Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

55 lat temu żubry wróciły w Bieszczady. Ten gatunek naszym górom przywrócili leśnicy

Czytaj dalej
Fot. ARKADIUSZ LAWRYWIANIEC
ewg

55 lat temu żubry wróciły w Bieszczady. Ten gatunek naszym górom przywrócili leśnicy

ewg

Żubry są jednym z najlepiej rozpoznawalnych symboli naszego kraju w świecie. Przez wiele lat kojarzono je wyłącznie niemal z Białowieżą. Dziś chyba niewiele osób dziwi się, gdy słyszy o żubrach w Bieszczadach, bo w ostatnim czasie głośno o tych zwierzętach przy różnych okazjach.

- Myślę, że 55-lecie ponownej obecności żubrów w naszych górach jest okazją do przybliżenia biologii i kulturowych uwarunkowań życia tych wielkich ssaków, a także do zjednania im kolejnych sympatyków - mówi Grażyna Zagrobelna, dyrektor RDLP w Krośnie.

Powrót żubrów w Bieszczady i ich przetrwanie były możliwe dzięki zaangażowaniu naukowców, weterynarzy i leśników. Ci ostatni od lat sprawują pieczę nad „puszcz imperatorem” w Bieszczadach.

- To bardzo trudne, wręcz karkołomne zadanie, obejmujące nadzór weterynaryjny, naukowy i monitoring stad w ciągu całego roku - zaznacza Grażyna Zagrobelna. - Praca ludzi zajmujących się żubrami jest mało widoczna i pewnie też mało interesująca z punktu widzenia przeciętnego obywatela. Ale prawo do dumy z żubrów ma każdy.

Żubry w Bieszczadach żyły jeszcze w średniowieczu, o czym świadczyć może choćby stara nazwa wsi Żubracze. - Ostatecznie wytrzebiono je tutaj w XVIII wieku - opowiada Edward Marszałek z RDLP w Krośnie. - W 1927 roku wytępione zostało ostatnie stado na Kaukazie i żubr zniknął z gór na długie lata. Pojawił się ponownie dopiero w 1963 roku w Bieszczadach.

Pięć sztuk, które przyjechały w skrzyniach samochodami do Bereżek, leśnicy przetransportowali (na żelaznych saniach z ciągnikami gąsienicowymi do zrywki drewna) do zagrody w nadleśnictwie Stuposiany. - Aklimatyzacja żubrów do górskich warunków przebiegała zimą, która w Bieszczadach bywa zazwyczaj ciężka. Tak było też w roku 1963, gdy spadły półtorametrowe śniegi a przez długie tygodnie utrzymywały się temperatury poniżej minus 20 st. C. Strażnicy dokarmiali żubry, wykładając im siano bez ograniczeń oraz po 4 kilogramy żołędzi na głowę - wspomina Edward Marszałek.

Z biegiem lat żubry wrosły w bieszczadzki krajobraz i w świadomość miejscowych. W latach 70. żubr znalazł się w logo Nadleśnictwa Stuposiany. O randze tego zwierzęcia świadczą nazwy popularnych knajp: „Pod Żubrem” w Lutowiskach i „Pulpit” w Ustrzykach Górnych (ta nadana na cześć słynnego kiedyś żubra wędrownika). Bieszczadzkie żubry mają też swój pomnik. Kamienny obelisk usytuowano nieopodal miejsca, gdzie w 1963 roku istniała pierwsza zagroda aklimatyzacyjna.

Mają też swoje święto: w 2007 roku z inicjatywy wójta Lutowisk zorganizowano Dzień Żubra. Impreza weszła na trwałe do bieszczadzkiego kalendarza. Jej elementem jest wręczanie „Statuetki Bieszczadzkiego Żubra”, przyznawanej przez Kapitułę Miłośników Bieszczadzkiej Przyrody.

Rok 2008 był Rokiem Żubra w Bieszczadach. Jako hasło przewodnie przewijał się na regionalnych obchodach Dni Lasu, Targach Końskich w Lutowiskach, targach „Agrobieszczady”, a nawet na Światowym Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych w Rzeszowie. Z kolei w roku 2013 świętowano Karpacki Rok Żubra. W ramach cyklu imprez odbyły się m.in. narciarski bieg „Tropem żubra” w Mucznem i „Majówka z żubrami”. - Najważniejsze jednak, że w Bieszczadach żyje obecnie w stanie dzikim ponad 450 żubrów i jest to najdziksze i najzdrowsze górskie stado na świecie - zaznacza Edward Marszałek.

Rok 2018 jest szczególnie ważny dla żubrów i ludzi z nimi związanych. I nie chodzi jedynie o jubileusz 55-lecia, ale o dylematy, które trzeba rozstrzygać.

- Coraz częściej spotykamy się z trudnymi wyborami: zostawić chore osobniki czy też je odstrzelić, by mieć pewność, że choroby zostaną zbadane i nie rozprzestrzenią się w populacji. Czy możemy dalej akceptować wzrost szkód od tych zwierząt w drzewostanach i uprawach rolnych? Czy uda się powrót stada Górny San II i oddalona zostanie groźba nawrotu epidemii gruźlicy? To tylko wybrane tematy, które spędzają nam sen z powiek. Mając jednak ponad pół wieku doświadczeń potrafimy radzić sobie z problemami, wiemy też, kto może nam pomóc w ich rozwiązywaniu - podsumowuje dyrektor Zagrobelna.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Zachodniego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Zachodniego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Zachodniego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
ewg

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.