Głuszec rozwija skrzydła. Dba o to Nadleśnictwo Wisła, to tam można go zobaczyć

Czytaj dalej
Fot. RDLK w Katowicach
Monika Krężel

Głuszec rozwija skrzydła. Dba o to Nadleśnictwo Wisła, to tam można go zobaczyć

Monika Krężel

Dzięki staraniom leśników możemy dzisiaj oglądać głuszce, bo wystarczy wybrać się na wycieczkę do Wisły. Nadleśnictwo Wisła od prawie 20 lat prowadzi hodowlę tych pięknych, rzadkich i zagrożonych wyginięciem ptaków.

Warto wiedzieć, że populacja głuszców w polskich Karpatach liczy dziś ponad 300 osobników, a w Beskidzie Śląskim 30-50, choć jeszcze na początku XXI w. z dokonanych inwentaryzacji wynikało, że liczba ptaków nie przekracza 10 sztuk. Ten sukces zachowania gatunku należy do przyrody, wspomaganej przez leśników, którzy od 2002 roku w Nadleśnictwie Wisła starają się o ich powrót do środowiska.

Na terenie Beskidu Śląskiego głuszce występowały od wieków i były ptakami łownymi. Co ciekawe, właściwa ochrona miejsc ich występowania spowodowała, że mimo iż głuszce były ptakami łownymi, jeszcze w okresie międzywojennym na terenie Nadleśnictwa Wisła jego populacja w granicach II Rzeczpospolitej – była najliczniejsza.

ZOBACZ FILM O GŁUSZCU

Na przełomie XX i XXI wieku doszło do sytuacji, że na obszarze Beskidów praktycznie gatunek przestał istnieć. Aby temu zaradzić leśnicy z Wisły najpierw uzyskali formalną zgodę ministra ochrony środowiska na prowadzenie hodowli, a następnie Nadleśnictwo Wisła otrzymało finansowe wsparcie dla projektu z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz EkoFunduszu.

Dzięki temu uruchomiono w 2002 r. Wolierową Hodowlę Głuszców. Do opieki naukowej zaproszono prof. Romana Dziedzica z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.
- Ze względu na małą populację tego ptaka w Polsce, jaja z 3 gniazd (15 szt.), niezbędne do założenia hodowli, pozyskano na Białorusi, oczywiście, po uzyskaniu zezwoleń i zgód władz białoruskich. To, że ptaki do stworzenia stada hodowlanego, mają pochodzić z naturalnych populacji Białorusi lub Ukrainy, było wymogiem postawionym w decyzji ministra ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Pierwsza pobudowana woliera wzorowana była na podobnym przedsięwzięciu w Czechach (Mlynařovice na Szumawie). Pisklęta w liczbie 13 sztuk, które wylęgły się z importowanych jaj, po osiągnieciu dojrzałości już w następnym roku przystąpiły do toków i zakładania gniazd – wspominał kilka lat temu Zenon Rzońca, który był inicjatorem projektu powrotu głuszca w Beskidy.

W 2004 roku program restytucji głuszców w Beskidzie Śląskim został najwyżej oceniony w konkursie organizowanym przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Katowicach, a Zenon Rzońca wraz z nadleśniczym Witoldem Szozdą, zostali laureatami prestiżowej nagrody – Zielonych Czeków.

Koniec lipca i początek sierpnia jest dla hodowli głuszców wyjątkowy. Wtedy młode osobniki wraz z matką przewozi się do wolier adaptacyjnych, znajdujących się w miejscach ich wypuszczania, gdzie przebywa ją do października, czyli do czasu naturalnego rozpadu stad rodzinnych. Woliera ma otwory, w których mieszczą się młode i mogą swobodnie - wychodzić do otaczającego lasu, ale kura przejść nie może. Po zaadaptowaniu się młodych ptaków w nowym terenie i zdobyciu własnych rewirów, pozostają już na wolności, a matka wraca do hodowli, by w następnym sezonie założyć gniazdo i opiekować się nowym pokoleniem.

Od 2002 roku do naturalnego środowiska wypuszczono już po nad 1000 młodych ptaków, z czego 570 w Beskidzie Śląskim, 203 w Beskidzie Sądeckim, a ponad 200 w Borach Dolnośląskich.
– Dziś wspomagamy w hodowli tego gatunku kolegów z Czech, Słowacji, Litwy, Ukrainy, Niemiec, zasilając ich hodowle odchowanymi młodymi głuszcami. Gwarantuje to także w hodowlach różnorodność genetyczną ptaków – mówi Damian Sieber, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, który jest przekonany, że jeszcze doczeka chwili, gdy głuszce w Beskidach będą radziły sobie same, bez pomocy człowieka. – Granicą bezpieczeństwa gatunku, jest występowanie na naszym terenie ok. 500 sztuk – dodaje.

Głuszec to płochliwy ptak, występujący w reglu górnym, a więc relatywnie wysoko w górach, gdzie nie zbiera się już grzybów, więc jesienią jest znacznie mniej ludzi.
Nadleśnictwo Wisła stale współpracuje z prof. Ewą Łukaszewicz z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, kierownikiem Zakładu Hodowli Drobiu, która jest wybitną specjalistką w zakresie m.in. problemów rozrodu ptaków użytkowych i wolno żyjących, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień dotyczących metod wspomaganego rozrodu (metody krótko- i długoterminowego przechowywania nasienia, sztuczna inseminacja).

- Teraz czas na las. Głuszce muszą sobie radzić same. Staramy się, by miały dogodne warunki do życia, dbamy m.in. o to, by drzewostany będące ostojami głuszców, na każdym etapie rozwoju miały w runie borówkę, bo jeśli w lesie nie ma borówek, nie ma też głuszców. To prosta zależność, o której nie wolno zapominać, planując restytucję tego gatunku – mówi Andrzej Kudełka, nadleśniczy Nadleśnictwa Wisła.

Aby zobaczyć głuszca, nie trzeba zakłócać mu spokoju w naturalnym środowisku. Dla wszystkich gości odwiedzających Nadleśnictwo Wisła, którzy chcą zobaczyć tego płochliwego ptaka, została wybudowana specjalna Woliera Edukacyjna. Można w niej przez lustra weneckie zajrzeć do środka.

Monika Krężel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.