Ksiądz Stanisław Słowik, człowiek instytucja, odchodzi na emeryturę. Przez 28 lat kierował Caritas Diecezji Rzeszowskiej

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Nowak
Józef Lonczak

Ksiądz Stanisław Słowik, człowiek instytucja, odchodzi na emeryturę. Przez 28 lat kierował Caritas Diecezji Rzeszowskiej

Józef Lonczak

31 sierpnia 2020 r. ks. Stanisław Słowik zakończył pracę w charakterze dyrektora Caritas Diecezji Rzeszowskiej. Funkcję tę pełnił nieprzerwanie przez ponad 28 lat - brzmi komunikat na stronie Diecezji Rzeszowskiej. Ile dobra powstało przez te lata dzięki księdzu Stanisławowi? Warto o tym napisać.

Komplementów pod adresem ks. Stanisława Słowika nie szczędzą parlamentarzyści, samorządowcy, różne ważne osobistości, także z przeciwnych opcji politycznych. Padają określenia: menadżer dobra, człowiek instytucja, człowiek renesansu. Komplementowana jest nie tylko sfera życia kapłańskiego księdza Stanisława, ale i patriotycznego, humanitarnego, ekologicznego, a także sportowego, wszak ksiądz jest też kibicem, zwłaszcza siatkówki.

- W ostatnich latach to nie ksiądz Słowik zabiegał o względy posłów, senatorów, prezydentów, starostów czy radnych, ale to oni zabiegali o względy księdza Słowika

- to jedna z opinii, która oddaje, jakim poważaniem cieszy się ksiądz dyrektor.

- Osobiście się przekonałem, że ks. Słowik to wspaniały człowiek i ksiądz, ale też niezwykle charyzmatyczny menedżer. Jego talentu do motywowania ludzi, zarządzania, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, może mu zazdrościć wielu właścicieli firm. Tacy ludzie jak on rodzą się rzadko nie tylko na Podkarpaciu, ale nawet na świecie - stwierdził prezes jednej z największej firm w naszym regionie prowadzącej globalne interesy.

Ks. Stanisław Słowik: Ja, dyrektorem?

- Och, tyle ludzi przechodzi na emeryturę. Co to za temat i pewnie taka rozmowa trochę potrwa - ksiądz Stanisław żartobliwie się wymiguje, kiedy proponuję mu spotkanie. W końcu zgadza się porozmawiać, przekonany argumentem, że interesują nas także efekty działania rzeszowskiej Caritas, którą kierował przez 28 lat. Jednak w związku z tym, że program dnia ma mocno wypełniony, bo za chwilę spotkanie z chorymi, potem msza święta, później następne spotkanie, to będziemy rozmawiać „na raty“. Pierwsze pytanie mogę zadać od razu.

- Jak ksiądz został dyrektorem? To było księdza marzenie?

- Skądże! Byłem wtedy proboszczem parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Floriana w Rzeszowie i byłem też w kapelanem harcerzy, stąd znał mnie biskup Kazimierz Górny, który był Krajowym Duszpasterzem Harcerzy i Harcerek oraz Straży Pożarnych. Decyzja księdza biskupa Kazimierza Górnego, wówczas ordynariusza Diecezji Rzeszowskiej, zupełnie mnie zaskoczyła. Bo dekretem z 8 maja 1992 r. ks. biskup powołał Caritas jako jedną ze swoich pierwszych instytucji w nowo utworzonej diecezji rzeszowskiej, a już kilkanaście dni później, czyli 26 maja 1992 r., mianował mnie na dyrektora.

- Długo ksiądz się zastanawiał nad przyjęciem nowego zadania?

