"Dziennik Zachodni zawsze chętnie podejmował tematy europejskie" - rozmowa z Janem Olbrychtem

Czytaj dalej
Monika Krężel

"Dziennik Zachodni zawsze chętnie podejmował tematy europejskie" - rozmowa z Janem Olbrychtem

Monika Krężel

Rozmowa z Janem Olbrychtem, posłem do Parlamentu Europejskiego

Czy w pańskim domu czytało się „Dziennik Zachodni”? Jakie ma pan wspomnienia z naszą gazetą?

Oczywiście, że w domu czytało się „Dziennik Zachodni”. Do matury mieszkałem w Rybniku, więc ta gazeta zawsze była obecna. Na chwilę pożegnałem się z nią, gdy wyjechałem na studia do Krakowa. Zawsze kupowało się wtedy i „Dziennik Zachodni” , i „Trybunę Robotniczą”. Ciekawe było nie tylko to, co znajdowało się w gazecie w sensie informacji, ale i np. słynne rysunki Gwidona Miklaszewskiego. Pamiętam też, że śledziliśmy pilnie informacje sportowe. Po studiach przeprowadziłem się do Cieszyna, wtedy chodziło się do kiosku i kupowało tak zwany komplet. Pod koniec lat 70. wystarczyło powiedzieć w piątek: „Komplet, poproszę”, a kioskarz już wiedział o co chodzi. Na komplet składały się trzy gazety: „Trybuna Robotnicza”, „Dziennik Zachodni” i „Głos Ziemi Cieszyńskiej”. Informacji lokalnych, z najbliższego otoczenia szukało się w „Głosie”. „Dziennik” miał zawsze ciekawe informacje z regionu. Dzisiaj już nie słyszę, żeby ktoś mówił „komplet”.

To pamięta pan czasy, gdy gazety rozchodziły się jak świeże bułeczki, a prenumeraci mieli je w teczkach.

Trzeba było mieć znajomego kioskarza, żeby mieć teczkę. Gazet brakowało, potrzebne były naprawdę głębokie znajomości. Dzisiaj jeśli ktoś jest zainteresowany informacjami, to wystarczy, że zerknie do internetu.

No właśnie. Rynek prasy przeszedł olbrzymią transformację, dzisiaj codzienną dawkę informacji przynosi nam internet.

Internet nie wyparł prasy całkowicie, stał się równoległym nośnikiem informacji. Mam w domu egzemplarz „Newsweeka”, gdzie było napisane mniej więcej, że jest to ostatni egzemplarz papierowy, bo przechodzimy na wersję internetową. I co się stało - po jakimś czasie gazeta ponownie pojawiła się w papierze. Moim zdaniem wersja internetowa gazet jest dla innego odbiorcy niż tradycyjnego. W internecie czyta się szybko, rzuca okiem na tytuły, lidy, dominują krótkie informacje, które przeglądane są błyskawicznie. Ja osobiście bardzo lubię mieć wersję papierową, ale np. w podróży korzystam z internetu. Tak to w przyszłości pewnie będzie funkcjonować. Rynek papierowy zostanie ograniczony, ale będzie część czytelników preferujących gazety papierowe. Podobnie jest z książkami. Są ludzie, którzy wolą mieć w ręku papier, czuć zapach książki niż czytać ją elektronicznie.

Jakie tytuły pan wybiera?

Gdy przyjeżdżam do domu, idę do kiosku i kupuję nasze gazety. Jeśli chodzi o zagraniczne tytuły, to wybieram internet, tak czytam „Financial Times” czy „The Economist”. Są też czasopisma poświęcone sprawom europejskim, dobrze jest znać „Politico”, „New Europe”. Na lżejsze gazety nie mam czasu.

Co czytają posłowie do Parlamentu Europejskiego?

Posłowie z różnych krajów, z różnych powodów czytają różne gazety. W Parlamencie mamy kiosk, ale nie ma tam polskich gazet, kiedyś były. Jest czytelnia, gdzie można poczytać gazety. Niektórzy posłowie czytają je po to, by dowiedzieć się, jaka jest reakcja gazety na konkretne wydarzenie. Są tacy, którzy rozpoczynają dzień od czytania tabloidów, czy czasami nie napisano czegoś o nich. Każda osoba publiczna jest zainteresowana tym, jaki jej obraz jest przedstawiany w mediach - poważnych i tabloidowych Ja nie jestem z gatunku tych, że nie jest ważne, czy o nas mówią dobrze czy źle, byleby mówili. Uważam, że trzeba się starać o to, żeby mówili dobrze.

