem?
Jasne, że czerpię z dokonań mojego poprzednika - nie muszę przebudowywać w mieście kanalizacji czy przeprowadzać tych wszystkich twardych inwestycji, których nie widać gołym okiem. Kierunek dla miasta jest podobny, ale w takich sferach, jak kultura, turystyka biznesowa, odmłodzenie kadr czy otwarcie na inne środowiska widać - mam nadzieję - moją koncepcję. Podobnie np. z tramwajem na południe, który w czasach Piotra Uszoka był w odstawce.

A dlaczego, wspominając słowa z kampanii, zmienił pan koncepcję dotyczącą GKS-u Katowice? Zapowiadał pan, że póki miasto będzie dokładać do klubu, nie będzie budował stadionu.
Sytuacja trochę się zmieniła. Znalezienie inwestora dla GKS-u jest jak wydanie panny za mąż. Niestety ta panna nie jest jeszcze zbyt piękna i nie ma posagu.

Czyli jak w Katowicach będzie stadion, to znajdą się sponsorzy? Piast Gliwice czy GKS Tychy mają nowe obiekty i miasto nadal utrzymuje obie drużyny.
Katowice to mimo wszystko trochę inna liga. Dziś trudno przekonać kogokolwiek, by reklamował się na stadionie, który mamy.

A może problemem jest jednak zła sława katowickich kiboli?
To jest problem i jeśli naganne zachowania pseudokibiców będą się powtarzać, trudno będzie uzasadniać dalsze wspomaganie klubu przez miasto. Dotyczy to również budowy nowego stadionu.

Te naganne zachowania rzutują na ocenę bezpieczeństwa w Katowicach, którym - przywołując również wydarzenia z ul. Mariackiej - miasto nie może się dziś chwalić.
Mam tego świadomość, dlatego uruchomiliśmy najnowocześniejszy w Polsce system monitoringu. Pracujemy także nad porządkiem w centrum - stąd zintensyfikowanie patroli, także na Mariackiej. Trzeba jednak wiedzieć, że w dużych miastach nie zawsze można wszystko w stu procentach upilnować.

Kiedy obok przaśnej dziś Mariackiej Katowice będą oferować również rozrywkę dla bardziej wymagających klientów?
Naturalną przeciwwagą dla Mariackiej będzie plac Dworcowy, który powstanie w sąsiedztwie starego dworca. Tam chcemy ulokować ambitniejszą rozrywkę i usługi. Ale zadaniem miasta będzie raczej dawanie impulsów do takich działań niż planowanie ich na własną rękę.

***

Ocenia Andrzej Sośnierz: Za pierwsze dwa lata prezydentury Marcinowi Krupie daję czwórkę z minusem. Obiektywnie

Katowice ze swoimi pieniędzmi i uprzywilejowaną rolą w województwie mogłyby być bardziej kreatywne i innowacyjne. Dlatego o prezydenturze Marcina Krupy mogę powiedzieć, że jest poprawna, bez fajerwerków - komentuje Andrzej Sośnierz, poseł PiS, przed dwoma laty najważniejszy rywal Marcina Krupy w rywalizacji o prezydenturę w Katowicach.

Moja ocena prezydentury Marcina Krupy? Niełatwo wyciąga się wnioski z perspektywy wyborczego rywala. Prezydent Krupa specjalnie nie zaskoczył mnie swoim sposobem sprawowania władzy. Widać u niego kontynuację działań Piotra Uszoka i może dlatego nieco brakuje mi inicjatyw, które byłyby charakterystyczne dla niego.

To były raczej spokojne dwa lata, może zbyt spokojne, patrząc na budżet i możliwości Katowic. Osobiście uważam, że z pieniędzmi i uprzywilejowaną rolą tego miasta w województwie, mogłoby być ono bardziej kreatywne i innowacyjne. A tymczasem trochę tkwią w pułapce przeciętności. Inna rzecz, że życie samorządowe jest w Polsce bardzo podobne do siebie, mamy do czynienia z pewną średnią, ponad którą mało który prezydent się wybija.

Gdybym miał mówić o rozczarowaniach prezydenturą Marcina Krupy, wskazałbym na nierozwiązane problemy komunikacyjne. Rozumiem, że tych problemów nie rozwiązuje się w ciągu roku, ale moim zdaniem, budowanie centrów przesiadkowych powinno być priorytetem w polityce miasta. Prace w tej dziedzinie toczą się zbyt wolno.

Prezydent Krupa chyba jeszcze mocniej niż prezydent Uszok postawił w Katowicach na igrzyska. Bardzo kosztowne igrzyska, które na moje oko nie przynoszą oczekiwanych efektów. Nie jestem przekonany, czy miliony złotych wydawane na imprezy sportowe, takie przedsięwzięcia, jak dofinansowanie koncertu Ich Troje, faktycznie zapewniają miastu współmierne do wydatków korzyści. Te, moim zdaniem, mogłyby być osiągane dużo mniejszym kosztem. W dodatku, można by oczekiwać czegoś więcej niż powtarzanie prostych schematów, bardziej ambitnych sposobów wydawania dużych pieniędzy. Jestem za tym, by podnosić poprzeczkę i między innymi dlatego postulowałem w trakcie kampanii o rozwiązanie instytucji Katowice Miasto Ogrodów. Pomimo gigantycznego budżetu, ta instytucja nie spełnia swojej funkcji i pokładanych w niej nadziei. Chyba że miastu chodzi tylko o igrzyska.

Mimo kilku krytycznych refleksji, kadencję prezydenta Krupy na jej półmetku uważam za poprawną. Jeśli można powiedzieć, że są w województwie śląskim samorządowcy, którzy w skali od 1 do 5 zasługują na piątkę, Marcinowi Krupie dałbym czwórkę z minusem. Obiektywnie. Nie chcę deprecjonować jego dokonań tylko dlatego, że był moim rywalem.

Sam miałem ambitniejsze pomysły na miasto, ale w polityce zawsze łatwiej się mówi niż robi, więc trudno oceniać coś, co się nie wydarzyło. Jak na razie oglądamy w Katowicach spokojną kadencję bez fajerwerków. A któremu prezydentowi w regionie przyznałbym maksymalną notę? Na przykład Andrzejowi Kotali z Chorzowa, Zygmuntowi Frankiewiczowi z Gliwic czy Małgorzacie Mańce-Szulik z Zabrza.

Jak oceniam rzekome zbliżenie prezydenta Krupy z Prawem i Sprawiedliwością? Niewiele więcej wiem o tym zbliżeniu, poza tym, że PiS współrządzi miastem w koalicji z prezydenckim Forum Samorządowym. Pamiętajmy, że Katowice są stolicą województwa i wiele rządowych przedsięwzięć było i będzie realizowanych tu niejako z automatu.

***
Oceń władzę na półmetku kadencji. Nasz plebiscyt trwa.
Od 24 października na naszej stronie dziennikzachodni.pl trwa głosowanie na prezydentów i burmistrzów miast. Na półmetku kadencji warto ocenić, jak wywiązują się z obietnic wyborczych. Wyniki zostaną ogłoszone 25 listopada.

Marcin Zasada

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.