Kiedyś spaliśmy na węglu, dzisiaj jest nowocześnie

Czytaj dalej
Kamila Rożnowska

Kiedyś spaliśmy na węglu, dzisiaj jest nowocześnie

Kamila Rożnowska

Śląsk to nadal stolica przemysłu, ale poza górnictwem mocne są też inne branże. I wcale nie oznacza to, że nie odpoczniemy tutaj wśród zieleni.

Biały, czarny i zielony. Właśnie tymi trzema kolorami w pierwszej połowie XX wieku Śląsk opisał pisarz ludowy Gustaw Morcinek i geograf - Stanisław Berezowski. Poszczególne barwy odnosiły się do trzech części regionu. Biały - to północna część Wyżyny Śląskiej z charakterystycznymi wapiennymi wzgórzami. Czarny - to oczywiście skojarzenie z węglem, kopalniami i przemysłem ciężkim, który szczególnie rozwinął się w centralnej części województwa, sięgając aż po aglomerację rybnicką. Zielony - to południe z Beskidem Żywieckim i lasami Puszczy Pszczyńskiej na czele.

Mieszkanie za czytanie

Od czasu wydania monografii Morcinka i Berezowskiego Śląsk zmienił się nie do poznania. Fakt, dalej węgla tutaj nie brakuje, a szyby kopalniane nadal górują nad regionem. Tylko w samych Katowicach i Rudzie Śląskiej działają po trzy kopalnie węgla kamiennego (w Rudzie, ze względu na ostatnie zmiany formalne - jedna, ale w jej skład wchodzą trzy zakłady wydobywcze, które były samodzielne jeszcze do 1 lipca tego roku). Jednak od tego czasu rozwinęły się mocno też inne branże, a jedną z nich jest m.in. motoryzacja - fabryki Opla w Gliwicach, Fiata w Tychach czy zakład Alstom Konstal, produkujący tabor szynowy. Śląsk to już nie tylko węgiel.

Śląsk zielony, zrewitalizowany

Skoro czarny Śląsk, to w jego graniach nie ma miejsca na zielone wyspy? Nic bardziej mylnego! W rankingu najbardziej zielonych miast na prawach powiatu w Polsce, który został opracowany w marcu zeszłego roku przez redakcję serwisu MojaPolis.pl, Katowice zajęły trzecie miejsce. Zieleń zajmuje tutaj 46,2 proc. całej powierzchni miasta. Stolicę Śląska wyprzedziły w tym zestawieniu tylko Sopot (58,6 proc.) i Zielona Góra (46,8 proc.). W pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze trzy miasta, leżące w administracyjnych granicach województwa śląskiego: Jaworzno (38,6 proc.), Rybnik (32,9 proc.) i Tychy (31,4 proc.).

Natomiast jeśli wziąć pod uwagę tylko parki, zieleńce i tereny zielone osiedli, to bezkonkurencyjny w skali całego kraju jest Chorzów - tereny te stanowią ok. 22 proc. powierzchni miasta (drugie miejsce zajmują Siemianowice Śląskie). Dla porównania w Bydgoszczy, trzeciej tej klasyfikacji, tereny zielone to ok. 8,4 proc. Powód tej dominacji Chorzowa nad innymi miastami Polski jest oczywisty - to właśnie tu (na pograniczu z Katowicami i Siemianowicami Śląskimi) znajduje się Park Śląski, jeden z największych parków w Europie.

Park Śląski to najlepszy przykład spektakularnej rewitalizacji obszarów poprzemysłowych. Jeszcze 66 lat ten ponad 600-hektarowy teren pokryty był w 75 proc. hałdami, zapadliskami, wysypiskami, bagnami i biedaszybami. Aż do decyzji Wojewódzkiej Rady Narodowej z grudnia 1950 roku o budowie w tym miejscu parku. Zdegradowany działalnością przemysłową teren stał się „zielonymi płucami” regionu.

„Na południowym posiedzeniu Wojewódzka Rada Narodowa uchwaliła projekt, który realizuje jedną z najpiękniejszych idei socjalizmu, projekt, który w wyjątkowo celowy i trafiony sposób obrazuje troskę Polski Ludowej o dobro człowieka pracy; projekt, który wybitnie przyczyni się do upiększenia krajobrazu śląskiego; projekt stanowiący spełnienie marzeń wszystkich sportowców Śląska i Polski, a mianowicie projekt budowy olbrzymiego Parku Kultury i Wypoczynku” - tak o tej decyzji z 1950 roku pisaliśmy wówczas na łamach „Dziennika Zachodniego”.