- Nie było czasu się zastanawiać. Biskup Kazimierz powiedział mi, że już wcześniej mnie sobie upatrzył i trzeba było brać się do dzieła miłosierdzia. Bo Caritas to miłosierdzie

- zaznacza ks. Stanisław. - Muszę koniecznie dodać, że ksiądz biskup mianował wtedy wicedyrektorem Caritas Diecezji Rzeszowskiej ks. Władysława Jagustyna. To wspaniały człowiek, przez 28 lat, nieprzerwanie, w duchu zrozumienia razem podejmowaliśmy dzieła miłosierdzia. A tak na marginesie, taka zgodna i długa współpraca to ewenement - podkreśla ksiądz Stanisław.

I skromnie zaznacza, że Caritas to przecież nie tylko ksiądz Słowik.

- Po 28 latach i przejściu na emeryturę stwierdzam, że Caritas to gra zespołowa. Ten zespół tworzą ludzie wraz z biskupami, kapłanami, etatowi pracownicy i rzesze wolontariuszy w każdej parafii

- mówi ks. Stanisław Słowik. - Caritas to dużo ludzi zaangażowanych w pomoc człowiekowi potrzebującemu. Dzięki nim wszystkim, z nimi i z pomocą Opatrzności, sporo udało się zrobić. Zadania Caritas wynikają z Chrystusowego przykazania miłości bliźniego - podkreśla ks. Stanisław. - Caritas to współpraca z parlamentarzystami i urzędnikami na każdym poziomie. To współpraca ze służbami mundurowymi. To kooperacja z fundacjami i stowarzyszeniami na czele z Rzeszowskim Towarzystwem Pomocy im. św. Brata Alberta. To ludzie kierujący zakładami i firmami. To indywidualni darczyńcy „zwyczajni”, którzy nie szczędzą ofiary w razie powodzi, trzęsienia ziemi i innych nadzwyczajnych okoliczności.

Ks. Słowik, jako dyrektor Caritas, tworzył struktury tej organizacji i organizował różne formy jej działania. Była to nie tylko działalność cykliczna, ale jakże potrzebne w dramatycznych sytuacjach szybkie reagowanie na potrzeby osób, które znalazły się w trudnej sytuacji materialnej, np. wywołanej przez nawiedzające nas coraz częściej żywioły.

- W naszej działaniach niewiele pomysłów dało się zaplanować od początku do końca. Czas wyznaczał nam kolejne zadania, a nieszczęścia, powodzie, huragany, czy też dramaty ludzi chorych i osób niepełnosprawnych, same motywowały nas do jeszcze większego wysiłku i poszukiwania skutecznych sposobów pomagania - wyjaśnia ks. Słowik.

Czasem zadanie było dość proste.

- Aby „głodnych nakarmić”, wystarczyło zorganizować jadłodajnię. Pierwsza nasza kuchnia działała w PSP w Rzeszowie, a następnie na dworcu PKP. Znacznie trudniej pomagać długofalowo niepełnosprawnym, chorym czy seniorom.

Myczkowce. Była ruina, jest ośrodek

W 1994 r. Caritas Diecezji Rzeszowskiej przejęła ośrodek w Myczkowcach, gdzie dzisiaj prężnie działa Ośrodek Wypoczynkowo-Rehabilitacyjny. Każdego roku w ośrodku organizowane są kolonie dla dzieci i młodzieży.

- Na początku łatwo nie było - wspomina ksiądz. - Budynki ośrodka powstały w latach 50. i służyły jako hotele dla robotników pracujących przy budowie zapory w Myczkowcach i w Solinie. Potem na tym terenie stacjonowało wojsko. Później te obiekty przemianowano na wojskowy ośrodek wypoczynkowy. Na początku lat 90. wojsko zlikwidowało myczkowiecki ośrodek. Właściwie były to ruiny, puste ściany, dziurawe dachy. Nie było mebli, nawet krzeseł - mówi ks. Słowik. I podkreśla, że wiele sprzętu trafiło do ośrodka ze szpitala polowego z Holandii dzięki nieżyjącemu już żołnierzowi gen. Maczka, Adamowi Skubiszowi.

- A więc myśmy już na początku lat 90. byli w NATO! - żartuje ksiądz. - Do obecnego poziomu nasze placówki „Caritas” w Myczkowcach doprowadził znakomity i niezwykle pracowity ks. Bogdan Janik - zaznacza.

