Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Od LVF do SS Charlemagne. Francuscy kolaboranci Hitlera na froncie wschodnim

Czytaj dalej
Fot. Bundesarchiv
Wojciech Rodak

Od LVF do SS Charlemagne. Francuscy kolaboranci Hitlera na froncie wschodnim

Wojciech Rodak

Francuscy kolaboranci z dywizji Waffen SS „Charlemagne” uważali się za rycerzy europejskiej antybolszewickiej krucjaty. Walczyli u boku III Rzeszy do samego końca.

Koniec marca 1945 r. Ofensywa 1. Frontu Białoruskiego dotarła do wybrzeży Bałtyku i linii Odry. Tymczasem na pomorskim zapleczu Sowietów wciąż pałętały się resztki rozbitych oddziałów armii III Rzeszy. Sześciu Francuzom z rozbitej dywizji SS „Charlemagne”, w tym Guyowi Hunro, udało się przez ponad trzy tygodnie uniknąć niewoli. Zarośnięci i wygłodzeni, wyglądali jak ludzkie widma. Ukrywali się przed sowieckimi patrolami w lasach i opuszczonych wioskach. Byli pewni, że gdy tylko wpadną w ręce czerwonych, spotka ich śmierć. Pewnego dnia, na jednej z farm pod Kołobrzegiem, szczęście ich opuściło. Oddajmy głos Hunro:

(…) ukryliśmy się w jakiejś stodole. O świcie jakiś konny patrol zatrzymał się na podwórzu. Jeźdźcy zeskoczyli z koni, coś tam pogadali z wystraszonym bauerem [niemieckim farmerem - red.] i ruszyli prosto ku naszej kryjówce. Usłyszeliśmy szczęk zamka i niemiecki okrzyk: »Ręce do góry! Wyłazić!«. Nie mieliśmy wyboru. Ześliznęliśmy się ze sterty i natychmiast zostaliśmy obszukani. To nie byli Niemcy… Nasza broń ich raczej nie interesowała, ale kazali nam natychmiast opróżnić kieszenie. Takim sposobem pozbyłem się zegarka, wiecznego pióra, brzytwy, portfela i innych drobiazgów (…). Nie było czasu na opłakiwanie straty, tym bardziej że od dawna wiedziałem, że Rosjanie zazwyczaj bez większych ceregieli przystawiają lufy swoich pistoletów do potylicy jeńca...

Jednak najgorsze nie następowało. „Sowieci”, w których pojmani rozpoznali Polaków berlingowców, jak dzieci bawili się zdobycznymi zapalniczkami i zegarkami. Wreszcie wsiedli na konie i odeskortowali esesmanów do sztabu. Tutaj jeńcy z emblematami SS na mundurach zostali pobici i postawieni pod ścianą. Berlingowcy repetowali karabiny, mierząc we Francuzów, podczas gdy oficer przeglądał ich książeczki wojskowe. Zaczął od Guya Hunro. Oto jak esesman zapamiętał te sądne chwile:

Naraz [oficer - red.] spąsowiał na twarzy. Odczytał właśnie (...), że jestem SS-Freiwillige [ochotnikiem - red.]. Gdy jednak odczytał następną rubrykę - zdębiał! Było to dla niego tak sensacyjne, że aż wrzasnął: Co takiego?! Katolik? Esesman nie może być katolikiem!

Wśród Polaków wybuchło niemałe poruszenie. Wkrótce pojawił się oficer, który począł indagować Hunro nienaganną francuszczyzną. Drążył szczególnie jedną kwestię - jak to się stało, że katolik został esesmanem. Na to Francuz zaczął wyjaśniać dość mętnie i kłamliwie swoje losy. Zmyślił, że w swojej ojczyźnie był partyzantem. Został pojmany przez Niemców i deportowany. Wreszcie, po kilku miesiącach spędzonych w areszcie, dano mu wybór: albo obóz koncentracyjny, albo służba w SS. Oczywiście, jak zarzekał się Hunro, z konieczności wybrał tę drugą opcję.

Polskiemu oficerowi, który znał obyczaje hitlerowskiej administracji, ta opowieść zdała się wiarygodna, lecz postanowił ją ostatecznie „zweryfikować”. Poprosił więc Francuza, by ten wyrecytował mu kolejne modlitwy: Pater Noster, Ave Maria i Credo. Hunro uczynił to bez zająknięcia. Z twarzy przesłuchującego zniknęło napięcie. Powiedział coś do swoich ludzi, a ci po chwili opuścili i rozładowali karabiny. Esesman zdał katechetyczny egzamin, a żołnierze komunistycznego wojska darowali jemu i jego kolegom życie.

Jednak większość żołnierzy dywizji SS „Charlemagne” nie miała tyle szczęścia. Tysiące Francuzów zginęły podczas ciężkich bojów z Sowietami na Pomorzu w lutym, marcu 1945 r. Tylko niedobitkom udało się ewakuować do Berlina, gdzie wykrwawili się w obronie ostatnich redut III Rzeszy. Kim byli ci straceńcy? Nie rekrutowali się bynajmniej spośród pojmanych członków Résistance, jak perswadował polskiemu oficerowi Hunro.

