Jolanta Pierończyk

Ile kosztuje sprzątanie i opieka nad grobami w miastach woj. śląskiego? CENNIK

O groby niekoniecznie dziś trzeba dbać samemu. Koszt zlecenia opieki nad grobem zaczyna się od 25 zł. Fot. Sławomir Kowalski O groby niekoniecznie dziś trzeba dbać samemu. Koszt zlecenia opieki nad grobem zaczyna się od 25 zł.
Jolanta Pierończyk

Tak, na cmentarzach też panuje moda. Trendy? Wraca prostota, oszczędność w formie. Młodemu pokoleniu zupełnie nie zależy na wystawności na cmentarzu. Kamieniarzom dziś trudniej niż ćwierć wieku temu, natomiast kwitnąć zaczynają firmy przejmujące opiekę nad grobami.

Najdroższy nagrobek? Może sięgnąć kilkudziesięciu, a nawet stu tysięcy złotych, jeśli ktoś sobie zażyczy grubą płytę, a do tego najdroższy kamień zwany czarnym szwedem, ale u nas takich zamówień nie ma. To raczej w Warszawie czy Krakowie - mówi Adam Filipowski z Tychów, prowadzący rodzinną firmę kamieniarską po ojcu. Firma istnieje 50 lat, pan Adam dobrze wie zatem, jak zmieniają się trendy, jeśli chodzi o wygląd nagrobków.

„Czarny szwed” kosztuje 1500 zł za metr kwadratowy. O połowę tańszy jest również czarny kamień, ale afrykański. 650 zł za metr kwadratowy kamieniarz musi zapłacić za oriony, jedne z najpopularniejszych w tej chwili kamieni stosowanych w kamieniarstwie. Są niebieskawe i pochodzą z Indii. Najpopularniejsza impala, czyli ciemny kamień z Afryki, kosztuje 520 zł za metr kwadratowy. Tańszy jest sprowadzany z Finlandii kuru grey o kolorze szaro-zielonym. Metr kwadratowy waha się w granicach 380-400 zł. Najtańszy zaś jest polski granit ze Strzegomia - kosztuje 350 zł za mkw.

Niemal całkowicie z zamówień zniknęło w tej chwili lastriko, z którego kiedyś robiło się 95 proc. nagrobków (reszta była z granitu). - Lastriko jest bardzo nietrwałe. Pęka, kruszy się - mówi kamieniarz z Tychów.

Nie radzi też marmuru. - Bardzo szybko traci połysk, na ogół już po roku go nie ma. Marmur sprawdza się tylko we wnętrzach - wyjaśnia.

Zaś najprostszy nagrobek z polskiego granitu ze Strzegomia kosztuje ok. 2100 zł.

Dziś króluje prostota. Swego rodzaju barokiem w kamieniarstwie były lata 90., kiedy to - jak mówi Adam Filipowski - 30 proc. nagrobków to były różnego rodzaju rzeźby, zakręty, wałki, ćwierćwałki, łuki, nacięcia, zawijasy, a do tego nagrobki były dwu-, trzy, a nawet czteroczęściowe.

- Takiego bogactwa dziś się już nie stosuje. Młodszemu pokoleniu zupełnie nie zależy na wystawności na cmentarzu - mówi kamieniarz, przewidując, że kolejne pokolenie może sobie upodobać nie tylko kremację zwłok, ale jeszcze rozsypywanie prochów w parkach pamięci czy nad morzem bądź górami. I wtedy nawet najprostsze pomniki nie będą potrzebne. Coraz częstsze kremacje i pochówki urnowe też nie sprzyjają wystawności. Grób urnowy to powierzchnia 60 cm x 60 cm. Jego kamieniarska obróbka kosztuje ok. 1000-1200 zł, czyli połowę najtańszego nagrobka tradycyjnego ze strzegomskiego granitu.

W Niemczech zmierzch usług kamieniarskich zaczął się właśnie w latach 90. - Moje maszyny pochodzą właśnie z takiego likwidowanego tam zakładu. Właściciel uznał, że dłużej tego interesu nie warto prowadzić. Nie dość, że nie miał następcy, to jeszcze zamówienia zdecydowanie spadły wskutek zmiany podejścia do pochowków - opowiada Filipowski. - U nas ta sytuacja zaczyna się teraz. Kamieniarstwo to zresztą ciężka praca. Do obróbki kamienia potrzebna jest woda, więc siłą rzeczy pracuje się w wilgoci, a to ma niekorzystny wpływ na zdrowie.

Wykonanie jednego nagrobka zajmuje dwa-trzy dni, jego montaż na cmentarzu - około 3-4 godzin, w zależności od usytuowania grobu i dostępu do niego. Odstępy pomiędzy grobami są wąskie, więc transport wszystkich elementów gdzieś w środek kwatery, daleko od alejki, nie jest łatwy.

Na razie, patrząc na cmentarze, wydawałoby się, że kamieniarstwo to złoty interes, bo co grób, to nagrobek, ale to jeszcze ciągle efekt przywiązania do tradycji starszego i średniego pokolenia, które jednak już coraz częściej zderzają się z nowym podejściem młodych do tych spraw. Bywa, że słyszy się w zakładzie kamieniarskim głos syna czy córki, który namawia matkę do rezygnacji z nagrobka za 4 tys. zł i zadowolenia się o połowę tańszym, a oszczędności dołożyć mu czy jej do samochodu czy wczasów. Efekt jest taki, że nagrobki, owszem są, ale - jak już wspomnieliśmy - znacznie prostsze i oszczędniejsze niż te ze schyłku XX wieku.

Inny znak czasów to ten, że swoim zmarłym poświęcamy znacznie mniej czasu niż kiedyś. W drugiej połowie XX wieku, w latach 60. czy 70., kiedy na nagrobki mało kogo było stać, w dniu Wszystkich Świętych na cmentarzu były tłumy. Każdy grób licznie oblegała rodzina. Samotnych grobów wówczas prawie nie było. Najmniej godzinę wypadało przy grobie postać. Dziś przy grobach mało kto stoi. Są na nich za to bardzo efektowne znicze, piękne kwiaty i wieńce, ale ludzi nie ma. Może to dlatego, że dawniej rodzina pozostawała w miejscu, gdzie były groby ich bliskich, a dziś jest bardziej rozrzucona nie tylko po regionie czy kraju, ale nawet świecie. A za tym idzie nowa, nieznana kiedyś usługa - sprzątanie grobów i opieka nad nimi. Okazjonalna lub całoroczna. W internecie są i odpowiednie firmy, i cenniki.

W dalszej części artykułu dowiesz się ile kosztuje sprzątanie i opieka nad grobem w poszczególnych miastach woj. śląskiego. Zamieszczamy szczegółowy cennik.

Pozostało jeszcze 43% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jolanta Pierończyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.