Katowice z okna magicznej pracowni. Wróćmy do lat 90. [INTERAKTYWNA ILUSTRACJA, SPACER PO MIEŚCIE]

Czytaj dalej
Marek Twaróg

Katowice z okna magicznej pracowni. Wróćmy do lat 90. [INTERAKTYWNA ILUSTRACJA, SPACER PO MIEŚCIE]

Marek Twaróg

"Okno Handra szerokim łukiem kadruje północną stronę miasta... Miasto. Płaszczyzny, piony, labirynt kształtów..." Tak pisano o tym dziele. Spójrzmy na niesamowity obraz Jerzego Handermandera. Jak miasto wyglądało z okna artysty, a jak wygląda dziś? Marka Twaroga osobiste spojrzenie na obraz, który kocha, i Katowice, które idealizuje.

Maciej Szczawiński, dziennikarz radiowy, pisarz, krytyk, przyjaciel Jerzego Handermandera, pisał kiedyś tak o tym magicznym widoku z okna pracowni artysty: „Katowice jak na dłoni. Opowieści miasta, opowieści okien o mieście... (…) Okno Handra szerokim łukiem kadruje północną stronę miasta. Od zarysów Koszutki po Dąbrówkę. (…) Wszystko zależy przecież od pory dnia i roku, od światła i pogody, od gigantycznego zwałowiska chmur, które stąd wydają się niemniej realne i konkretne jak architektura miasta poniżej. (…) Miasto. Płaszczyzny, piony, labirynt kształtów, jednoczesność wielu wymiarów. Hander nie jest sentymentalny, nie lubi przesady. Ale przecież wyznał kiedyś, że „to cholerne okno wciąż go prowokuje i woła”.

Ten widok mamy na obrazie „Katowice” Jerzego Handermandera, na pięknym, nostalgicznym portrecie miasta sprzed kilkunastu lat. Kiedy stało jeszcze to, co pamiętamy z kiedyś, kiedy dzień toczył się trochę wolniej, a miasto - choć było bardziej szare i smutniejsze - to jednak świeciło blaskiem naszych młodszych lat, co przydawało mu uroku i co dziś każe nam spoglądać na nie z rozrzewnieniem.

Henryka Wach-Malicka, krytyczka teatralna, publicystka DZ, w albumie ze zdjęciami Arkadiusza Ławrywiańca "Tajemnice pracowni" też nie mogła uniknąć tego pociągającego widoku, choć gdy w końcu oderwała wzrok... : "Gigatyczne okno w pracowni Jerzego Handermandera wychodzi na plątaninę torów kolejowych, krzyżujących się w tym miejscu przed wjazdem na katowicki dworzec. Wystarczy jednak odwrócić się od okna, żeby wejść w świat wypełniony wszystkimi odcieniami błękitu i zieleni morskiej wody. Artysta mówi, że "oddać gładkość wody to dla malarza fascynujące wyzwanie."

Bo Handermander obok Katowic kochał morze i najpewniej tak zostanie zapamiętany. Artysta zmarł w 2013 roku w wieku 78 lat. Z ostatniego piętra kamienicy na rogu Wojewódzkiej w Katowicach, gdzie pracował, wciąż widać właśnie to. Choć… no właśnie, dzisiaj, po kilkunastu latach, sporo się w mieście zmieniło. Zapraszam na krótką wędrówkę po Katowicach, które uwiecznił Jerzy Handermander.

Ten obraz powinien wisieć u mnie w domu, zamiast ledwie reprodukcji. Jako hołd dla artysty, Katowic i Arka Goli, który mi go pokazał i go sfotografował. To się pewnie jednak nigdy nie wydarzy. Będę patrzył w reprodukcję, lecz wspomnienia będą autentyczne.

Klikajcie w strzałki po prawej i czytajcie więcej

Marek Twaróg

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

imc,

Do 1969 roku to byly ,,Moje i Nasze ,Rodziny,Kolegow ,Przyjaciol i Znajomych Katowice.

To bylo Centrum Zywotnosci i to nie dlatego ,ze bylismy mlodzi.

To bylo w ,,,zocy tam sie spotykac,,tam zyc i pracowac.

Wszystkie ,,,drogie ,drogocenne ,,drogi tam prowadzily i tam sie stykaly.

Moze bylo nieladne,moze bylo szare ale bylo centralnie Zywotne.

DZ opisywal te Europy ,Cyganerie ,itd.

Nie oddalo to jednak Ducha i atmosfery tamtych czasow.

Red.Bartosik probowal to zrobic z Chorzowem i tez nie wyszlo.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.