Górnik z GPS-em byłby bezpieczniejszy. Ale nie będzie, niestety... [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Arkadiusz Ławrywianiec
Aldona Minorczyk

Górnik z GPS-em byłby bezpieczniejszy. Ale nie będzie, niestety... [WIDEO]

Aldona Minorczyk

Wiedza o tym, w którym dokładnie miejscu znajduje się górnik pracujący pod ziemią, może w razie wypadku uratować mu życie. Systemy precyzyjnego monitoringu istnieją już w naszym regionie. Niestety, w górnictwie jest kryzys, a śląskie wynalazki, które mogą poprawić bezpieczeństwo pracy, trafiają do kopalń w Turcji i Australii.

Wypadków takich jak w kopalni Halemba, Wesoła, czy Śląsk można byłoby uniknąć, albo przynajmniej wcześniej dotrzeć do poszkodowanych, gdyby działały systemy monitoringu podziemnego górników. Na rynku są świetne śląskie rozwiązania, przygotowane przez firmy ATUT z Katowic i Tranz-Tel z Kobióra. Niestety, górnictwo w Śląskiem ma się źle. Kompania Węglowa jest w trakcie restrukturyzacji. Straty zanotowały też Katowicki Holding Węglowy i Jastrzębska Spółka Węglowa. To z tego powodu kłopoty mają też firmy z otoczenia górnictwa. Ich pomysły i wynalazki większym powodzeniem niż u nas cieszą się zagranicą: w Turcji, Australii. Są tańsze i na wyższym poziomie technologicznym niż np. niemieckie.

System monitoringu póki co w... kawiarni

Kopalnia zabytkowa Guido w Zabrzu. To tutaj testowany jest system monitoringu firmy ATUT. Potrafi zlokalizować konkretną osobę z tolerancją do 1,5 metra. Wszystko dzięki urządzeniu wielkości pudełka zapałek z wmontowanym GPS-em. Póki co w Guido dzięki systemowi wiemy, czy turysta nie wszedł do zakazanego rejonu i... który stolik w kawiarni zajmuje.

- Gdyby taki system działał w kopalni Wesoła nie trzeba byłoby szukać zaginionego górnika niemal przez dwa tygodnie. Nawet gdyby urządzenie uległo zniszczeniu, to i tak wiedzielibyśmy skąd pochodził ostatni nadany z niego sygnał - wyjaśnia Krystian Szebesta, prezes ATUT-u. Mając taki system namierzania wiadomo byłoby gdzie przebywali lub aktualnie są górnicy i czy wykonują swoje obowiązki należycie. Można zapobiegać kolizjom w transporcie.

Zlokalizuje i wyśle ostrzeżenie

Wyższy Urząd Górniczy podaje także przykład kolejnego działającego na podobnych zasadach systemu Argus Tranz-Tel-u. - Działa w kopalni Pniówek, należącej do JSW - wyjaśnia Jolanta Talarczyk, rzecznik WUG. Istotą funkcjonowania tego systemu jest identyfikator radiowy TTAG wbudowany do górniczej lampy z unikalnym numerem. Czytniki radiowe przekazują dane do dyspozytorni o kierunkach przemieszczania się osób pod ziemią.

Na świecie systemy takie jak te wymyślone przez nasze śląskie firmy są wykorzystywane nie tylko do monitoringu załogi, ale także do komunikowania się i ostrzegania o zagrożeniu. Te nasze śląskie też mają takie możliwości.

Informatyka w służbie węgla i sztuczna mgła

Nowoczesnych rozwiązań w górnictwie nie brakuje teraz i nie brakowało w przeszłości. Przykład to geologiczne modelowanie złóż, czyli informatyka w służbie węgla kamiennego.

Z kolei Zdzisław Augustyniak z Kompanii Węglowej to autor tzw. sztucznej mgły, czyli nowoczesnych kurtyn powietrzno-mgielnych, które wyłapują większość groźnego dla górników pyłu węglowego w kopalnianych chodnikach. Te kurtyny zabezpieczają chodniki przed wybuchami pyłu, a także chronią zdrowie górników. Co roku w kopalniach ponad 500 osób zostaje inwalidami. Najczęściej z powodu pylicy płuc. Takie mgielne kurtyny zamontowano m.in. w Halembie.

W czerwcu 2014 roku w kopalniach: Sośnica, Staszic, Śląsk i Zofiówka zamontowane zostały "czarne skrzynki", czyli AZPR - urządzenia monitorujące bezpieczeństwo pod ziemią, niezależne od urządzeń kopalnianych. To unikatowe rozwiązanie na skalę światową. Jego pomysłodawcą jest Wyższy Urząd Górniczy.

WUG informuje

Po katastrofach górniczych w kopalniach "Halemba" i "Wujek" (Ruch "Śląsk"), w których życie straciło 43 osoby, rozpoczęła się batalia nadzoru górniczego o monitoring ruchu załogi pod ziemią. Przedsiębiorcy górniczy nie pozostawali na to obojętni. Wprowadzane są różne systemy, które wspomagają systemy bezpieczeństwa w kopalniach. Obecnie w kopalniach węgla kamiennego jest zamontowanych ponad 800 kamer telewizji przemysłowej. Nie są uniwersalnym rozwiązaniem do zastosowania w każdym podziemnym zakładzie górniczym. Nie wszędzie i nie w każdych warunkach można je montować. Marzeniem nadzoru górniczego, dyspozytorów kopalnianych i ratowników górniczych jest system pozwalający błyskawicznie identyfikować miejsce pobytu każdego górnika, który zjechał pod ziemię. Zwalczanie zagrożeń, przestrzeganie zasad BHP oraz szybkość dotarcia do osoby poszkodowanej w wypadku są wg WUG-u fundamentami bezpieczeństwa. Każda sekunda stracona na poszukiwania ludzi, na przykład zasypanych lub uwięzionych oberwanymi skałami w wyrobisku, jest na wagę życia.

Aldona Minorczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.