Dzięki ks. Janikowi wiele dzieci, zwłaszcza z rodzin ubogich, może w ośrodku wypoczywać. Niepełnosprawni jadą do Myczkowiec na turnusy rehabilitacyjne i wczasy lecznicze. Są tam mile widziane zielone szkoły, wycieczki, organizowane są turnusy kolonijne dla dzieci z Ukrainy, a także bezalkoholowe wesela.

- W naszym ośrodku w Myczkowcach wypoczywało już ponad 40 tysięcy dzieci, w tym ponad 4 tys. dzieci z Ukrainy i Białorusi. W zorganizowaniu na taką skalę tego przedsięwzięcia pomagało nam setki wolontariuszy, dziesiątki lekarzy, nauczycieli i wychowawców. To są wspaniali ludzie

- podkreśla ks. Stanisław.

Przez te lata baza w ośrodku została bardzo rozbudowana.

- Teraz znajduje się tam m.in. kilka pawilonów mieszkalnych, sala spotkań, stołówka, kaplica, stadnina koni oraz wiele innych atrakcji do wypoczynku dla dzieci i dorosłych. Aby poznać cały ośrodek, trzeba zobaczyć ogród biblijny, park miniatur, w którym jest 140 kościołów i cerkwi z terenów Polski, Słowacji i Ukrainy, czy ekspozycje ptaków i zwierząt bieszczadzkich lasów - zachęca ks. Słowik.

Caritas Diecezji Rzeszowskiej - zespoły

Godna uwagi jest działalność parafialnych zespołów Caritas.

- Jest wiele młodych wspaniałych osób, które są chętne do pomocy innym. W 1995 r. przy II Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie powstało pierwsze w Polsce szkolne koło Caritas, które dało początek dynamicznemu rozwojowi wolontariatu wśród uczniów innych szkół. Teraz takich kół tylko w naszej diecezji jest już 250, a w całej Polsce kilka tysięcy - wylicza ks. Słowik.

W ramach Caritas Diecezji Rzeszowskiej działają:

Na koniec przytoczmy słowa ks. bpa Kazimierza Górnego wypowiedziane z okazji 25-lecia diecezji rzeszowskiej: „Pan Bóg tak pokierował naszymi myślami i sercem, że od razu podjęliśmy troskę o chorych, biednych i cierpiących. Tę troskę powierzono znanemu mi już w Krakowie ks. Stanisławowi Słowikowi, który wykazał się znakomitymi zdolnościami w pracy charytatywnej. Jego dokonania szanują wszyscy diecezjanie, duchowni i świeccy. Wciąż dziękuję Panu Bogu za to, że Caritas została powołana już na początku istnienia diecezji rzeszowskiej”.

- Rozwojowi diecezjalnej Caritas błogosławi obecny pasterz, ks. bp Jan Wątroba - podkreśla ksiądz Stanisław Słowik.

Ks. Stanisław Słowik kapelanem w RORE

Od 1 września [b]ks. Stanisław Słowik jest kapelanem w Klinicznym Regionalnym Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjnym dla Dzieci i Młodzieży im. św. Jana Pawła II w Rzeszowie.[/b]

Za wszechstronną działalność został odznaczony licznymi wyróżnieniami, m.in. medalem „Zasłużony dla Województwa Podkarpackiego”, medalem „100-lecia Odzyskania Niepodległości”, Krzyżem kawalerskim OOP, Srebrnym medalem ZG OSP, Złotym medalem TKKF, Złotą odznaką - medalem MEN. Jest też Kapelanem Honorowym Ojca Świętego i kanonikiem Kapituły Katedralnej.

Ks. Piotr Potyrała, nowy dyrektor Caritas Diecezji Rzeszowskiej

Funkcję dyrektora Caritas Diecezji Rzeszowskiej objął ks. Piotr Potyrała, który od 2015 r. był wicedyrektorem.

Józef Lonczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.