Bartosz Wojsa

Kuźnia Raciborska: udało się dotrzeć do ciał saperów

Jak udało się nieoficjalnie ustalić, saperzy nie wywieźli z lasu ładunków, tylko postanowili je tam zdetonować Fot. Aleksander Król Jak udało się nieoficjalnie ustalić, saperzy nie wywieźli z lasu ładunków, tylko postanowili je tam zdetonować
Bartosz Wojsa

Ciała dwóch saperów, którzy zginęli po wybuchu pocisków artyleryjskich 8 października w Kuźni Raciborskiej, zostały już odzyskane. Wcześniej dotarcie do nich było niemożliwe z uwagi na niebezpieczeństwo kolejnych eksplozji.

Gdy zamykaliśmy to wydanie gazety, wciąż trwała akcja prowadzona w lesie w Kuźni Raciborskiej po tym, jak we wtorek (8 października) doszło tam do niekontrolowanego wybuchu pocisków artyleryjskich z czasów II wojny światowej. Zginęło dwóch saperów, a czterech kolejnych zostało rannych, w tym dwóch poważnie. Przebywają w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu.

Lasu nadal pilnuje żandarmeria wojskowa.

Przez długi czas dostęp do ciał dwóch saperów był utrudniony, ale - jak potwierdza warszawska prokuratura - wczoraj (10 października) wojskowym jeszcze przed południem udało się dotrzeć do ciała jednego z mężczyzn.

- Ciało jednego z nich zostało już przetransportowane do zakładu medycyny sądowej - mówi prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Jeśli chodzi o ciało drugiego sapera, na miejscu zdarzenia wciąż prowadzone są czynności - mówił prokurator. Niedługo jednak po tej informacji, bo po upływie niecałej godziny, prokuratura poinformowała, że do drugiego ciała również udało się już dotrzeć.

Śledztwo, które przejęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, owiane jest jednak tajemnicą. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, saperzy zamiast wywieźć odkryte w lesie ładunki, prawdopodobnie postanowili zdetonować je na miejscu, w lesie. Wówczas doszło do tragedii.

Prokurator Łukasz Łapczyński nie chce zdradzać szczegółów śledztwa. Mówi, by o metodykę związaną z neutralizacją ładunków pytać wojsko.

- Jak ustalono, żołnierze z 6. Batalionu Powietrznodesantowego w Gliwicach zostali zadysponowani do rozminowania niewybuchów z czasów II wojny światowej, ujawnionych dzień wcześniej w lesie przez miejscowego leśniczego, który o znalezisku powiadomił Komendę Powiatową Policji w Raciborzu. Policjanci zaś przekazali zgłoszenie właściwej jednostce wojskowej - mówi prok. Łapczyński.

- Czynności procesowe na miejscu zdarzenia prowadzone przez prokuratorów koordynowane są z czynnościami saperskimi - dodaje.

Wczoraj pojawiła się również informacja, że w Kuźni Raciborskiej, w lasach niedaleko stadionu, znaleziono kolejne niewybuchy. Jeszcze nie było wiadomo, co dokładnie znaleziono i w jakich ilościach. Niewybuchy znajdowały się jednak na terenie Lasów Państwowych. Śledztwo w sprawie trwa.

Bartosz Wojsa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.