Teresa Semik

Komornicy łupią zadłużone szpitale, ile się da. Nikt nad tym nie panuje

Komornicy łupią zadłużone szpitale, ile się da. Nikt nad tym nie panuje
Teresa Semik

Dla komorników Narodowy Fundusz Zdrowia jest jak najlepszy bank - mówi adwokat Joachim Rassek. - Na ich wynagrodzenia szpitale w Będzinie i Czeladzi wydały w tym roku już 626 tysięcy złotych

Na Oddziale Położniczo-Ginekologicznym w będzińskim szpitalu nie ma klimatyzacji i lekarze operują bez tak oczywistych udogodnień. Klimatyzacja kosztuje 35-40 tys. złotych, ale Powiatowy Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej, który zawiaduje szpitalami w Będzinie i Czeladzi, jest zadłużony po uszy. Na same wynagrodzenia komorników wyda w tym roku ponad milion złotych, co tylko to zadłużenie powiększy.

Dlaczego samorząd lekarski, zarządzający służbą zdrowia, nie bije na alarm? Z zabiedzonego lecznictwa uciekają miliony do kieszeni komorników, którzy otrzymują wynagrodzenia niewspółmierne do nakładu pracy. Otrzymują krocie zgodnie z prawem. Chorym prawem.

- Komornik może zająć pieniądze na poczet długu szpitali wprost z Narodowego Funduszu Zdrowia albo z rachunku bankowego - wyjaśnia mecenas Joachim Rassek. - Jeśli wyegzekwuje pieniądze z NFZ, to należy mu się opłata w wysokości 15 proc. od tej sumy. Jeśli zajmuje rachunek bankowy, to 8 proc. Co więc robią komornicy? Kierują sprawy od razu do NFZ, a nie do banku, bo wtedy większy strumień pieniędzy trafi do nich.

O jakich pieniądzach mowa?
Komornik Przemysław Migas ze Śremu wyegzekwował, z udziałem kancelarii radcy prawnego we Wrocławiu, na rzecz firmy z Węgierskiej Górki prawie 90 tys. zł długu Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Będzinie. Koszty postępowania egzekucyjnego ustalił następująco: opłata stosunkowa (15 proc.) - 13.450 zł, opłata za poszukiwanie majątku i jego znalezienie - 3.191 zł, koszty korespondencji - 449 zł.
Komornik zażądał w sumie 17.090 zł za kilka dni pracy. Ograniczył się do wystawienia zawiadomień o wszczęciu egzekucji i o zajęciu wierzytelności. Wyegzekwował całą sumę, koniec więc roboty.

Państwo polskie wycenia pracę tej grupy zawodowej nad wyraz hojnie. Czym różni się nakład pracy przy egzekucji 10 tys. zł i 100 tys. zł? Te same pisma, według tego samego wzoru, kierowane do tych samych instytucji. Różnica w wynagrodzeniach - kolosalna. Kto traci w tym wypadku? Pacjenci, oczywiście. Komornik dostaje pieniądze z ich składki ubezpieczeniowej.

- Ustawa o komornikach sądowych i egzekucji daje dłużnikowi możliwość domagania się obniżenia opłat komorniczych. I my co miesiąc składamy kilkadziesiąt takich wniosków w Sądzie Rejonowym w Będzinie - mówi mecenas Rassek. - Dzięki temu w tym roku obydwa szpitale zaoszczędziły na opłatach egzekucyjnych 240 tys. zł. Odzyskujemy te pieniądze dopiero po sześciu, siedmiu miesiącach, aż orzeczenie sądu stanie się prawomocne. W ten sposób biedny szpital kredytuje komorników.

