Jerzy Buzek: „Dziennik Zachodni” to moja gazeta!

Czytaj dalej
Aleksandra Smolak

Jerzy Buzek: „Dziennik Zachodni” to moja gazeta!

Aleksandra Smolak

Ambitne cele Porozumienia Paryskiego - popartego przez polski rząd w grudniu 2015 roku - zobowiązują. Ich konsekwencja to, zaproponowana rok temu, strategia osiągnięcia przez Unię Europejską neutralności klimatycznej do 2050 roku. To wielkie wyzwanie – zwłaszcza dla Polski, kraju opartego na węglu - mówi Jerzy Buzek, europoseł.

Jerzy Buzek: „Dziennik Zachodni” to moja gazeta!

Z Jerzym Buzkiem, byłym premierem i przewodniczącym Parlamentu Europejskiego rozmawiamy o jego wspomnieniach związanych z Dziennikiem Zachodnim, ale też o węglu i unijnych pieniądzach dla Śląska.

Pierwsza myśl związana z Dziennikiem Zachodnim to?

Moja gazeta! Ale też „Wybierz sobie Mikołaja” - błyskotliwy pomysł gwiazdkowy oraz Gwidon Miklaszewski, który przez dziesięciolecia, w czasach socjalizmu, zapełniał dowcipami rysunkowymi ostatnią stronę wydania sobotniego.

Czy w Pana rodzinnym domu czytało się Dziennik Zachodni?

Tak. Sam kupowałem DZ, najczęściej ten weekendowy. Ta gazeta była kiedyś źródłem jako tako prawdziwych informacji o regionie, Polsce czy świecie, przemycanych pomimo cenzury. Jeżeli gdzieś leżała konkurencyjna wtedy Trybuna Robotnicza, to w niej prawdziwie było tylko o sporcie.

W 2018 r. z okazji 100-lecia Niepodległości współorganizowaliśmy świetny konkurs „Kobiety Śląska”, chciał Pan w ten sposób uczcić odzyskanie przez kobiety praw obywatelskich. Gazeta dziś to nie tylko papier i siła przekazu. Co najbardziej Pan ceni w mediach?

Trudno przecenić rolę mediów, skoro dzisiaj bez mediów, i tych tradycyjnych, i tych społecznościowych, nic już „nie istnieje” w naszej rzeczywistości.

A wracając do samego konkursu: tak, stulecie przyznania wreszcie kobietom praw obywatelskich to był ważny powód tego Konkursu. Powstała też książka „(NIE)ZWYKŁE KOBIETY - NIEZWYKŁE HISTORIE. KOBIETY ŚLĄSKA”, którą właśnie kolejny raz dodrukowujemy. Zawiera ona wzruszające osobiste opisy kobiet, które w ostatnich stu latach przyczyniły się, a nawet dźwigały na barkach, trudne chwile i sukcesy naszego regionu. W dodatku najczęściej nie są nigdzie wymieniane, bo historyczne opisy dotyczą głównie mężczyzn i to właśnie chcieliśmy przełamać.

Dziennik Zachodni prowadził zresztą inne niezwykłe społeczne akcje, jak choćby „Rodzinny wyjazd do Europy” według pomysłu niezapomnianej Krystyny Bochenek, do której to akcji chętnie się włączyłem.

Bardzo cenię sobie tego rodzaju społeczne, obywatelskie akcje Dziennika Zachodniego. To dlatego jesteście NASZĄ GAZETĄ.

Chodził pan do szkoły w Chorzowie, później studia i praca w Gliwicach. Podoba się Panu Śląsk, do którego Pan wraca?

Tak, zdecydowanie tak. Trudno mi zapewne ocenić obiektywnie urodę Śląska, bo to przecież jest moje miejsce na Ziemi - takie którego nigdy nie opuściłem, mimo wielu pokus. Oczywiście, wiele się u nas pozmieniało, ale zdecydowanie na lepsze: sklepy, ulice, odnowione perełki architektury, drogi, dworce kolejowe - choćby ten w Gliwicach, a niedawno przeszedłem mojego „Słowaka” w Chorzowie od trzeciego piętra po piwnice, odnowionego z pietyzmem z zachowaniem stylu i pamiątek. Cudowna podróż do lat szkolnych… Zresztą każdy powrót tutaj z Europy czy skądś z Polski to zawsze radosny powrót do siebie.

