Teresa Semik

Kopiec Solidarności na hałdzie kopalni Bolesław Śmiały? Idea Andrzeja Rozpłochowskiego ma zwolenników

Hałda jest jedną z największych na Śląsku, widać ją z „wiślanki” Fot. arc Hałda jest jedną z największych na Śląsku, widać ją z „wiślanki”
Teresa Semik

Andrzej Rozpłochowski, działacz opozycji w czasach PRL-u, wysunął śmiały pomysł, żeby Kopiec Solidarności urządzić na Śląsku, w 40. rocznicę powstania tego związku zawodowego, bo właśnie tutaj mieszkańcy najsilniej stawiali opór w jego obronie po wprowadzeniu stanu wojennego.

Znalazł odpowiednie miejsce na ten kopiec - hałdę kopalni Bolesław Śmiały w Łaziskach Górnych, 20 km na południe od Katowic. - Najlepiej wybrać istniejące już wzniesienie, co eliminuje długie i kosztowne prace inżynierskie - wyjaśnia. Chodzi, jak przekonuje, o trwałe i wiekopomne upamiętnienie narodzin Solidarności w 1980 roku.

Przekonał do tego pomysłu wiele osób. - Posiadam pełne poparcie przewodniczącego krajowej Solidarności Piotra Dudy oraz pełnomocnictwo przewodniczącego Zarządu Regionu Śląsko--Dąbrowskiego Dominika Kolorza - dodaje Andrzej Rozpłochowski.
Hałda jest nieczynna, zazieleniona. Od podnóża pnie się na wysokość 92 metrów, a stąd roztacza się widok na Górny Śląsk. Powierzchnia tego szczytu zajmuje aż 2 hektary, więc da się to miejsce rozsądnie i atrakcyjnie zagospodarować. Do tego na samą górę prowadzi łagodna droga, więc można tam także wjechać samochodem.

Pozostało jeszcze 71% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Teresa Semik

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Józef Brzozowski

Popieram ideę utworzenia Kopca na hałdzie przy Wiślance w Łaziskach, ale bez nazwy „Kopiec Solidarności”.

W latach 1980/81 byłem członkiem Solidarności na jednej z okolicznych kopalń. Byłem w stanie rwać bruk pazurami i walić nim w ZOMO-wców uosabiających władzę, pomimo że miałem rodzinę na utrzymaniu. Dziś, gdy łeb siwy i w myślach niej emocji, widzę to, że władza peerelowska nie była dobra, ale władza z nadania Solidarności – gorsza. Gorsza i dla Polski i dla Polaków. Takie jest moje subiektywne odczucie. Mam nadzieję, że historycy nieskażeni PO-PiS’owym IPN-em to ukażą. Już od dawna mówi się ile Polska i Polacy stracili na tak zwanej transformacji, że można było mądrzej, spokojniej przekształcać. Ale jak to kiedyś powiedział pan Goryszewski: „Nieważne, czy Polska będzie bogata, czy biedna – ważne, żeby była katolicka”. I bezmyślnie proamerykańska.

17 września 1939 roku gasła nadzieja dla Polski, 17 września 1980 roku była wielka nadzieja dla Polski i Polaków że będzie lepiej, mądrzej. Którego 17 września ta nadzieja zgasła? Którego 17 września powstanie na nowo nadzieja? Dla mnie jest jedno pewne: 17 września 1954 roku ja się urodziłem.

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.