Limity są tylko w naszych głowach [ZDJĘCIA, WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne
Agata Zielińska

Limity są tylko w naszych głowach [ZDJĘCIA, WIDEO]

Agata Zielińska

Weź głęboki oddech. Wyobraź sobie, że wchodzisz do wody i opadasz na głębokość 100 metrów. Bez butli z tlenem. Nierealne? Poznaj chłopaka z Ustronia, Mateusza Malinę, który nurkuje na bezdechu.

Nurkowanie na wstrzymanym oddechu jest z ludzkością tak naprawdę od początku jej istnienia. W dawnych czasach schodzenie pod wodę bez urządzeń mechanicznych było jedyną możliwością i typowo użytkowym zajęciem. Zdobywano w ten sposób pokarm, odławiano wszelkiego rodzaju morskie skarby - perły, muszle, gąbki czy koral, które później sprzedawano. Nurkowanie miało też swoje zastosowanie w sztuce wojennej, a także było metodą na wyławianie wartościowych przedmiotów z zatopionych statków. Dziś, mimo powszechnego dostępu do sprzętu umożliwiającego oddychanie pod wodą, wiele osób "wraca do korzeni" i najczystszej formy schodzenia pod wodę.

Freediving to jedna z odmian nurkowania, w której nie wykorzystuje się butli tlenowej. Wyróżniamy konkurencje głębokościowe i basenowe. W 1992 roku powstała AIDA - międzynarodowa organizacja skupiająca freediverów przeprowadzająca zawody i odnotowująca rekordy świata. W Polsce oficjalnym członkiem AIDA jest Stowarzyszenie Freediving Poland.

Mimo że dyscyplina ta jest w naszym kraju dopiero na etapie rozwoju, nie brakuje zdolnych i osiągających dobre wyniki nurków. W Krakowie spotkałam się z jednym z nich. 28-letni Mateusz Malina urodził się i wychował się w Ustroniu, od rozpoczęcia studiów mieszka, pracuje i trenuje w Krakowie. W listopadzie 2014 roku pobił rekord świata w pływaniu dynamicznym bez płetw, a na swoim koncie ma także tytuł wicemistrza świata i wiele rekordów Polski.

Dziecięca zabawa, która stała się życiową pasją

Jego przygoda z nurkowaniem zaczęła się dość niepozornie, od zwykłej dziecięcej zabawy. - Jeździliśmy z kolegami na basen w Skoczowie. W zasadzie wygłupialiśmy się w wodzie na różne sposoby. Z czasem zaczęliśmy rywalizować, prześcigaliśmy się w czasie spędzonym pod wodą na wstrzymanym oddechu - wspomina. Wtedy jednak nie myślał o tym w kategorii sportu.
- W Ustroniu nie było basenu, a dojeżdżanie wiązało się z kosztami. Wiedziałem jednak, że do tego w przyszłości wrócę - opowiada.

Marzenie nastolatka nie gasło wraz z upływem czasu. Po ukończeniu liceum Mateusz pojechał do Anglii, by zarobić na studia i nurkowanie. Miejsce, w którym rozpoczął studia, wybrał z powodu dostępu do akwenu, na którym mógł wreszcie zacząć trenować. - Miałem do wyboru Politechnikę w Gliwicach i Krakowie. Wybrałem Kraków ze względu na Zakrzówek - mówi. - Akwen powstały w 1990 roku poprzez zalanie starego kamieniołomu wapienia, jest jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do uprawiania nurkowania w Polsce.

Na swoje pierwsze zawody Mateusz zapisał się, by poznać ludzi. - Nas, nurków, było bardzo mało. Najlepszą okazją do poznania innych freediverów były więc zawody. Jak spojrzę na sam początek mojej przygody, to ówczesne rekordy Polski wydawały mi się nieosiągalne. Jakby wtedy ktoś mi powiedział, że będę tu, gdzie jestem teraz, powiedziałbym, że zwariował - mówi z uśmiechem Malina.

Od tamtej pory stawia sobie kolejne cele i pokonuje pojawiające się przeszkody, bo - jak mówi - limity są tylko w naszych głowach. Najbardziej lubi nurkować w głąb, lecz z powodu braku w okolicy głębokich wód, spędza dużo czasu na basenie. - Co roku pytam się, co chcę robić. Były lata, gdy nurkowałem dużo w monopłetwie, a teraz przyszły takie, że nurkuję bez płetw i sprawia mi to frajdę.

Zawsze w towarzystwie

Wydawać by się mogło, że człowiek znajdujący się kilkadziesiąt metrów pod wodą, bez dostępu do tlenu, ma w głowie tysiące myśli, wątpliwości i strach. Nic bardziej mylnego, opowiada doświadczony nurek. - Wykonałem tyle takich nurkowań, że wszystko dzieje się już na "autopilocie". Wpadam w trans, próbuję wprowadzić się w stan głębokiego relaksu, medytacji, jestem całkowicie rozluźniony i jakby poza swoim ciałem - opisuje swój stan Malina. - Podczas zawodów podróżuję w głąb siebie. Mam zamknięte oczy praktycznie przez całe nurkowanie, a zwłaszcza podczas wynurzania się. Nie mam także świadomości upływającego czasu, dla mnie cały proces przebiega dużo szybciej niż to ma miejsce w rzeczywistości - dodaje.

