Ekstremalne tory treningowe zyskują coraz większą popularność [INTERAKTYWNA MAPA]

Czytaj dalej
Fot. Katarzyna Kapusta
Katarzyna Kapusta

Ekstremalne tory treningowe zyskują coraz większą popularność [INTERAKTYWNA MAPA]

Katarzyna Kapusta

Najbardziej okazały pumptrack znajduje się w Zurichu. Swój własny tor treningowy ma także jedna ze szkół w Luksemburgu. Nie jesteśmy gorsi. W Śląskiem mamy porofesjonalne pumptracki w Rudzie, Będzinie i Rybniku.

Pumptrak to specjalnie przygotowany tor, łączący jazdę rowerem i wszechstronny trening, który zawodowcy porównują do popularnego treningu wydolnościowego cross fit. Tor, zbudowany z ostrych zakrętów i muld, powstał przez kilkanaście tygodni na będzińskim osiedlu Syberka. W minioną sobotę został oddany do użytku mieszkańcom. To drugie tego typu miejsce w województwie śląskim. Pierwszy pumptrack powstał w ubiegłym roku w Rudzie Śląskiej. Kilka dni po otwarciu toru w Będzinie, testowano także pumptrack w Rybniku. Ten ostatni ma długości ponad 230 metrów i składa się z dwóch pętli. Pierwsza jest zdecydowanie łatwiejsza, z kolei drugą dostosowano do potrzeb zaawansowanych rowerzystów. To specjalny tor, który pozwala na szlifowanie techniki jazdy na rowerze, wyrabia refleks, zmysł równowagi oraz kondycję. Te najbardziej imponujące pumptracki można znaleźć między innymi w Philadelphi i Zurichu. Całkiem pokaźnych rozmiarów pumptrack znajdziemy także w Nowym Sączy czy Wrocławiu.

Szlifuje technikę jazdy i koordynację ruchową

Pierwsze pumptracki powstały na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, jako trasy dla rowerzystów bmx. Dopiero w 2002 roku australijscy kolarze górscy rozpoczęli tworzenie nowych, ekstremalnych torów jazdy. W Stanach Zjednoczonych pierwszy z torów tego rodzaju zbudowano w 2004 roku przy The Fix Bike Shop w Boulder w stanie Kolorado. Jego twórcą był profesjonalny kolarz górskie Steve Wentz. Sama nazwa „pumptrak” wiąże się z ruchem podczas pompowania (pumping motion), kiedy poruszając się na torze, sylwetka cyklisty wykonuje ruch w górę i w dół.

Mieszkanie za czytanie

Pierwszy niewielki pumptrack powstał niedawno w Zagłębiu, a konkretnie w Będzinie, na osiedlu Syberka. Miasto wykorzystało naturalne pagórkowe ukształtowanie terenu. Tor testował pochodzący z Rybnika Bartosz Giemza, wielokrotny mistrz Polski w olimpijskiej dyscyplinie BMX Racing, zawodnik Kellys Team Polska, w tym sezonie ścigający się w dyscyplinach Enduro i Downhill. To właśnie mistrz Giemza pomagał budować będziński bezpieczny tor treningowy.

- Reprezentuję firmę BT Project EU. Firma jest jedną z lepszych na świecie budujących tego typu tory - mówi Bartosz Giemza. - Kiedy mam czas, pomagam, testuję tory. Wymyślam różnego rodzaju przeszkody - tłumaczy.

Czym różni się taki bezpieczny tor treningowy od skateparku?

- Skatepark to jest dyscyplina freestyle, a pumptrack jest bardziej wyścigowy, bardziej racing. Pumptracki są świetne, jeśli chodzi o naukę jazdy na rowerze, doskonalenie techniki jazdy. Maja Włoszczowska jedzie trzeci raz na olimpiadę i przyznaje, że nie ma podstaw techniki jazdy, dlatego właśnie takie tory powstają. Za parę lat będziemy mieć naprawdę bardzo dobrych zawodników, jeśli chodzi o różne dyscypliny kolarskie - tłumaczy Bartek Giemza.

5 minut na pumptracku to jak godzinny trening wydolnościowy

Każdy, kto zobaczy taki tor, ma sprawny rower i przede wszystkim dobrze zapięty kask rowerowy na głowie, sam powinien spróbować, na czym polega jazda na pumptracku. Wystarczy pięć minut, by złapać solidną zadyszkę, bardzo mocno się zmęczyć i spocić. Podczas jazdy na takim torze pracuje dosłownie całe ciało, i to na bardzo dużej częstotliwości. Jednocześnie pracują mięśnie rąk i nóg, kolana i stawy. Na początek nie ma co szaleć, bo wysiłek jest ogromny. Lepiej przejechać sobie trasę „spacerkiem” raz lub dwa. Są jednak i tacy zapaleńcy, którzy potrafią jechać takim torem nawet przez 30 minut. - To są ludzie bardzo mocni wytrzymałościowo. Ja wywodzę się z dyscypliny bmx racing, to olimpijska dyscyplina, podczas której można obserwować bardzo wysokie skoki rowerzystów. Osiąga się bardzo duże prędkości. Naraz po torze ściga się aż ośmiu zawodników, z tym że taki wyścig trwa do minuty - tłumaczy Bartosz Giemza.

Nauka techniki jazdy na rowerze na pumptracku, znakomicie przydaje się w trakcie przejazdu na przykład w górach, bo pojawiają się podobne elementy, czyli muldy i szybkie zakręty.

- Po kilku kontuzjach, których się nabawiłem, przesiadłem się właśnie na rowery górskie i powiem bez ogródek: techniką nie dorównuje mi nikt w Polsce. Oczywiście jest jeszcze sporo elementów, które są do poprawienia, na przykład szybkość wyścigowa, ponieważ między drzewami ściga się zupełnie inaczej niż na szerokim torze. Tak naprawdę treningi na tym torze można wykorzystać do każdej dyscypliny kolarskiej - konkluduje wielokrotny mistrz Polski - pod jego trenerskimi skrzydłami swoje umiejętności szkolą już młodzi miłośnicy bmxów.

Za granicą takie tory treningowe to właściwie standard

W Belval, miejscowości leżącej w Luksemburgu, w ogrodzie przy jednej ze szkół powstał pumptrack o długości 270 metrów, dzięki temu jednocześnie z toru może korzystać wielu miłośników rowerów. Co ciekawe, sama szkoła ma własne zaplecze, własne ochraniacze i rowery, z których mogą korzystać uczniowie w trakcie zajęć. Bo też lekcje na pumptracku są tam stałym elementem programu wychowania fizycznego. Jak wykazały badania w Zurychu, ten specjalny tor nie jest bardziej niebezpieczny niż boisko szkolne, a jego konserwacja ogranicza się jedynie do odświeżenia nawierzchni po opadach deszczu.

Katarzyna Kapusta

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.