Ola Szatan

Gabi Gold ma czesko-polskie serce. W maju ukazała się jej nowa płyta

Najnowszy album Gabi Gold „Jestem zbyt szalona” ukazał się  w maju tego roku nakładem wydawnictwa Box Music Fot. Mat. prasowe Najnowszy album Gabi Gold „Jestem zbyt szalona” ukazał się w maju tego roku nakładem wydawnictwa Box Music
Ola Szatan

Utalentowana wokalistka i aktorka pochodząca z Czech. Sympatię polskich odbiorców zdobyła jako współprowadzą-ca popularny program telewizyjny „Herbatka u Tadka” . W maju ukazała się jej nowa płyta. Rozmawiamy z Gabi Gold.

Co takiego zafascynowało cię w Polsce, że postanowiłaś tutaj występować?

Prawie wszystko. To była dla mnie niespodzianka i przypadek. Ponad 20 lat temu moja czeska agencja z Ostrawy wysłała mnie na Miss Wakacji w Ustroniu. Spóźniałam się na ten występ, bo na granicy były jeszcze kontrole. W ostatniej chwili podjechałam, zaparkowałam samochód za amfiteatrem i widzę, że jakiś brzydki, duży chłop do mnie biegnie i krzyczy: „Pani Gabi!”. Ja myślałam, że to jakiś złodziej i chce mi coś ukraść. Okazało się, że to był Tadeusz Drozda (śmiech). Szukał gwiazdy i chciał bardzo szybko zaprowadzić na scenę, bo chyba katowicka telewizja nagrywała te wybory. Weszłam i wtedy zaczęła się moja przygoda z polską sceną.

I wtedy zaczęła się też najdłuższa w twoim życiu herbatka...

Tak. Najdłuższa herbatka, w dodatku u Tadka (śmiech). Trwa już od 22 lat, tyle, ile ma moja córka.

Co cię najbardziej wkurza u Tadeusza Drozdy?

To jest człowiek o bardzo dużym sercu. Wkurza mnie tylko to, że jest za dobry. Dlatego teraz już zniknął z anteny. Wkurza mnie to, że nie ma tego, co ja. Dużo energii, by po prostu pójść do przodu. W golfa nadal chce grać, ale na scenę wyjść to już gorzej.

Stworzyliście z Tadeuszem Drozdą coś na kształt talk--show. Od początku myślałaś, że to może być dobry pomysł na zawodową karierę?

Zawsze więcej śpiewałam. Ja jestem z wykształcenia aktorką musicalową. Rozmowy kabaretowe to była dla mnie zupełna nowość. Ale jak widać - bardzo długa.

Którą z polskich piosenek najbardziej lubisz śpiewać?

Chyba tę pierwszą, czyli „Dobra noc, dobry dzień”. To był pomysł Tadeusza Drozdy, bo jemu bardzo podobała się czeska wersja piosenki, którą śpiewałam w Czechach. Powiedział: „Mam znajomego, Jacka Cygana. On napisze polski tekst do czeskiej muzyki”. Tak się stało. I zaczęłam śpiewać też po polsku. Teraz już dobrze mi się śpiewa, ale początek był bardzo ciężki, bo te języki są całkiem inne. Akcenty są inne. Słychać, że mam akcent czeski, czasem używam czesko-polskich kombinacji (śmiech). Ale cały czas się uczę. Myślę jednak, że publiczność chce, abym rozmawiała trochę po polsku, a trochę po czesku.

Miesiąc temu ukazała się twoja nowa płyta „Jestem zbyt szalona”, wyłącznie z myślą o polskim rynku.

Nie ma tu ani jednej czeskiej piosenki. Na moim ostatnim albumie „Miłość zmienia wszystko” były dwa czeskie utwory. Spotkałam fajnego menedżera, nazywa się Bogdan Tyc, który zaproponował, by wszystkie utwory były po polsku. Muzykę napisał mój fajny kolega, Tomasz Lubert.

Ten sam, który odpowiedzialny jest za zespół Virgin, w którym karierę rozpoczynała Doda?

Dokładnie ten. Bardzo długo przyjaźnimy się także z żoną Tomka, Ewą. Podoba mi się nie tylko jego muzyczna praca, ale i ta charytatywna, czyli fundacja „Luberty pomagają”. Bardzo ich za to podziwiam. A Tomasz Lubert jest na dodatek superartystą.

Niedawno wystąpiłaś jako gość specjalny Śląskiej Gali Biesiadnej w Zabrzu, ale czy będą także koncerty promujące nowy album?

Oczywiście, że planujemy koncerty. Po szczegóły odsyłam do mojej strony internetowej www.gabigold.cz.

Gdzie teraz znajduje się twój dom? W Czechach czy w Polsce?

Serce mam w Czechach, natomiast muzyczne serce jest w Polsce. Jestem typowym Bliźniakiem (śmiech).

Polska jest łatwiejszym rynkiem muzycznym?

Może nie łatwiejszym, ale na pewno większym. Poza tym tutaj dłużej trwa moja kariera. Kiedy zaczynałam występować z Tadeuszem Drozdą, to program telewizyjny „Herbatka u Tadka” był emitowany w całej Polsce. I dzięki temu ta moja twarz trochę brzmi znajomo (śmiech).

Zaczepiają cię na ulicy?

Teraz już mniej, ale były takie momenty, że bardzo zaczepiali. W Czechach nie ma takiego programu, gdzie piosenkarka czy piosenkarz mogą często występować. Jest to możliwe tylko gościnnie.

Ola Szatan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.