Dziś wchodzi w życie uchwała antysmogowa. Nie można palić już m.in. mułem i flotem

Czytaj dalej
Kamila Rożnowska

Dziś wchodzi w życie uchwała antysmogowa. Nie można palić już m.in. mułem i flotem

Kamila Rożnowska

Jeszcze mrozów nie ma, a składy opału mają problem. Brakuje węgla. Trzeba przygotować się na kolejki, wzrosły też ceny. I to sporo.

Średnio o 100 złotych na jednej tonie. O tyle, według szacunków sprzedawców opału, zdrożał węgiel w porównaniu z zeszłym rokiem. Sprzedawcy przyznają również, że ciężej niż dotychczas jest z kupnem surowca z kopalń.

- Węgla w tej chwili już nie kupuje się jak pizzy - przedstawia obrazowo Artur Wodniok ze składu w Tarnowskich Górach. Skąd to porównanie? Jeszcze w ubiegłym roku można było zamówić opał i następnego dnia go dostarczano. - Moim zdaniem, trzeba się przygotować na to, że w nadchodzącym sezonie grzewczym będą kolejki i trzeba będzie na przykład tydzień odczekać na realizację zamówienia - dodaje przedsiębiorca. - Kiedyś dzwoniło się, mówiło, że potrzeba dwóch, trzech, pięciu ton węgla i się to sprzedawało. A teraz jest tak, że taką ilość węgla klient kupi częściowo w naszej firmie, a częściowo w innej - mówi inny ze sprzedawców. - Trzeba uwzględnić fakt, że węgla nie dostaniemy „od ręki” i zamówienie należy złożyć dużo wcześniej - zaznacza Wodniok.

Dlaczego węgla brakuje i drożeje?

Powodów jest kilka. Po pierwsze - jeśli chodzi o ceny - zdrożał węgiel na rynkach międzynarodowych (o ok. 25 proc.). Agencja Rozwoju Przemysłu podaje, że w pierwszym półroczu cena tony sprzedawanego węgla była o ok. 38 proc. wyższa niż przed rokiem w analogicznym okresie. Ceny więc podnoszą spółki górnicze. Tak stało się m.in. w połowie sierpnia w Polskiej Grupie Górniczej. Powodem podwyżki jest też nadchodzący sezon grzewczy, gdy ceny po sezonowej obniżce wracają do nominalnych. Niektóre sortymenty zdrożały nawet o 10 proc.

Natomiast kolejki do przykopalnianych punktów sprzedaży w PGG spowodowane są tym, że spółka realizuje w pierwszej kolejności swoje kontrakty roczne lub wieloletnie oraz dostawy do autoryzowanych sprzedawców (to ok. 600 składów opału). - Dostawy węgla do sieci autoryzowanych sprzedawców realizowane są na bieżąco, zgodnie z harmonogramami uzgodnionymi w umowach i w ilościach zakontraktowanych przez poszczególne podmioty - mówi Tomasz Głogowski, rzecznik spółki.

Kupisz, ale nie tyle, ile chcesz

Dopiero to, co zostanie, jest sprzedawane pozostałym zainteresowanym. A że zapasów nie ma, wprowadzono reglamentację i limity sprzedaży. Jak przyznaje Głogowski, zawsze przed sezonem grzewczym pośrednicy, nie tylko ci autoryzowani, chcą kupić więcej węgla. Dlatego ustalono dobowe limity sprzedaży. Jakiego rzędu? Na przykład taki, że jedna osoba może kupić od 4,5 do 8 ton, a nawet mniej - w Piaście był dzień, że jeden klient mógł kupić tylko dwie tony konkretnego ekogroszku.

Zanim jeszcze uchwała antysmogowa (więcej o niej w tekście z lewej strony) weszła w życie, PGG zwracała uwagę, że z rynku w ten sposób zostanie wycofanych ok. 2,5 mln ton węgla. Chodzi np. o wysoko wzbogacane miały, niespełniające kryteriów określonych w uchwale, oraz sortymenty grube. W PGG mają ambicję zwiększyć produkcję tych rodzajów węgla, na które wzrośnie zapotrzebowanie, ale inwestycje w zakładach przeróbczych potrwają półtora roku.

Uchwała antysmogowa będzie miała jeszcze inne skutki. Tomasz Rogala, prezes PGG, szacuje, że średni koszt ogrzania domu wzrośnie z ok. 2,4 tys. do ok. 4,6 tys. zł rocznie. Dlaczego? Bo trzeba będzie korzystać z lepszych sortymentów opału, a więc droższych. PGG już wycofała ze sprzedaży muły i floty. Nie zarabiała na nich wiele, ale miała je w ofercie, bo był na nie popyt. Były średnio połowę tańsze niż np. orzech czy groszek.

Robert Tomaszewski, ekspert ds. gospodarczych centrum analitycznego Polityka InSight, uważa, że tegoroczna zima będzie droższa, zwłaszcza dla właścicieli pieców opalanych najbardziej zanieczyszczonym paliwem. - Decyzja PGG o odejściu od sprzedaży mułów i flotów (w instalacjach małej mocy - przyp. red.) też te ceny podbije - ocenia.

Z kolei prof. Andrzej Szlęk z Politechniki Śląskiej, który brał udział w pracach nad uchwałą antysmogową, zaznacza, że „przerzucając się” z mułu czy flotu na miały węglowe, koszty ogrzewania będą zbliżone. Jak to możliwe? Po pierwsze - jak zaznacza naukowiec - piece, zwane kopciuchami, były projektowane na paliwo lepszej jakości. Zamiana paliwa na miał podniesie ich sprawność. Po drugie - zwraca uwagę, że na pierwszy rzut oka cena za kilogram dziś „legalnych” miałów węglowych jest wyższa od mułów i flotu, a jeśli porównamy efektywność energetyczną obu tych paliw, to jest niemal taka sama. Jeśli dodamy do tego wyższą sprawność pieca zasilanego miałem, to finalna cena ogrzewania będzie zbliżona do ceny ogrzewania mułem.

Ceny węgla w składach

Sprawdziliśmy ceny węgla w składach województwa śląskiego. Ceny są brutto z wliczoną akcyzą za węgiel

Kamila Rożnowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.