Obrońcy cywilizacji

Latem 1940 r. III Rzesza zajęła Francję. Berlin zarządzał podbitym krajem za pośrednictwem kolaboracyjnego reżimu Vichy. Marszałek Philippe Pétain, który stał na jego czele, co prawda godził się na wiele ustępstw wobec nazistów, lecz nie był całkowicie uległym partnerem. Przede wszystkim nie zamierzał aktywnie włączać swojej dużej i nowoczesnej armii w działania wojenne. Jednak znalazło się wielu francuskich polityków, zwłaszcza w kręgach rodzimych faszystów, którzy mieli mu to za złe. Jako antysemici, zajadli antykomuniści i wrogowie liberalizmu uważali, że Francja powinna się włączyć w budowę „nowej Europy” zjednoczonej pod sztandarami Rzeszy. Niemiecki ambasador Otto Abetz, który rezydował w okupowanym Paryżu, sowicie opłacał takich delikwentów i tworzone przez nich ruchy. Chciał, by pétainiści wiedzieli, że gdyby zanadto się stawiali, zawsze ma w zanadrzu zręby nowej ekipy, która może rządzić Vichy.

Żołnierze LVF w drodze na front. Zdjęcie wykonano w okolicach Smoleńska (1 listopada 1941 r.)
Plakat rekrutacyjny przedstawiający średniowiecznego rycerza i flagi wszystkich europejskich krajów, których armie uczestniczyły w bojach na froncie wschodnim. Miał wyraźnie sugerować, że żołnierze LVF to współcześni krzyżowcy

Wśród pupilków hitlerowskiego namiestnika wyróżniały się zwłaszcza dwie malownicze postacie (ich biogramy na s. 31). Pierwszą był Jacques Doriot, przywódca dość licznej Francuskiej Partii Ludowej (PPF). Drugą - Marcel Déat, szef kolaboracyjnego ugrupowania o nazwie Zgromadzenie Ludowo-Narodowe (RNP). Po inwazji Niemiec na ZSRR obaj panowie uznali, że „antykomunistyczna krucjata” nie może się odbyć bez udziału tak „zasłużonego dla cywilizacji europejskiej” narodu jak Francuzi. Z ich inspiracji koalicja liderów ruchów narodowo-faszystowskich zainicjowała 7 lipca 1941 r. w Paryżu utworzenie Legionu Ochotników Francuskich przeciwko Bolszewizmowi (LVF), który miał walczyć u boku Wehrmachtu i SS. Pomysł wkrótce zyskał aprobatę Adolfa Hitlera i oschłe „błogosławieństwo” Pétaina, który na tę okoliczność zniósł nawet prawny zakaz służenia Francuzów w obcych armiach. Niedługo potem rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja rekrutacyjna. Plakaty zachęcające do walki „w obronie Europy” pojawiły się w całym kraju.

Mimo zaangażowanych sił i środków młodzi Francuzi nie garnęli się tłumnie w szeregi „szkopskiej armii”, jak postrzegano LVF.

Dalej dowiesz się:

- kto trafiał w szeregi LVF

- jak Francuzi radzili sobie na froncie wschodnim

- jak doszło do utworzenia SS "Charlemagne"

Pozostało jeszcze 66% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Aktywujesz kod bez rejestracji

Odblokowujesz dostęp jednorazowo, tylko na tej przeglądarce. Jeżeli chcesz w przyszłości wrócić do tego artykułu, skorzystaj z opcji aktywacji kodu z rejestracją - zarejestruj się.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i czytaj bez rejestracji" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

odzyskaj hasło

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zaloguj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Aby móc przetwarzać Twoje dane osobowe w postaci adresu e-mail dla celów przedstawiania informacji handlowych na temat naszych towarów lub usług za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, prosimy Cię o wyrażenie poniżej wskazanych zgód.

Pamiętaj, w każdej chwili możesz cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Cofnięcie zgody nie wpłynie jednak na zgodność z prawem przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych przed wycofaniem zgody. Szczegóły dotyczące wycofania zgody znajdziesz w swoim profilu.

Administratorem Twoich danych osobowych jest spółka Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Domaniewska 45, 02-672 Warszawa. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych przez Polska Press oraz uprawnienia użytkowników Serwisu Polskatimes z tym związane zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez nas w szczególności w celu wykonania umowy (usługa świadczona drogą elektroniczną), w celach marketingowych w zakresie udzielonych zgód, jak też w innych celach marketingowych na podstawie naszego uzasadnionego interesu. Podanie przez Ciebie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Ci prawo do żądania od nas dostępu do swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych a także prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych. Więcej na temat Twoich uprawnień oraz celów przetwarzania danych przeczytasz w naszej Polityce Prywatności.

* Jeżeli klikniesz „Zaznacz wszystkie poniższe zgody” automatycznie zaznaczasz wszystkie zgody. Możesz też zaznaczyć lub odznaczyć każdą ze zgód z osobna.

** Zgoda wymagana.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zarejestruj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.