Justyna Przybytek

Dwa obrazy. Dwa portrety miasta, którego dziś już nie ma

Dwa obrazy. Dwa portrety miasta, którego dziś już nie ma
Justyna Przybytek

Dwa płótna i dwa miejsca w Katowicach: Bogucice i Giszowiec. Tak wyglądają na obrazach sprzed 50 i 20 lat. Zobaczcie, jak się zmieniły. Bo czy święta to nie idealny czas na sentymentalną wędrówkę w przeszłość?

Dwa niezwykłe obrazy, dwie odmienne wizje Katowic. Dwa oblicza tego samego miasta. Jeden miejski, przemysłowy, nowoczesny. Drugi bajeczny, sielski, miniony. Oba zachwycające. Spójrzmy, ile mają jeszcze wspólnego z rzeczywistością.

Pierwszy to widok z ogromnego okna pracowni Jerzego Handermandera. Okno jest ramą płótna, na którym profesor sportretował miasto i które ochrzcił całkiem po prostu „Katowice”. Profesor zmarł w 2013 roku w wieku 78 lat. Obraz powstał kilkanaście lat wcześniej. Od tego czasu widok z okna ostatniego piętra kamienicy na rogu Wojewódzkiej i Francuskiej w Katowicach nieco się zmienił. Zasadniczo miasto widzimy tu takie, jak na płótnie Handermandera. W szczególe dostrzeżemy jednak sporo zmian.

Dominantą jest czarna jak smoła, ośmioboczna, wysoka na 71 metrów, wieża najstarszej murowanej katowickiej świątyni katolickiej - kościoła Mariackiego. Dziś malarz musiałby już do jej sportretowania użyć jaśniejszej farby, bo kilka lat temu oczyszczono całą kamienną elewację neogotyckiego kościoła, w tym również wieżyczkę z otwartą kruchtą. Zresztą na kościelnej wieży od czasu powstania obrazu zmieniło się więcej, na przykład w 2007 roku zawieszono tu trzy dzwony. Największy imienia Maryi Niepokalanej. Cóż, „Katowice” z płótna malarza pozornie można uznać za szpetne. Zwłaszcza widok z pierwszego planu: podwórka kamienic i plątaninę torów kolejowych. Tyle że właśnie wokół tych torów kolejowych na osi wschód-zachód Katowice się rozwijały. To wzdłuż nich budowano miasto. Tory są nadal, choć nieustannie modernizowane. Sporo natomiast zmieniło się tuż za nimi: Tylną Mariacką, dawniej ślepą ulicę, otwarto na Francuską, a Mariacką - gdy obraz powstawał, ulicę słynącą z urzędujących tu prostytutek - dla ruchu zamknięto i przebudowano w deptak, dziś najbardziej imprezowy w regionie. Na płótnie widzimy tylko skrawek tej ostatniej na skrzyżowaniu z Francuską. Byłoby widać więcej, ale widok zasłania jeszcze kamienica (na rogu Mariackiej i Francuskiej), którą kilkanaście lat po powstaniu płótna wyburzono. W tle górują słynne katowickie Gwiazdy, czyli wysokie na ponad 70 m bloki zaprojektowane przez Henryka Buszkę i Aleksandra Frantę. Widzimy ich pięć, choć w rzeczywistości jest siedem, każdy z ośmioma narożnikami i 16 ścianami.

Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Justyna Przybytek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.