Arkadiusz Biernat

Klimat prawie jak nad morzem. W Szymocicach wypoczywały górnicze rodziny i nie tylko

Lata 70. minionego wieku: ośrodek wypoczynkowy w Szymocicach Fot. ARC Lata 70. minionego wieku: ośrodek wypoczynkowy w Szymocicach
Arkadiusz Biernat

O tym, że Szymocice to wyjątkowe miejsce wiedzieli już Niemcy przed II wojną światową. To właśnie w środku lasu postanowili wybudować centrum przygotowań niemieckiej kadry pływaków przed Igrzyskami Olimpijskimi w Berlinie 1936 roku.

- W latach 30. XX wieku w Niemczech przeprowadzono szereg badań i analiz klimatologicznych. Jednoznacznie wskazały one na Szymocice, jako miejsce odpowiednie do uprawiania sportu i rekreacji. Stąd pomysł wybudowania ośrodka zaledwie 500 m od granicy z Polską - przyznaje Krystian Okręt, pasjonat lokalnej historii z Nędzy.

Z propagandowego punktu widzenia IO w Berlinie dla III Rzeszy nie były zbyt udane. Niemieccy sportowcy mieli być najlepsi również w pływaniu, a zdobyli tylko trzy srebrne medale i jeden brązowy. Ale wybudowany ośrodek ze sportowym basenem o wymiarach 21x50 m długo jeszcze służył mieszkańcom. Przed wojną przyjeżdżały tam m.in. niemieckie dzieci na kolonie oraz czy inwalidzi z I wojny światowej.

Po 1945 roku Szymocice i obiekt pośrodku lasu trafiły do Polski. Najpierw władała nim Huta 1 Maja z Gliwic. Każdego roku sezon rozpoczynał się festynem z okazji Święta Pracy. Wodę napuszczano później - dopiero na okres wakacji. W latach 70. na krótko obiekt przejęła Powiatowa Rada Narodowa w Raciborzu. Zaniedbała go nieco i po kilku latach obiekt trafił do jastrzębskiej kopalni Borynia.

Wróciły złote czasy. Odbudowano budynek wejściowy, postawiono ok. 20 domków kempingowych, wyremontowano stołówkę dla wczasowiczów. Do Szymocic na wakacje zjeżdżały głównie rodziny górników pracujących w Boryni. Górniczy ośrodek w letnie dni tętnił życiem aż do lat 90. XX wieku. - Tata pracował w kopalni Borynia. W Szymocicach spędzaliśmy wakacje z całą rodziną - rodzice, rodzeństwo, ciotka, wujek, kuzynostwo - domek wypełniony był do ostatniego miejsca. Jak na tamte czasy, standard był wysoki. Nie był to obskurny dom wczasowy z aluminiowymi sztućcami i ceratowym obrusem na stole. Kuchnia i łazienka w każdym domku, wygodne łóżka - wspomina Kornel Król z Rybnika. Basen, atrakcyjny plac zabaw, jakiego na próżno było szukać pomiędzy blokami z wielkiej płyty, przystań kajakowa... Atrakcji w Szymocicach nigdy nie brakowało.

Ale ośrodek służył nie tylko górniczym rodzinom. Korzystali z niego okoliczni mieszkańcy. W upalne dni baseny przeżywały oblężenie. Zwłaszcza w niedziele, kiedy to bywało tam 3 tysiące osób! - W latach 70. czy 80. na miejscu można było kupić jedynie wodę mineralną czy lody na patyku. Lepiej się działo podczas festynów górniczych. Zwłaszcza 22 lipca. Była orkiestra i masa atrakcji. Do tego kiermasz, na którym można było kupić dobrą kiełbasę, której brakowało w sklepach - dodaje Krystian Okręt.

Wakacje w Szymocicach można spędzać również dzisiaj. Ośrodek wciąż działa, choć prowadzi go prywatny przedsiębiorca. Jest basen, domki, kawiarnia i restauracja.

Arkadiusz Biernat

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.