Headbanging 2018: ...i wtedy kichnął płomieniem! Rybnik w świecie starych aut

Czytaj dalej
Fot. Marek Czerepkowski
Marek Czerepkowski

Headbanging 2018: ...i wtedy kichnął płomieniem! Rybnik w świecie starych aut

Marek Czerepkowski

Grupa rybniczan od lat odwiedza najważniejsze w naszej części Europy zloty amerykańskich samochodów. Być może niektórzy Czytelnicy pamiętają z łamów „DZ” relacje ze zlotów Race 61 w niemieckim Finowfurcie? Tym razem zapraszamy do Finsterwalde na wyjątkowo klimatyczną imprezę o nazwie Headbanging. To gratka - nie tylko dla miłośników motoryzacji.

Finsterwalde leży raptem 90 kilometrów od granicy z Polską. Podróż nie była długa, nic dziwnego, że na imprezę przyjechało niemało miłośników starych aut z Polski.

Organizatorem wydarzenia jest klub miłośników hot rodów (patrz słowniczek na dole strony) - Hot Heads East Hot Rod Club. Regulamin imprezy wprowadza jasne zasady: żadnych pojazdów wyprodukowanych po 1958 roku! Wszelkie hot rody i customowe motocykle muszą być budowane tradycyjnie w stylu lat 40. i 50. oraz bazować na komponentach z epoki (silniki, zawieszenie itp.).

Dopuszczane są tylko amerykańskie samochody oraz amerykańskie i angielskie motocykle.

- Proszę sobie wyobrazić zdziwienie kolegi, który kupił wymarzonego, kultowego Dodge Chargera z 1968 roku. Ledwo go dostał, pojechał na tę imprezę i dowiedział się, że ma zbyt nowy samochód! - śmieją się rybniccy pasjonaci. - Ale spokojnie, nie został odesłany z kwitkiem, poza głównym terenem imprezy jest jeszcze rozległy kemping dla fanów, którzy przyjeżdżają samochodami nieco nowszymi, również wartymi obejrzenia.

Co więc można było zobaczyć na Headbanging?

Impreza odbywa się na starym lotnisku wojskowym, którego historia sięga lat 30. XX wieku. Tworzy to wspaniałą scenerię. W hangarze znajduje się scena, na której organizowane są wieczorne koncerty. W stylu rockabilly - a jakże.

Są też bary z napojami, piwem i mała gastronomia, ale także mobilny barber shop (fryzjer męski). Ale to wszystko. Żadnej pstrokacizny, żadnego przesytu. Ktoś przyzwyczajony do festynowego stylu, licznych stoisk i straganów, mógł być zaskoczony, lecz to właśnie dzięki temu impreza ma fantastyczny klimat, a goście skupiają się na tym, co ważne - a są to oczywiście samochody i motocykle. Pojazdy zarówno w oryginalnej specyfikacji, jak i poddane mniejszym lub większym przeróbkom, aż po maszyny zbudowane wyłącznie z myślą o wyścigach. Jest ich dużo, bo wyścigi równoległe (drag race) na 1/8 mili (patrz słowniczek) to punkt główny imprezy.

Obok hot rodów i innych pereł amerykańskiej motoryzacji, trafiają się również zabytkowe dragstery, takie jak w biograficznym filmie „Snake and Mongoose” („Wąż i mangusta”). Każdemu fanowi MOPAR-ów (patrz słowniczek) serce rośnie, gdy na imprezie pojawiają się klasyczne dragstery, napędzane silnikami Chrysler FirePower. Tak było także w tym roku. Te silniki z lat 1950-1958 były protoplastami legendarnych silników Hemi 426, które tak namieszały w wyścigach NASCAR (patrz słowniczek). Swoją późniejszą nazwę zawdzięczają półkolistym komorom spalania (hemispherical), a ich początki sięgają II wojny światowej, gdy Chrysler opracowywał silnik dla myśliwca P-47 Thunderbolt oraz (z Continentalem) dla czołgu M47 Patton.

