Kolejarz - wymierający zawód. Rozmowa z pasjonatem kolei

Czytaj dalej
Fot. mat. z archiwum prywatnego
Magdalena Mikrut-Majeranek

Kolejarz - wymierający zawód. Rozmowa z pasjonatem kolei

Magdalena Mikrut-Majeranek

Kolejarze poszukiwani! Choć popularność pociągów nieustannie rośnie, okazuje się, że kolejarz to wymierający zawód. Brakuje maszynistów, dróżników i toromistrzów. Zgodnie z szacunkami aż 55 procent polskich maszynistów ma ponad 50 lat. Niedługo odejdą na emerytury, a zastępców nie ma. O kolejowej pasji i rynku pracy rozmawialiśmy z Szymonem Blachurą, uczniem jednego z techników kształcących specjalistów dla kolei.

Rudzianin Szymon Blachura ma dziś 18 lat, ale już może uchodzić za eksperta od transportu szynowego, ponieważ to jego pasja. Regularnie podróżuje po Polsce. Najchętniej zwiedza dworce kolejowe. To zainteresowanie przejął od swojej babci, która pracowała jako dróżniczka - początkowo na Wirku, a później w Ligocie. - Nie miałem okazji jej poznać, ponieważ umarła pół roku przed moimi narodzinami, ale czuję, że tę pasję „mam w żyłach” - mówi Szymon.

Nastolatek uwielbia podróżować koleją, ale narzeka, że z Rudy Śląskiej ciężko dojechać do wymarzonych destynacji. - Żeby rozpocząć podróż, trzeba dojechać do Katowic lub Gliwic i stamtąd dopiero do Krakowa czy Wrocławia - mówi. Niedawno sytuacja nieco się poprawiła. W grudniu 2016 r. wprowadzono nowy rozkład jazdy kolei, w którym pojawił się bezpośredni pociąg z Rudy Śląskiej do Warszawy. To TLK Wysocki, który dowiezie nas do stolicy 3 godz. 52 minuty.

- Nasze miasto jest dobrze zlokalizowane. Przejeżdżają tędy pociągi kursujące przez Katowice i Gliwice. Szkoda tego nie wykorzystać - mówi Szymon. - Przystanek powinien być zlokalizowany jak najbliżej centrum miasta - ocenia. W przypadku Rudy Śląskiej za centrum administracyjne uchodzi Nowy Bytom, ale dworzec znajduje się w Chebziu. - Flagowym dworcem byłby ten na Chebziu. Jest przepiękny, ale zaniedbany - komentuje.

Przypomnijmy, że już niedługo w zabytkowym budynku powstanie „Stacja Biblioteka”. - Projekt ten jest nietuzinkowy, tylko pytanie, kto będzie chciał jeździć do Chebzia, aby skorzystać z biblioteki? - zastanawia się Szymon. - Docelowo ma tam powstać centrum przesiadkowe i to jest duża szansa dla dzielnicy - mówi. Ulokowanie biblioteki w dworcowym gmachu to nie jedyny kreatywny pomysł na rewitalizację i zaadaptowanie tego typu obiektu na cele kulturalne. Na dworu PKP w Ligocie przez dwa lata działały: Przestrzeń Twórcza Stacja Ligota i Teatr Żelazny. Otwarto także kawiarnię PEKAPE. Jednakże w 2014 r. z powodu modernizacji dworca, Teatr Żelazny przeniósł swoją siedzibę do ruin starego dworca PKP w Katowicach Piotrowicach. Natomiast w podziemiach Dworca Głównego PKP w Gdyni działa Teatr Gdynia. Jest to interdyscyplinarny przystanek artystyczny, na który składają się: Teatr Gdynia Główna, Pęd Sztuki. Galeria oraz Poczekalnia Idei.

Szymon zjechał już Polskę wzdłuż i wszerz. Wiedzę na temat kolei czerpie właśnie z podróży. - Dwa lata temu policzyłem ile nabiłem kilometrów podczas wycieczek i okazało się, że przejechałem pociągami 30 tys. km. Teraz będzie już ok. 50 tys. km - wylicza. Na podróże wydał 3 tys. zł. - Wiele osób wiedząc, że interesuję się koleją, pyta czy kolekcjonuję modele kolejek. Szufladkują mnie, łącząc kolejową pasję z kolekcjonerstwem. A to nie tak. Modele są drogie. Postanowiłem zainwestować pieniądze w przejazdy. Z perspektywy czasu oceniam, że było to dobre posunięcie - wspomina.