Dla wielu mieszkańców regionu Park Śląski (bo tak teraz nazywa się ówczesny WPKiW) ma niezwykłą wartość sentymentalną, bo jego budowa była możliwa dzięki masowej akcji społecznej. Za łopaty chwycili młodzi i dorośli, były prowadzone też akcje, mające na celu pozyskanie pieniędzy na budowę parku. Wilhelm Szewczyk pisał, że chętnych było czasem tylu, aż brakowało dla wszystkich narzędzi do pracy.

Park Kościuszki w Katowicach to kolejny przykład udanej rewitalizacji.

- Dokonano jej jeszcze w XIX wieku -zauważa Maciej Stachura, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Katowicach.

Historia tego miejsca sięga 1888 roku. Początkowo park zajmował powierzchnię 6 hektarów, z czasem jego powierzchnia zwiększyła się 10-krotnie, bowiem miasto wydzierżawiło tereny od przemysłowca Thiele-Wincklera. Dzisiaj można zobaczyć tam m.in. zabytkową wieżę spadochronową, na której niegdyś odbywały się szkolenia skoczków. Obiekt przed II wojną światową miał 50 m wysokości, jednak został zniszczony i odbudowana w latach 50. XX wieku. Wieża jest teraz o 15 m niższa.

Śląsk czarny, także zabytkowy

Na Śląsku nie zapominamy też o przemysłowym dziedzictwie. Dlatego wiele zlikwidowanych przed laty zakładów, otrzymało drugie życie - stały się nowoczesnymi skansenami, w których mamy niepowtarzalną okazję przekonać się na własnej skórze, jak tam kiedyś toczyło się życie. Jednym z takich przykładów jest Zabytkowa Kopalnia Guido w Zabrzu.

- To jeden z 3-4 obiektów tego typu w całej Europie, a na pewno jedyny z najgłębiej położną trasą turystyczną. Pobyt 320 czy 355 metrów pod ziemią pozostawi niezapomniane wrażenia - zachęca do odwiedzenia zabrzańskiej kopalni Guido Adam Hajduga, kierownik referatu promocji dziedzictwa industrialnego w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego.

Kopalnia Guido fedrowała węgiel przez 73 lata, a jej początki sięgają 1855 roku. W skansen została zamieniona w 1982 roku, jednak w 2000 r. z powodu szukania obniżki kosztów w całej branży górniczej, jej podziemia były powoli demontowane. Proces ten został zatrzymany w 2007 roku, a kilka lat temu, po gruntownej modernizacji, kopalniane chodniki zostały ponownie otwarte dla odwiedzających. Dzisiaj każdy może się przekonać, jak to jest być górnikiem i... jaką kondycją trzeba się wykazać, przemierzając podziemia.

Poznawać górniczą przeszłość Śląska można nie tylko zjeżdżając na dół, ale również wspinając się na tarasy widokowe, znajdujące się na dawnych wieżach wyciągowych szybów. Najwyżej położony jest ten w Katowicach, przy Muzeum Śląskim, które, nawiasem mówiąc, powstało na byłych terenach kopalni Katowice. Panoramę miasta można podziwiać z 47 m, bo tyle mierzy dawny szyb Warszawa II. Dodajmy, że bilet na taras widokowy kosztuje 5 zł.

Drugie miejsce pod względem wysokości zajmuje wieża wyciągowa Szybu Prezydent w Chorzowie, znajdująca się na terenie zabytkowego kompleksu Sztygarka. Sama wieża mierzy 42 m, a taras widokowy jest na poziomie - 34. Wejście jest bezpłatne.

Trzecie miejsce to Świętochłowice z dwiema wieżami dawnej kopalni Polska. Zwiedzać można tylko jedną z nich - Basztową, która ma ponad 30 metrów wysokości. Taras widokowy jest otwarty od wtorku do piątku i w niedzielę od godz. 10 do 18, zaś w sobotę od 14 do 22. Ostatnie wejście godzinę przed zamknięciem. Bilet wstępu kosztuje 1 zł.

Kamila Rożnowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.