Kiedyś sadziłem drzewka między Katowicami, Siemianowicami i Chorzowem, a dzisiaj przejeżdżam lub spaceruję po największym parku w Europie. Kiedyś otwierałem pierwsze dwa kilometry Trasy Średnicowej, a dziś nie wyobrażamy sobie podróży po centrum Śląska bez „Deteeśki”. Na terenie, gdzie jeszcze niedawno była kopalnia, mamy jedne z najnowocześniejszych w Europie obiekty architektury i kultury: Muzeum Śląskie, budynek NOSPR i Europejskie Centrum Kongresowe. Z dumą tutaj wracam.

Przez trzynaście lat w Polskiej Akademii Nauk kierował Pan zespołem eksperckim ds. ochrony powietrza, dziś o ochronę klimatu walczy Pan w UE. Polska jako jedyny kraj UE we własnym tempie ma dochodzić do neutralności klimatycznej. Najważniejsze pytanie z poziomu Śląska brzmi: jak będziemy, i czy będziemy, wychodzili z węgla?

Wydobywamy dziś węgiel coraz gorszej jakości, drogo i w rezultacie gromadzimy go na zwałach, a ten lepszy i tańszy kupujemy w Rosji. Czy to ma sens i czy to jest nasze wymarzone bezpieczeństwo energetyczne?

Na zeszłotygodniowej konferencji w Katowicach z udziałem komisarz Ferreiry nastrój wśród publiczności i młodych ludzi biorących udział w ŚLĄSKIM FESTIWALU NAUKI był jednoznaczny: musimy od węgla odejść. To nie chodzi przecież tylko o problem ochrony klimatu, ale znacznie bardziej o problem ochrony naszego zdrowia, bo Województwo Śląskie to najbardziej zanieczyszczony region w Europie, z największym zagrożeniem chorób zwłaszcza nowotworowych. Nie wolno dopuścić do przedłużania tej sytuacji. Zasadne pytanie brzmi więc nie czy, ale jak będziemy wychodzić z węgla?

Pan ma odpowiedź?

Od kilkunastu lat promuję czyste technologie wykorzystania węgla, bo to byłaby łatwiejsza droga. Ale dotąd rządy mało się tym interesowały i na przykład nigdy nie podjęto decyzji zgazowania naszego węgla w Kędzierzynie-Koźlu; to byłoby ekologiczne źródło zawsze potrzebnego gazu i zbyt dla paru milionów ton węgla rocznie.

Teraz jest już czas przede wszystkim na zastępowanie węgla gazem i odnawialnymi źródłami energii, na zastępowanie tysięcy kopciuchów ogrzewaniem systemowym, najlepiej w wysokosprawnych elektrociepłowniach, czy też na energetykę w wydaniu indywidualnym - tak zwaną energetykę prosumencką.

Ale na to wszystko trzeba ogromnych pieniędzy.

Dlatego liczymy, zwłaszcza Województwo Śląskie na unijne wsparcie w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Trzeba dobrze się przygotować do wykorzystania tych środków w ramach strategicznego programu Transformacji Śląska i Zagłębia, który powinien być opracowany jeszcze w bieżącym roku. Musimy tworzyć nowe miejsca pracy w bezpiecznych środowiskowo sektorach przemysłu, rewitalizować tereny pokopalniane i poprzemysłowe, postawić na projekty społeczne związane ze zdrowiem, rekreacją, atrakcyjnymi sposobami spędzania wolnego czasu, aby nasz region był atrakcyjny i dla starszych, i dla najmłodszych mieszkańców. Potrzebne jest unijne wsparcie w zakresie innowacji i nowych technologii, cyfryzacji i przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu. A więc unijne środki trzeba teraz mądrze wykorzystać i przestrogą jest dla nas dramatyczne opóźnienie, jakie ma rządowy program „Czyste powietrze”.

Od czego będzie zależeć czy te środki do Polski, do naszego województwa, popłyną?

Jeśli rząd nie zadeklaruje uczestniczenia w unijnym programie neutralności klimatycznej, to trudno sobie wyobrazić, żebyśmy mogli czerpać środki z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST).

Pomysł FST zrodził się z propozycji do budżetu Unii złożonej przeze mnie i został przegłosowany rok temu w Parlamencie Europejskim. Teraz, również w PE, opracowujemy reguły wsparcia z tego Funduszu. Ale póki co, premier Morawiecki, wybrany przecież ze Śląska, zwyczajnie nas z tego Funduszu wypisał i nawet jeśli zmieni decyzję w czerwcu, może być już za późno. Oczekuję, że rząd niezwłocznie przystąpi do programu neutralności klimatycznej, a ja jestem gotów kontynuować działania dla pozyskania jak największego wsparcia transformacji naszego regionu z UE.

Obserwuj:

facebook.com/JerzyBuzek

twitter.com/JerzyBuzek

buzek.pl

Aleksandra Smolak

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.