Obecnie Szymon uczy się w Zespole Szkół Techniczno-Informatycznych w Gliwicach, w klasie o profilu technik elektroenergetyk transportu szynowego pod patronatem Kolei Śląskich. - Szkoła pozwala mi się rozwijać. Mam nadzieję, że po jej ukończeniu przejdę pomyślnie testy medyczne i będę mógł podjąć pracę jako maszynista - mówi. - Poziom nauczania w naszej klasie jest wysoki. Wiele osób odpadło po pierwszym roku - komentuje. - Duży nacisk kładziony jest na matematykę i język angielski, ale mamy także wachlarz przedmiotów zawodowych. Na zajęciach zdobywamy wiedzę z zakresu kolei i zasad jej działania: począwszy od infrastruktury, taboru, poprzez przepisy kolejowe i strukturę PKP - dodaje. Poza teorią jest i praktyka. - Co roku mamy praktyki zawodowe. W tym roku odbędą się w Kolejach Śląskich. Pomożemy maszynistom - precyzuje.

Kierunek stworzono po to, aby wypełnić lukę na rynku pracy, na którym brakuje maszynistów. Kiedyś w Polsce funkcjonowało aż 12 szkół, które kształciły nowe kadry dla kolei. W latach 90-tych XX w. zamykano zawodowe szkoły kształcące kolejarzy. Ta decyzja w efekcie doprowadziła do obecnej katastrofalnej sytuacji. Dziś wielu z kolejarzy musi przejść na emeryturę. Obecnie mamy do czynienia z renesansem transportu szynowego, a pracowników brakuje. Ratunkiem dla przewoźników jest kształcenie zawodowe przyszłych kadr. W naszym woj. lukę tę wypełnia szkoła w Gliwicach i w Sosnowcu. - Powoli odtwarzane są kierunki kształcące specjalistów - mówi Szymon.
- 55 proc. polskich maszynistów ma ponad 50 lat. Struktura wieku tej grupy zawodowej może niepokoić jeśli chodzi o możliwość szybkiej likwidacji luki pokoleniowej. Szkolenie maszynistów jest procesem długotrwałym. To głównie problem odpowiedzialności przewoźników, którzy za późno wzięli się za szkolenia. Istnieje ryzyko realnego zagrożeniem zmniejszenia pracy przewozowej - wyjaśnia Piotr Combik z Urzędu Transportu Kolejowego w Warszawie.

Istnieje potrzeba kształcenia przyszłych maszynistów. - Właśnie dlatego uruchomiliśmy klasę patronacką. Poprzez takie działania dążymy do tego, aby zapewnić sobie w przyszłości wykwalifikowaną kadrę. Pod okiem naszych specjalistów uczniowie w ZSTI w Gliwicach zdobywają zarówno wiedzę teoretyczną, jak i zawodowe doświadczenie praktyczne - mówi Michał Wawrzaszek, rzecznik prasowy KŚ. Pierwszy rocznik klasy objętej patronatem rozpoczął naukę już we wrześniu 2013 r. Absolwenci tej szkoły będą mogli ubiegać się o pracę w Dziale Taboru KŚ. Ukończenie tej szkoły można także uznać za pierwszy krok w kierunku objęcia stanowiska maszynisty lub rewidenta, jednakże w tych przypadkach są dodatkowe wymagania jak kursy. - W klasie mamy kilkunastu uczniów, ale nie wszystkim jest pisany zawód maszynisty. To trudna praca. Wymaga skupienia, dużej odporności psychicznej, a wymagania zdrowotne są tak wyśrubowane, że przypominają te stawiane astronautom - komentuje Szymon. Są i plusy. - Ciężką pracę rekompensuje wynagrodzenie oraz to, że przy dobrej organizacji można tak ułożyć grafik, żeby pracować trzy dni, a trzy mieć wolne - ocenia nastolatek.

Szymon Blachura aktywnie udziela się w szkole i współpracuje z Kolejami Śląskimi. Przygotował nawet modele 2-metrowych semaforów. Zbudował też panel sterujący, służący do przełączania świateł. Przygotowany przez niego projekt trafi do nowego Ośrodka Szkolenia Maszynistów, który niebawem zostanie otwarty przy ul. Raciborskiej w Katowicach, tuż przy linii kolejowej w kierunku Brynowa. Będą z niego korzystać osoby biorące udział w szkoleniu dla maszynistów. - Budowa zajęła mi miesiąc. Podobny projekt przygotowałem wcześniej w szkole. To proste. Wystarczy dobry pomysł i podstawowe materiały jak dykta, czy rury PCV - przyznaje.
Konikiem Szymona jest transport kolejowy. - Ruda Śląska w latach 80-tych miała jedyną w Polsce linię wewnątrzmiejską. Pociągi kursowały z Chebzia do Kochłowic. Później przekształcono ją w linię towarową, a zamknęli po upadku PKP - mówi nasz bohater.

Magdalena Mikrut-Majeranek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.