Kamila Rożnowska

Górnicza branża alarmuje: trzeba importować węgiel przez uchwałę antysmogową

Podwyższone normy dla kotłów sprawią że trzeba będzie importować lepszej jakości węgiel Podwyższone normy dla kotłów sprawią że trzeba będzie importować lepszej jakości węgiel
Kamila Rożnowska

Uchwała antysmogowa w woj. śląskim wkrótce wchodzi w życie. Sprzedawcy węgla: nowe kotły będą emitować tyle samo zanieczyszczeń co stare, bo na rynku brakuje węgla o najwyższych parametrach. Sprzedawcy węgla i szefowie górniczych spółek alarmują: z rynku zostanie wycofane ok. 2,5 mln ton węgla, a braki trzeba będzie uzupełnić importem.

Wkrótce w województwie śląskim obowiązywać będą nowe przepisy ustawy antysmogowej. Sprzedawcy węgla i szefowie górniczych spółek alarmują: z rynku zostanie wycofane ok. 2,5 mln ton węgla, a braki trzeba będzie uzupełnić importem. Koszty ogrzewania wzrosną o połowę. A kotły klasy piątej będą emitować tyle samo zanieczyszczeń co - tańsze - klasy trzeciej, bo na polskim rynku brakuje węgla o wzorcowych parametrach. W nowych kotłach będzie więc spalany węgiel gorszy, ale ogólnodostępny.

Antysmogowe przepisy uchwalono w Śląskiem i Małopolsce. Przepisy u naszych sąsiadów obowiązują od 1 lipca, zaś w naszym regionie wejdą w życie 1 września. Od tego czasu domów nie będzie można ogrzewać m.in. mułami, flotem, węglem brunatnym i wilgotnym drewnem. Ustalono również harmonogram wymiany starych kotłów na nowe - klasy piątej.

Prace nad kolejnymi samorządowymi przepisami trwają, tymczasem członkowie Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla zbierają podpisy pod petycją z apelem, by kolejne sejmiki nie kopiowały już przyjętych i ich zdaniem nietrafionych rozwiązań. Chcą też, by sejmiki województw śląskiego i małopolskiego dokonały korekt w swoich uchwałach.

- Kotły klasy piątej są certyfikowane na węgiel bardzo wysokiej jakości, a na polskim rynku jest go ok. 200-300 tys. ton - mówi Łukasz Horbacz, przedstawiciel zarządu Izby. Podkreśla, że w ten sposób dostępne na polskim rynku paliwo może nie zaspokoić powiększających się potrzeb w tym zakresie.

Na prawdopodobieństwo braku węgla zwracał uwagę również Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej, który został „wywołany do tablicy” przez marszałka województwa - Wojciecha Saługę. Marszałek bowiem zaapelował do PGG i Jastrzębskiej Spółki Węglowej, jako do największych producentów węgla, by wycofali ze sprzedaży muły i flotokon-centraty.

Rogala zaznaczał, że w związku z nowymi przepisami, na rynku może zabraknąć 2,5 mln ton węgla, który nie jest produkowany w tej chwili przez PGG. Nie chodzi tylko o muły i flot, z których sprzedaży PGG się wycofuje, ale również o wysokokaloryczne miały i węgle grube.

- Mamy ambicję rozwiązać to zagadnienie, głównie na Chwałowicach (część rybnickiej kopalni ROW - przyp. red.) i w szybkim tempie zmodernizować zakłady przeróbcze. Tyle tylko, że nie zajmie to miesiąca czy dwóch. Potrzebujemy na to co najmniej roku - mówił.

- Nie dostaliśmy w tym przypadku żadnego vacatio legis, a uchwałodawca samorządowy powiedział: my chcemy określoną grupę groszków, więc macie je dostarczyć. Jak my ich nie dostarczymy, to dostarczy je ktoś inny. To spowoduje nagły wzrost kosztów ogrzewania - mówił.

Zdaniem Horbacza, ze względu na brak możliwości zaspokojenia tego zapotrzebowania przez polski rynek, węgiel trzeba będzie albo importować, albo… dalej będziemy spalać ten nieco gorszej jakości, ale za to w nowoczesnych kotłach.

- Uważamy, że ta emisja będzie podobna do emisji kotłów trzeciej klasy, w których spala się węgiel dostępny na rynku. Pojawia się pytanie - po co kupować kocioł za 10-12 tys. zł, jeśli ta emisja będzie taka sama jak z kotła trzeciej klasy, który kosztuje 5 tys. zł? - uważa.

Dr hab. inż. Dariusz Kardaś z Instytutu Maszyn Przepływowych Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku zgadza się z tezą sprzedawców węgla. - Kotły klasy piątej wymagają odpowiedniego paliwa i jeśli tego paliwa nie będzie, to te kotły również nie spełnią wymagań emisyjnych - mówi. - To, co samorządy próbują zrobić, to jak gdyby zmusić wszystkich, żeby jeździli mercedesami, kiedy one są po prostu drogie, a na dodatek paliwa do tych mercedesów może nie starczyć - obrazuje naukowiec.

Zaznacza, że jednym z rozwiązań może być zastosowanie elektrofiltrów, które - według projektu opracowywanego w instytucie - mogą minimalizować emisję pyłów o ok. 99 proc. Jednak takie elektrofiltry mogą być stosowane jedynie w kotłach z automatycznym podajnikiem, a nie w kotłach zasypowych. - Realny problem smogowy powinniśmy wykorzystać jako trampolinę do budowania naszych technologii, które umożliwiałyby redukcję pyłów ze średniej jakości paliw - zaznacza Kardaś.

Kamila Rożnowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.