Jan Pietrzykowski z Żor buduje maszyny latające [ZDJĘCIA i WIDEO]

Czytaj dalej
Katarzyna Śleziona-Kołek

Jan Pietrzykowski z Żor buduje maszyny latające [ZDJĘCIA i WIDEO]

Katarzyna Śleziona-Kołek

Jan Pietrzykowski z Żor zajmuje się modelarstwem od 1961 roku. Buduje modele latające, lata na szybowcach i od 13 lat prowadzi szkółkę modelarską MOSiR na osiedlu 700-lecia, działającą obok klubu Iskierka. Wyszkolił kilkaset osób, które zrobiły tysiące modeli samolotów, balonów, rakiet.

Patrzyłem w niebo

Pasja do lotnictwa zrodziła się u naszego bohatera już w dzieciństwie. Mały Janek mieszkał w Wólce Horyszowskiej (obecnie powiat zamojski) i często patrzył w niebo. - Mieszkałem w rejonie, gdzie nad naszymi głowami przelatywały szybowce, zwłaszcza wiosną i latem. Była to trasa przelotowa z Leszna na Hrubieszów, długość trasy 500 km, której pokonanie dawało możliwość uzyskania diamentu do złotej odznaki szybowcowej z trzema diamentami.

Gdy była ładna pogoda, a na niebie dużo cumulusów, to nieraz przelatywało nad naszymi głowami kilka szybowców, a po paru godzinach samoloty (słynne kukuruźniki) holowały te szybowce z powrotem na macierzyste lotniska - wspomina Jan Pietrzykowski, który razem z kolegą zaczął budować pierwsze samolociki.

- Moja mama, widząc że interesuje mnie lotnictwo, dogadała się z listonoszem i zamówiła mi prenumeratę „Skrzydlatej Polski”. Był to tygodnik, a jeden numer kosztował 2 złote - to były spore pieniądze, ale u nas w domu nie żałowało się na wiedzę. Ojciec był dawnym oficerem z legionów Piłsudskiego, a matka gospodynią. Oboje pracowali na gospodarstwie, ale zawsze w domu były gazety i słuchało się radia. Dom był otwarty na wiedzę - opowiada pan Jan.

Rydułtowy, Rymer

Pierwszy prawdziwy model latający zbudował w szkole górniczej w Rydułtowach, gdzie zamieszkał w internacie w 1960 roku. Miał wtedy 14 lat. To były trudne czasy, zmarł mu ojciec, w domu nie przelewało się. Na Śląsk przyjechał "za chlebem" i po naukę. Kopalnia gwarantowała stypendium. W szkole były zajęcia modelarskie, jedno z trzynastu kółek zainteresowań w szkole w Rydułtowach.

- Budowaliśmy różne modele: zuchy, świerszczyki, jaskółki, potem z napędem silnikiem spalinowym. Zbudowaliśmy nawet i kajaki - wspomina pan . Budowa modelu wyczynowego "bocianek" zajęła mu prawie pół roku. Był to model szybowca wyczynowego, wykonany ze sklejki i listew sosnowych, które trzeba było długo szlifować na żądany wymiar. Tym modelem osiągnął swój pierwszy sukces na zawodach aeroklubowych.

W szkole w Rydułtowach działało 13 zespołów pozalekcyjnych. Pan Jan należał nie tylko do kółka modelarskiego, ale i słomkowego - wykonywał obrazki, wykorzystując słomę owsianą odpowiednio spreparowaną, oraz turystycznego - jeździł na rajdy piesze w góry i na Mazury.

Po szkole pan Jan rozpoczął pracę w Ośrodku Pomiarów i Automatyki kopalni Rymer, gdzie w domu kultury była modelarnia prowadzona przez instruktora Jana Dylicha. W 1964 r. pan Jan został wydelegowany przez Aeroklub ROW na kurs instruktorów modelarstwa lotniczego w Lisich Kątach. Ukończył ten kurs będąc najmłodszym jego uczestnikiem - miał wtedy 18 lat. Potem przez kilkanaście lat sam prowadził modelarnię na Rymerze. Należał do aeroklubu w Gotartowicach, a od 1966 r. zaczął latać w szybowcach. W latach 1964-1966 dla pasji jeszcze skakał ze spadochronem w Katowicach. Przez kilka lat był kierownikiem sekcji modelarskiej Aeroklubu ROW.

Kolej na Żory

Do Żor życie przygnało pana Jana w 1988 roku, kiedy zamieszkał w obecnej dzielnicy Zachód. Dzisiaj, a jest to już 13 lat, pan Jan prowadzi szkółkę modelarską MOSiR na 700-leciu. Zajęcia odbywają się w poniedziałki i czwartki od godz. 16 - przychodzą najmłodsi i od godz. 18 - przychodzi grupa starszych.

W soboty odbywają się zajęcia dodatkowe - modele plastikowe i kartonowe. - Na zajęciach naukę modelarstwa zaczynamy od najprostszych zabawek z papieru, kartonu, a potem przychodzi czas na trudniejsze modele. Budujemy tzw. rzutki, czyli modele, które rzuca się do góry, a także styrki, czyli szybowce ze styropianu, które wypuszcza się z trybun oraz latawce, balony i rakiety. Większe i bardziej skomplikowane modele, z usztywnianymi skrzydłami, wzmocnioną konstrukcją np. tzw. świerszczyki i jaskółki -to już domena zaawansowanych modelarzy - wylicza pan Jan.

- Uczestnicy poznają różne materiały i kleje, sposoby obróbki. Uczą się nawet gwoździe prostować, co może im przydać się w domu - dodaje pan Jan. - Startujemy na zawodach regionalnych i na mistrzostwach Polski młodzików. Ostatni sukces to brązowy medal drużynowy w Mistrzostwach Polski Młodzików w klasie F1EM - mówi pan Jan, szczęśliwy mąż, ojciec dwóch córek i dziadek dwójki wnucząt.

Pan Jan nadal lata szybowcami. - Rekord najdłuższego lotu, jeszcze przed wojną, wynosi 36 godzin. Ja latam najdłużej przez sześć godzin po okolicy - przyznaje pan Jan, który w powietrzu czuje się wolny jak ptak. Osiem lat ma uprawnienia instruktora szybowcowego i wyszkolił już kilkadziesiąt osób.

>>> Modelarnia w Żorach przeżywa oblężenie zwłaszcza we wrześniu i październiku. Pan Jan wyszkolił już kilkaset osób, w tym kilkanaście dziewczyn. Najbliższe zawody będą odbywać się 5 i 6 grudnia. 5 grudnia ok. godz. 10 odbędą się aeroklubowe zawody na celność lądowania w Gotartowicach. Z kolei 6 grudnia o godz. 8 w hali sportowej w Żorach odbędą się zawody modeli halowych w klasach styrek i rzutek.

Katarzyna Śleziona-Kołek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.