Leniwa, zachodnia niedziela. Jak przeżyliśmy pierwszą niedzielę bez handlu, 11 marca 2018

Czytaj dalej
Fot. Katarzyna Pachelska
Katarzyna Pachelska

Leniwa, zachodnia niedziela. Jak przeżyliśmy pierwszą niedzielę bez handlu, 11 marca 2018

Katarzyna Pachelska

Pierwsza niedziela bez handlu minęła spokojnie, głównie dzięki pięknej pogodzie, która zachęciła nas do spacerów. Kiedy zatęsknimy za niedzielą w centrum handlowym?

Zakaz handlu w niedziele to gorący temat. Nie ma chyba nikogo, kto by o nowych przepisach nie dyskutował ze znajomymi czy rodziną. Pierwsza niedziela bez handlu za nami. Jak było? Przecież przed nami druga niedziela bez handlu, 18 marca.

Sobota 10.03, godzina 20.15, Castorama, Chorzów
Parking pełny, ale w środku nie ma tłoku. Wszystkie kasy otwarte. Kupuję kilka żarówek w jednym pudełku. Pytam żartobliwie kasjerkę: - A co pani robi w niedzielę? - Chyba pójdę do kościoła! - śmieje się w głos.

Sobota 10.03, godz. 21.20, Biedronka, Chorzów
Robię zakupy spożywcze na niedzielę i poniedziałek. Spieszę się, żeby zdążyć do 22, a tu okazuje się, że moja osiedlowa Biedronka jest czynna aż do 23. W środku niewielu klientów, ale towar już trochę przebrany. Jedna kasa czynna, a w niej wyraźnie zmęczona pani.

Sklepy przeżywały oblężenie wcześniej, w ciągu dnia. Kolejki do kas na pół godziny stania nie były rzadkością. Jednak ani Biedronka, ani Lidl nie chcą ujawnić, o ile wzrosły obroty sklepów tych sieci w sobotę poprzedzającą niedzielę bez handlu. - Dzięki nowej, weekendowej ofercie promocyjnej, w sobotę zauważyliśmy wzmożony ruch w sklepach Lidl - informuje jedynie Aleksandra Robaszkiewicz, PR manager niemieckiej sieci, podkreślając, że sklepy są na to przygotowane. - Co więcej, model organizacji pracy firmy Lidl Polska pozwala pracownikom sklepów na rozpoczynanie poniedziałkowej zmiany nie wcześniej niż o godzinie 5. Wierzymy, że komfort pracy ma kluczowe znaczenie dla zadowolenia naszych zespołów - dodaje Robaszkiewicz.

Sobota 10.03, g. 21.40, Chorzów, całodobowa piekarnia
Na drzwiach zawieszono wydrukowaną kartkę: „W niedzielę 11.03 sklep jest czynny”. W środku ani jednego klienta oprócz mnie. Kajzerek też nie ma. Wchodzi mężczyzna w średnim wieku i od progu pyta: - Jak to, jesteście czynni w niedzielę? Przecież jest zakaz handlu, to właściciel będzie stał za ladą? - Chyba by się musiał roztroić - odpowiada sprzedawczyni.

Ta firma ma kilka punktów, gdzie sprzedaje pieczywo, a pan nie wie, że piekarni nie obowiązuje zakaz handlu w niedziele, podobnie jak kawiarni, ciastkarni, lodziarni i restauracji. - Ale macie czynne całą dobę? - dopytuję. - Oczywiście - słyszę w odpowiedzi.

Niedziela 11.03, godz. 8.30, szaberplac, Katowice
Jadę na szaberplac DTŚ-ką. Jak na ładny niedzielny poranek ruch jest dość spory. Po drodze widzę na poboczu trzy radiowozy. Załoga dwóch z nich już kogoś zatrzymała do kontroli, a jednego ciągle polowała na szybko jadących kierowców. „Niedziela bez handlu, ale z mandatem” - pomyślałam. Wkrótce okazało się, że te trzy samochody policyjne na mojej trasie to nie był zbieg okoliczności.

Na szaberplacu przy ulicy Pukowca, w części z odzieżą i obuwiem, pustki. Więcej sprzedawców niż klientów. Niektórzy już zamykają z chrzęstem swoje stoiska. Nagle poruszenie: „Idą, idą! Kontrola, uważajcie” - handlarze głośnym szeptem wymieniają się informacjami. Kto idzie? Inspekcja.

Okazuje się, że trzech niczym niewyróżniających się panów, konferujących przez telefon z kimś ważnym, to inspekcja skarbowa. Sprawdzają m.in., czy handlujący wydają paragony. - Później idziemy do parku - podsłuchuję ich plany na najbliższe godziny. Chodzi pewnie o pobliski Park Śląski, gdzie w piękną wiosenną niedzielę będzie sporo otwartych punktów z lodami, goframi czy piwem.

Za to Okręgowa Inspekcja Pracy w Katowicach dyżurowała w tę niedzielę również pod telefonem, bo uruchomiła specjalny numer, na który można było zgłaszać naruszenia dotyczące zakazu handlu. Zgłoszono 53 przypadki na terenie województwa, dotyczące łamania zakazu sprzedaży. Grzywna za nieprzestrzeganie zakazu handlu może wynosić od 1000 do 100 tys. zł.

Dwa dni po pierwszej niedzieli bez handlu okazało się, że inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy też nie chcą pracować w niedziele i kontrolować, czy zakaz handlu jest przestrzegany. Związkowcy PIP-u wysłali do generalnego inspektora pracy, czyli swojego szefa, pismo, w którym zarzucają pracodawcy, że sam łamie prawo.

Wróćmy do niedzielnych zakupów na szaberplacu. Oglądam pastelowe blezerki, długości do pół łydki. Kra, kra - dobiega mnie głos sroki. Takie zakupy na łonie natury mogą być nawet przyjemne... Wracam na ziemię, słysząc cenę blezerka: - 240 zł - informuje mnie ekspedientka, blondynka około pięćdziesiątki. - Pańcia przymierzy! - zachęca mnie. Grzecznie dziękuję.

W dalszej części:

  • Co o wolnych niedzielach sądzą kupcy z targowiska
  • Niezywkła sytuacja w Silesia City Center
  • Gdzie w niedzielę był tłok
Pozostało jeszcze 56% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Katarzyna Pachelska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.