Nawet ktoś dobrze zorientowany w amerykańskiej motoryzacji mógł być zaskoczony pojazdami w Finsterwalde. W tym roku prawdziwą furorę robiła zmęczona życiem ciężarówka Chevrolet AK series z żółtą kabiną z 1941 roku, znana pod nazwą Chevrolet COE (COE to skrót od Cab Over Engine, czyli kabina nad silnikiem, to pozwalało na większą przestrzeń ładunkową).

Headbanging to weekendowe wydarzenie. Większość uczestników przyjeżdża już w piątek. Można się wtedy przywitać ze znajomymi i rywalami, już wtedy czuć radosną atmosferę. Wszystko, co najlepsze, dopiero nadejdzie!

Sobota zaczyna się do pielgrzymek w poszukiwaniu śniadania. Niektórzy przyjeżdżają jeść zabytkowymi samochodami - zabawnie wygląda kierowca odkrytego hot roda, pamiętającego lata 20., z plastikowym kubkiem kawy na wynos w ręce. W tym roku na stoisku z kawą można było nabyć uroczy emaliowany kubek z okolicznościowym malunkiem - to oczywiście pamiątka, którą każdy chciał mieć.

Tuż po południu wielkie wzmożenie - szykują się wyścigi. Wszyscy chętni, których pojazdy przeszły badanie techniczne, ustawiają się w kolejce do wjazdu na tor wyścigowy.

Tor do wyścigów równoległych na 1/8 mili został zaaranżowany na pasie startowym. Warunki do oglądania wyścigów są nawet lepsze niż na słynnym Race61. Widzowie mogą stać po obu stronach toru, nie ma tłoku. Samochody oraz motocykle obowiązuje podczas wyścigu podział na klasy ze względu na pojemność i typ silnika (dolnozaworowe - flathead, górnozaworowe - OHV, 4- i 8-cylindrowe).

Choć pomiary czasu i prędkości wykonują nowoczesne, specjalistyczne urządzenia, wyścigi startowane są tradycyjną flagą w szachownicę (checkered flag). Zmagania na dystansie 1/8 mili mają tę zaletę, że widać całą długość toru. Dodatkową atrakcją jest możliwość przejścia się po „padoku”. Wszystko tu jest dostępne dla widzów. Samochody i motory można oglądać z bliska, również krzątających się mechaników i ostatnie przygotowania, można również porozmawiać z właścicielami aut.

I można pogratulować kierowcom. Stan techniczny aut, jak i umiejętności kierowców mogą zaskakiwać. Chociaż i tu zdarzały się sytuacje dramatyczne i widowiskowe zarazem, na przykład wtedy gdy jeden z hot rodów zgasł zaraz po starcie, a przy próbie ponownego uruchomienia kichnął imponującym płomieniem z rur wydechowych.

Za kogo trzymali kciuki rybniczanie? Hot rod na bazie Forda model A coupé z 1929 roku, czerwona klasyczna wyścigówka szwedzkiej ekipy oraz dwa Fordy coupé z przełomu lat 30. i 40. Oto faworyci śląskich pasjonatów.

Późnym popołudniem wyścigi się kończą. Emocje opadają. Wszyscy wracają na główny teren lotniska, gdzie znów odbywają się koncerty, ale tym razem ze świadomością, że jutro trzeba - niestety! - wracać.

Niektórzy mają znacznie dalej do domu niż rybniczanie, wystarczy zerknąć na ekipę A-Bombers ze Szwecji oraz uczestnika z Wielkiej Brytanii...

Niedziela to już głównie pakowanie się i powroty. A potem wspomnienia. Rybniczanie dają głowę, że nawet teraz za każdym razem, gdy popijają kawę z kubka z Finsterwalde, gdzieś w oddali słyszą charakterystyczny gardłowy śpiew flatheada - dolnozaworowej - V-ósemki.

Słownik terminów trudnych

hot rody - auta nawiązujące stylem do Forda T i Forda A, budowane ręcznie, z podrasowanymi osiągami, często przerobione ze starego auta.
MOPAR - tak określa się samochody firm Chrysler, Dodge, Jeep i Plymouth.
NASCAR - amerykańskie wyścigi samochodów seryjnych na torze.
1/8 mili - 201 metrów.

Marek Czerepkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.