Często był pan obecny na łamach DZ, sporo wywiadów zrobiliśmy z panem. Na jakie tematy głównie się pan wypowiadał?

To zależało od tego, jakie pełniłem funkcje. Gdy byłem burmistrzem Cieszyna, to najczęściej wypowiadałem się na temat polskich miast. Potem, będąc marszałkiem, brałem udział w dyskusjach o sytuacji w województwie śląskim. A teraz, gdy jestem europosłem często przybliżam czytelnikom sprawy Unii Europejskiej. To jest zresztą ciekawe, że gazeta regionalna, jaką jest „Dziennik Zachodni” podejmuje tematy europejskie, w tym także kontrowersyjne. Nigdy nie narzekałem na to, że na łamach „Dziennika” byłem nieobecny, miałem to szczęście i zaszczyt, że mogłem dosyć często się tam pojawiać. I na szczęście w dobrych kontekstach, nie przypominam sobie, żebym był pokazywany w negatywnym świetle. Poza tym, brałem udział w różnych akcjach „Dziennika Zachodniego”. I to też zawsze było niezwykle sympatyczne.

Czy prestiż zawodu dziennikarskiego jest dzisiaj mniejszy niż wiele lat temu? Bo chyba gazety nie straciły nic ze swojej opiniotwórczości?

Nie każdy może dziś być dziennikarzem. Jeśli ktoś czyta gazety, to widzi, ze ma do czynienia z zawodowcami, ludźmi, którzy potrafią opisać świat, rozróżnić informacje od plotek, potrafią rozmawiać. Łatwo zauważyć więc różnicę między człowiekiem, który jest świetnie przygotowany do zawodu, a takim, który się tam znalazł przypadkowo. Mam wrażenie, jak obserwuję „Dziennik Zachodni”, że kierownictwo dba o dobre imię gazety. Ktoś trzyma to twardą ręką i nie pozwala sobie na to, by na łamach pojawiali się ludzie, którzy bardzo chcieliby być dziennikarzami, ale się do tego nie nadają. Dzisiaj każdy może napisać coś w internecie, mieć followersów, to funkcjonuje potem publicznie, ale nie oznacza to, że mamy do czynienia z dziennikarstwem. Szanująca się gazeta zawsze dba o profesjonalizm i to po prostu widać.

Wróćmy do Parlamentu Europejskiego. Jaka przyszłość czeka Unię po Brexicie?

Najprościej to odpowiedziałbym, że nie wiem i to byłoby absolutnie zgodnie z prawdą, gdyż Unia Europejska po Brexicie będzie inna, będzie musiała znaleźć swoją nową drogę. Po pierwsze, żegna się z nią państwo, które było najbardziej nastawione eurosceptycznie, było zwolennikiem luźnego powiązania państw członkowskich. Po drugie wychodzi główne państwo spoza strefy euro. W związku z tym strefa euro w stosunku do innych będzie w absolutnie dominującej sytuacji. A to spowoduje bardzo poważne konsekwencje w funkcjonowaniu całej Unii. Pojawią się też kolejne pytania - jeśli Wielka Brytania wychodzi, to jaki ma być kształt Unii w przyszłości? Co z rozszerzeniem jej o państwa bałkańskie? Co z polityką wobec Wschodu, w tym Ukrainy? Na to trzeba będzie odpowiedzieć w sposób zdecydowany, gdyż wokół nas dzieje się bardzo wiele rzeczy związanych z Rosją, dużą aktywnością Chin, Stanów Zjednoczonych. Wielka Brytania ma bardzo zdecydowaną politykę wobec Rosji, trzeba więc na nowo ułożyć sobie stosunki z Wielką Brytanią - to jest poważne, bardzo silne państwo. Pojawiają się też pytania, czy Unia w przyszłości ma się bardziej integrować, bo doświadczyła Brexitu czy będzie luźniejszym powiązaniem państw? Moim zdaniem pójdzie w kierunku silniejszej integracji, sam jestem zwolennikiem takiego kierunku. Unia w odpowiedzi na Brexit musi przemyśleć swoją głębszą integrację, ale w sposób akceptowany przez społeczeństwo. Musi pomyśleć nad innym typem funkcjonowania, większym zaangażowaniem obywateli w system podejmowania decyzji. To jest też kwestia lepszego przepływu informacji o Unii, na czym ona polega i jak funkcjonuje. Przy braku informacji UE jest gorzej postrzegana. Teraz trwają intensywne przygotowania do czegoś, co się nazywa „Konferencja - Przyszłość Europy”. I nie chodzi tutaj o jednodniową konferencję, ale całą serię różnego typu konferencji, warsztatów, spotkań z mieszkańcami, przedsiębiorcami, politykami, które potrwają około dwóch lat. Po to, by po tym czasie przejść do wniosków, co zrobić, jeśli chodzi o Unię, o jej kierunki i działania, mechanizmy podejmowania decyzji, systemy wyborcze, itd. Wokół tego już toczy się dyskusja, a debaty będą odbywały się także w Polsce.

