Krystyna Giżowska: 50 lat na scenie. Śpiewa od najmłodszych lat. Z Koszalina przez Filipinki na największe estrady Polski

Czytaj dalej
Fot. fot. włodzimierz rychliński
Włodzimierz Rychliński

Krystyna Giżowska: 50 lat na scenie. Śpiewa od najmłodszych lat. Z Koszalina przez Filipinki na największe estrady Polski

Włodzimierz Rychliński

W tym roku mija pół wieku, odkąd występuje na scenie. Krystyna Giżowska do dziś kocha koncerty. Rozmowa

Z Krystyną Giżowską rozmawia Włodzimierz Rychliński

Aż trudno uwierzyć, ale w tym roku mija pół wieku, odkąd jest pani na scenie. Debiut artystyczny miał miejsce w Zespole Pieśni i Tańca „Transportowiec” w Koszalinie.
Tak, ale ja od najmłodszych lat śpiewałam. Nie było wówczas szkół uczących fachu scenicznego. Istniały tylko szkoły operowe. Moja droga wiodła przez domy kultury, chóry, zespoły wokalne w szkołach. Tak było w przypadku zespołów Filipinki, Krystynki, ja też tak zaczynałam. Brałam udział w przeglądach piosenki, między innymi radzieckiej, konkursach, festiwalach. Dzisiaj sama nawet dokładnie nie pamiętam, ile tego było. Mieszkałam z rodzicami w Człuchowie. Trzy razy w tygodniu dojeżdżałam do domu kultury w Koszalinie, gdzie brałam udział w zajęciach wokalnych. Dobrze się tam mną zaopiekowali. Kto wie, może widzieli we mnie późniejszą gwiazdę. Ja oczywiście na siebie nie patrzyłam w ten sposób. Wychodziłam z założenia, że dziewczyna z małego powiatowego miasteczka nie ma szans na przebicie się. Wygrywałam te różne plebiscyty piosenkarskie i zawsze wracałam do Człuchowa, bo tam było moje miejsce, tak to czułam. W końcu dostałam propozycję, by wziąć udział w odbywającej się w Warszawie Giełdzie Piosenki. To było wydarzenie. Pojechałam. Występowali tam wtedy Rodowicz, Grechuta, nazwiska już znane, a ja między nimi taka nieopierzona. Kiedy byłam już troszkę rozpoznawalna, wzięłam udział w telewizyjnym przeglądzie Studia Rytm. Wystąpiłam tam z zespołem „I” z Człuchowa. Później znów wygrałam festiwal w Kołobrzegu. Zaproszono mnie do zespołu Flotylla. Występowaliśmy głównie w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Pamiętam nawet, ile się zarabiało. Za 15 koncertów dostaliśmy 2,8 tys. zł. Za każdy następny 150 złotych. Wtedy zaczęła się prawdziwa szkoła.

W dalszej części:

  • Dlaczego Giżowska ma szczęście
  • Czy śpiewanie to harówka
  • Czy piosenkarki kłóciły się w garderobach
Pozostało jeszcze 64% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Włodzimierz Rychliński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.