Goczałkowice-Zdrój: Szkółka Borussii Dortmund w rodzinnej miejscowości Łukasza Piszczka [WIDEO]

Czytaj dalej
Aleksandra Smolak

Goczałkowice-Zdrój: Szkółka Borussii Dortmund w rodzinnej miejscowości Łukasza Piszczka [WIDEO]

Aleksandra Smolak

2 marca rozpoczęły się zapisy na letni dochodzeniowy obóz piłkarski. Nie byle jaki, bo Borussii Dortmund, czyli klubu Bundesligi, w barwach której grają: pochodzący z Goczałkowic-Zdroju Łukasz Piszczek oraz Jakub Błaszczykowski. Letni obóz potrwa od 13 do 17 lipca. Wolnych miejsc już nie ma, rozeszły się w przeciągu dwóch tygodni. Zamknięta jest też lista rezerwa.

– Maksymalnie na obóz mogło zapisać się 80 dzieci w wieku od 7 do 13 lat. Zapisywać się mogli zarówno chłopcy, jak i dziewczyny – opowiada Paweł Kanik z Gminnego Ośrodka Rekreacji i Sportu w Goczałkowicach-Zdroju. Wolne miejsca rozeszły się jak świeże bułeczki. Po pierwszych dwóch dniach od rozpoczęcia rekrutacji, zapisały się 24 osoby, pozostałe 56 osób dołączyło do listy w przeciągu następnego tygodnia. I tak, pomimo ceny, jaką rodzice będą musieli zapłacić za szkolenie swoich pociech, po dwóch tygodniach lista z uczestnikami letniej szkółki Borussii była zamknięta. Rezerwowa liczy 20 osób ale i tu nie ma już szans na zapisy.

Obóz będzie miał formę dochodzeniową, czyli bez noclegów. Poprowadzą go jednak trenerzy BVB. Mimo to, cena obozu może przyprawić o zawrót głowy. Za pięciodniowy kurs rodzicie lub opiekunowie dzieci muszą zapłacić 749 zł. – Cena obejmuje m.in. markowy strój piłkarski, obiady, napoje i owoce – wymienia Kanik.

Będzie to pierwszy kurs piłkarski Borussii Dortmund w Goczałkowicach. Poinformował o nim Carsten Cramer, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu niemieckiego klubu, kiedy przyjechał do Katowic na konferencję poświęconą współpracy Górnośląskiego Związku Metropolitalnego i Regionalnego Związku Zagłębia Ruhry.

Ponadto dyrektor BVB wyjaśnił, że kursy dla młodych piłkarzy klub chce też przeprowadzić we Frankfurcie nad Odrą i w Słubicach, gdzie ma trenować 40 dzieci polskich i 40 niemieckich oraz w polsko-niemieckiej szkole na warszawskim Wilanowie. Dyrektor zapowiedział, że jeśli projekt się przyjmie, będzie kontynuowany.

Podczas kursu niemieckim trenerom będzie towarzyszyć tłumacz, a wszystko dzięki zaangażowaniu m.in. Kazimierza Piszczka czyli taty Łukasza Piszczka, który letni obóz Borussii zorganizować już chciał w roku ubiegłym. Bo pan Kazimierz to nie tylko ojciec sławnego piłkarza. To także nauczyciel z powołania, który w Goczałkowicach sam trenował młodych piłkarzy. W hali sportowej Gminnego Ośrodka Rekreacji i Sportu w Goczałkowicach-Zdroju pracuje do dziś. Kiedy w poniedziałek rozmawiał z naszą redakcją, dopiero co wrócił od syna z Niemiec. - Byłem u Łukasza na meczu, szkoda, że przegrali. Ale jak to w piłce raz się wygrywa, raz się przegrywa - mówi.

Kazimierz Piszczek przyznaje, że nie wie czy jego synowi uda się przyjechać do Goczałkowic na letni obóz Borussii, wiadomo natomiast, że i w tym roku odbędzie się właśnie w Goczałkowicach kolejny turniej piłkarski jego imienia. I tu pocieszenie dla wszystkich młodych piłkarzy, którym do szkółki Borussii nie udało się zapisać. W czerwcu będzie okazja zobaczyć Łukasza Piszczka na żywo, a nawet zdobyć jego autograf.

Dokładna data przyjazdu piłkarza do jego rodzinnej miejscowości jest jeszcze dogrywana. I choć od spotkania z gwiazdą dzielą dzieci miesiące, te już się cieszą na przyjazd swojego idola.

- To spełnienie marzeń dla tych chłopców, ta szkółka i spotkania z Łukaszem - mówi Marcin Trzebuniak, trener młodych talentów na goczałkowickim boisku i kolega Łukasza Piszczka.

Na Śląsku Goczałkowice znane są głównie z Uzdrowiska, tu leczą się mieszkańcy całego województwa. Ślązacy pokochali lecznicze właściwości borowiny i solanki, natomiast rodowici mieszkańcy gminy, szczególnie Ci młodsi najbardziej dumni są jednak z Łukasza. Tu każdy mówi o nim i jego rodzinie w samych superlatywach.

Latem wszyscy młodzi piłkarze, którym nie udało się zapisać na letni obóz Borussii Dortmund z zazdrością będą patrzyć na swoich kolegów, którzy znaleźli się w szczęśliwej grupie. A są w niej nawet dziewczynki! To już w lipcu. Miesiąc wcześniej jednak trzeci turniej im. Łukasz Piszczka, na którym obecny może być każdy. I wielka walka o puchar, wręczany z rąk mistrza.

Aleksandra Smolak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.