Na jakie fundusze europejskie mogą liczyć państwa w latach 2021 - 2027? Mówi się o tym, że środki będą niższe niż dotychczasowe.

Jest kilka rzeczy, które się na to składają. Należy pamiętać że ostateczny kształt budżetu to przede wszystkim rezultat negocjacji i osiąganych kompromisów a nie tylko matematycznych wyliczeń. Po pierwsze Polska jest bogatsza, silniejsza niż była, co powoduje, że te wskaźniki zmniejszają ilość pieniędzy dla Polski. Po drugie następuje zmiana polityk Unii Europejskiej. Wynika ona z sytuacji gospodarczych, ekonomicznych, a także politycznych. Nie da się ukryć, że państwa członkowie, które negocjują budżet biorą także pod uwagę to, czy wszystkie państwa ze sobą współpracują na różnych płaszczyznach i w tych sprawach rząd polski nie ma zbyt silnej pozycji. Jednym z elementów, który jest negocjowany jest powiązanie rządów prawa z pieniędzmi europejskimi. Ten sygnał jest bardzo czytelny, niektóre państwa stawiają to jako absolutny warunek, żeby w ogóle budżet został przyjęty. Tych pieniędzy będzie trochę mniej, ale to od sprawności rządu w czasie negocjacji, jego wiarygodności ,dobrej współpracy z innymi rządami, będzie zależało, ile ich będzie w stanie uzyskać w przyszłym budżecie . I to zarówno z funduszy spójnościowych, jak i z innych środków finansowych. My, jako posłowie, walczymy o to, by jak najwięcej pieniędzy było w budżecie. Nie zajmujemy się podziałem środków dla poszczególnych państw ale uzgadniając kształt polityki mamy pośredni wpływ na podział funduszy. Nie przewiduję załamania, bo pieniądze będą inaczej kierowane i na pewno w dużym stopniu będą powiązane z kwestiami klimatycznymi. Inwestycje muszą poprawić sytuację związaną z zanieczyszczeniem powietrza, smogiem, itp. Ci, którzy będą mieli dobre projekty, mogą liczyć na wyższe środki.

Od lat skupia się pan na polityce regionalnej, przyszłości miast. Co zrobić, żeby miasta odpowiadały współczesnym potrzebom mieszkańców?

Prowadzę grupę ponadpartyjną, zrzeszającą posłów z różnych krajów, a zajmującą się miastami. Jeszcze niedawno najważniejszymi tematami były kwestie związane z transportem, mieszkalnictwem, potem wiodącym tematem było smart city, miasto inteligentne, wykorzystanie nowych technologii w miastach. Te tematy nie znikają, ale pojawiają się nowe. Ostatnio dotyczą one kwestii klimatycznych - to są tematy numer jeden. Dotyczą zarówno smogu, jak i gospodarki wodnej, temperatury w miastach, szukania możliwości schładzania miast przy pomocy urządzeń elektronicznych i technologicznych. Ale cały czas trzeba mieć na myśli warunki życia i standard życia mieszkańców. To jest główny nurt, wokół niego się wszyscy koncentrują biorąc pod uwagę także nowoczesne rozwiązania technologiczne, smart city, itd., kwestię usług dla mieszkańców, właściwej ich obsługi. Szukamy sposobów jak pomóc miastom, także prawnie i finansowo, pracujemy nad funduszami dla miast. Mam nadzieję, że ta praca da efekt .

Na czym powinna się opierać siła regionów?

Są państwa, które mają silne regiony, a ta siła wynika z polityki, ustroju politycznego. W państwach o ustroju federalnym, jak Austria, Niemczy czy Hiszpania regiony tworzą prawo, ściągają podatki. Siłą regionów w państwach o charakterze unitarnym, jak Polska, jest coś innego. Ten region, który potrafi zintegrować różne środowiska, także naukowe czy gospodarcze wokół jakiegoś celu jest regionem silnym.

Monika Krężel

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.