Raz sądy uwzględniają wnioski o obniżkę opłat egzekucyjnych, innym razem - nie. Muszą wziąć pod uwagę nakład pracy komornika, sytuację majątkową dłużnika.
Sąd w Będzinie obniżył komornikowi z Głogowa, Marcinowi Sobusiowi, opłatę z 2.663 zł prawie o połowę. Komornik złożył zażalenie, ale trzech sędziów Sądu Okręgowego w Katowicach przyznało, że 1.420 zł to wystarczająca kwota, bo nakład pracy komornika "nie był znaczący", ograniczał się do zawiadomienia o wszczęciu egzekucji i zajęcia wierzytelności. Sprawa nie wymagała ani wyjazdu w teren, ani nie była czasochłonna, ani skomplikowana i nie angażowała środków kancelarii komornika. Ot, wystarczyło wysłać pisma. Żądanie więc 15 proc. wyegzekwowanego świadczenia jawi się jako "nieadekwatne".
W innej sprawie komornik ze Świnoujścia, Rafał Jagiełło, wyliczył swoje wynagrodzenie na 15.803 zł. Mecenas Rassek, w imieniu Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej, i tym razem wniósł o obniżenie opłaty do 1 proc. Sąd Rejonowy w Będzinie ustalił, że komornikowi należy się 5 proc. od wyegzekwowanego świadczenia, czyli 9.855 zł. Uzasadnienie było podobne: niewielki nakład pracy komornika. Za obniżeniem opłaty przemawiała też katastrofalna sytuacja tych dwóch szpitali, które rok 2014 zakończyły stratą 7,1 mln zł.
- Dlaczego za nieskomplikowane i niepracochłonne czynności komornik ma dostać ponad 9 tys. zł? To jest pięciokrotność najniższego wynagrodzenia w Polsce - pytał mecenas Rassek, gdy domagał się obniżenia opłat do 1 proc., do 1.971 zł (komornik wyegzekwował ponad 197 tys. zł).
Orzekali ci sami trzej sędziowie Sądu Okręgowego w Katowicach, którzy uznali, że opłata dla komornika z Głogowa w wysokości 1.420 zł jest godziwą zapłatą. Teraz jednak stwierdzili, że w przypadku komornika ze Świnoujścia opłata 9.855 zł jest za mała i należy zapłacić 15.803 zł, bo to nie jest opłata "wygórowana". Nie dlatego, że komornik się w tym wypadku szczególnie natrudził, ale musi ponosić "ogólne koszty działalności egzekucyjnej".
Komornik ze Świnoujścia przekonuje, że opłata jest należnością "przymusową, mającą charakter świadczenia publiczno-prawnego, określoną normatywnie co do wysokości". Opłata ta nie jest związana z kosztami konkretnego postępowania egzekucyjnego, a tym samym jest niezależna od rzeczywistego nakładu pracy komornika.
- Szpitale w Będzinie i Czeladzi są zadłużone w sumie na 48 mln zł - mówi Marek Kopczarski z będzińskiego starostwa. - Zadłużenie ciągle rośnie, o 5-7 mln zł rocznie. To są zaniedbania poprzedniej władzy powiatowej, która nie skorzystała w 2012 roku z możliwości przekształcenia szpitali oraz ich oddłużenia. Obecnie pracujemy nad planem naprawczym - dodaje.
W 2014 roku komornicy zarobili na szpitalach starostwa będzińskiego 569 tys. zł. Tyle wyniosły koszty egzekucji. W tym roku, prawdopodobnie, będzie to kwota dwa razy większa. Za te pieniądze klimatyzacja funkcjonowałaby w każdym oddziale.
Największe zobowiązania szpitale mają wobec dostawców: energii, leków oraz firmy sprzątającej. Płacą zaległości, a już nie starcza na regulowanie bieżących zobowiązań. Komornicy zacierają ręce.
Szpital nie jest w stanie ukryć przed komornikiem swojego majątku. Przecież nie włoży go pod materac. A jednak komornik ze Śremu ciągle szuka pieniędzy Powiatowego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Będzinie, wystawiając rachunek za te poszukiwania - ponad 3 tys. zł. Adwokat szpitali złożył skargę do sądu na te czynności komornika. - Komornik nie szukał majątku dłużnika, bo ten był mu znany z wcześniejszych egzekucji, które prowadził w 2013, 2014 i 2015 roku - uzasadniał mecenas Rassek.
Sąd w Będzinie potwierdził: z akt nie wynika, aby komornik poszukiwał majątku dłużnika i nie było nawet takiej potrzeby. 3 tysiące się nie należą. Jednak innym razem ten sam sąd, ale w innym składzie, stanął po stronie komornika, bo przepisy nie definiują, co należy rozumieć pod pojęciem "poszukiwanie majątku".
W majestacie chorego prawa
Oczywiście, swoje zobowiązania trzeba spłacać. W województwie śląskim jest zadłużonych 17 szpitali. Komornicy mogą im zabrać maksymalnie 25 proc. środków przekazywanych przez NFZ, w ramach comiesięcznych transz.
- Będę chronił interesy pacjenta, a nie pracodawcy czy szpitala - mówił w rozmowie z DZ prof. Andrzej Bochenek, wybitny kardiochirurg. - Martwi mnie, że dzisiaj w systemie służby zdrowia wszystko jest podporządkowane głównie finansom. Martwi mnie to odhumanizowanie medycyny.
Lekarze w Czeladzi i Będzinie myślą pewnie podobnie, po prostu leczą.
Państwo od lat oddłuża placówki służby zdrowia, ale bez skutku. Po każdym oddłużeniu szpitale znów generują straty. Zazwyczaj niczego u siebie nie zmieniały. W latach 2009-2012 rządowy program naprawczy zakładał dobrowolne przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego. Motywacją były pieniądze na oddłużenie, które trafiały do samorządów. Starostwo będzińskie z tego nie skorzystało, ale i ten plan, w skali kraju, nie przyniósł rezultatów. Już wkrótce połowa z tych przekształconych i doinwestowanych szpitali popadła w kłopoty. Nie poprawiła się także dostępność do świadczeń medycznych, co wykazali kontrolerzy NIK.
Komornicy mają stałe źródło olbrzymich dochodów, w majestacie prawa.
Ustawa o komornikach sądowych i egzekucji, art. 49. 1.: Komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 15% wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż trzydziestokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. W przypadku wyegzekwowania świadczenia wskutek skierowania egzekucji do wierzytelności z rachunku bankowego, wynagrodzenia za pracę, świadczenia z ubezpieczenia społecznego, zasiłku dla bezrobotnych, stypendium, komornik pobiera opłatę w wysokości 8% wartości wyegzekwowanego świadczenia.

Teresa Semik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.