Mateusz Malina podczas schodzenia po linie pod wodą

Mateusz nie lubi, gdy określa się to, co robi, jako niebezpieczne. - Nigdy nie powinniśmy uprawiać tego sportu samemu, wtedy jest on niebezpieczny - zaznacza. - Ocena bierze się głównie z niewiedzy i nieświadomości. - Dzień przed zawodami deklarujemy głębokość, na jaką schodzimy i szacowany czas nurkowania. Lina jest opuszczona, a ja jestem do niej przymocowany specjalną uprzężą. Niżej nie mogę więc zejść. W zależności od głębokości, podczas wynurzania na ostatnich 30-40 metrach towarzyszy mi jeden, dwóch czy trzech nurków asekurujących, eskortujących mnie na powierzchnię. Tak naprawdę największe niebezpieczeństwo, że ktoś może zasnąć pod wodą, jest na ostatnich metrach - opisuje konkurencje głębokościowe Mateusz Malina. - Podczas konkurencji basenowej też płynie nad zawodnikiem nurek asekurujący.

Nurkowie asekurują Mateusza Malinę podczas wynurzania

Nurkowie asekurują Mateusza Malinę podczas wynurzania

Przed nurkowaniem robimy pełny wdech, dobieramy, ile możemy powietrza, nurkujemy i wydychamy dopiero na powierzchni - dodaje. W tym sporcie ważna jest znajomość fizjologii. Podczas nurkowania serce zwalnia, układ krążenia korzysta z tlenu zgromadzonego w płucach, mięśniach i krwi, by wypełnić zapotrzebowanie tkanek. Ważna jest też regulacja ciśnienia w uszach.

Nurkowanie w głowie

Jak wygląda trening nurka? To zależy, w jakim okresie przygotowań do zawodów jest zawodnik. W czasie, gdy spotykamy się w Krakowie, Mateusz daleki jest od szczytu formy. - W tym czasie skupiam się na treningu wytrzymałościowym i siłowym. Na basen chodzę po to, by nie stracić kontaktu z wodą, bardzo dużo robię jednak poza basenem - mówi. Przygotowanie do docelowej imprezy zajmuje około pół roku. Poza treningiem fizycznym niezwykle ważnym elementem przygotowań do zawodów jest trening mentalny. - Dużo wizualizuję. Przed ważnymi startami kładę się na łóżku i wyobrażam sobie krok po kroku dzień nurkowania. Więc tak naprawdę to nurkowanie odbyłem już w głowie ileś razy. Gdy ono przychodzi, nie jest to już coś nowego, nie stresuję się tak, jakbym był nieprzygotowany - dodaje. W tym sporcie nie chodzi o adrenalinę, jest ona wręcz szkodliwa dla wyników, jak i samych zawodników. Zmienia wspomnianą już wcześniej fizjologię, powoduje przyspieszenie pracy serca, wzrost ciśnienia krwi, przez co szybciej zużywa się zgromadzony przy wdechu tlen.

Pieniądze kręcą światem

Jak w każdym niszowym sporcie problemem zawodników są finanse. Na freedivingu nie można zarobić, w najbardziej sprzyjających okolicznościach dzięki nagrodom zwracają się koszty podróży. - W Polsce są jeziora, ja jestem szczęśliwy, że mam w Krakowie Zakrzówek. Opracowałem taką metodę, że nie potrzebuję dużych głębokości, cały trening odbywa się właśnie na Za-krzówku. Bezpośrednio przed zawodami potrzebuję jednak wyjechać na dwa, trzy tygodnie i wtedy nurkuję głęboko - opowiada. Nie zawsze może sobie jednak na taki wyjazd pozwolić i zapłacić z własnej kieszeni. Bariery wewnętrzne można przełamywać pracą nad sobą, są jednak problemy, których pokonanie jest znacznie trudniejsze. Z powodów finansowych Mateusz Malina nie pojechał na mistrzostwa świata w 2013 roku bronić drugiego miejsca. W 2015 roku czekają na niego dwie imprezy mistrzowskie. Mistrzostwa świata basenowe (Belgrad, Serbia 19-28 czerwca) i głębokościowe (Limassol, Cypr 11-20 września). - To są niewątpliwie moje największe cele na ten rok. A dzięki nawiązaniu współpracy z firmą Grena jestem spokojny, że tym razem nie ominą mnie najważniejsze imprezy - zapewnia nurek.

Rekord świata

Kariera Mateusza Maliny to dowód na to, że własnymi siłami, uporem, wytrwałością i pasją można osiągać wszelkie cele. W 2011 roku w greckiej Kalamacie został wicemistrzem świata. Zanurkował wówczas na głębokość 106 metrów (Free Immersion).
9 listopada 2014 roku udało się spełnić kolejne marzenie. Podczas zawodów w czeskim Brnie, Mateusz dopisał do listy swoich osiągnięć rekord świata w kategorii basenowej. Przepłynął 226 metrów pod wodą (Dynamic without Fins) na jednym wdechu i o metr poprawił rekord należący do chorwackiego freedivera Gorana Colaka.

Mateusz Malina w listopadzie 2014 roku ustanowił rekord świata w pływaniu dynamicznym bez płetw pod wodą

- Próbowałem pobić go już w czerwcu, ale nie udało się, podejście skończyło się na 213 metrach. Stwierdziłem, że potrenuję jeszcze i spróbuję w listopadzie. Cały ostatni rok trenowałem więc, by pobić ten rekord - mówi Malina.
Trenował dzięki uprzejmości Wojskowego Oddziału Gospodarczego, który udostępnił mu basen. - Kilka razy w tygodniu poza treningiem w wodzie miałem trening crossfitowy - siłowy i wytrzymałościowy. Wstrzymywałem także oddech, na sucho - opowiada Mateusz.

Jak zostać freediverem?

Freediving to nie tylko sport, to także dobry sposób na odprężenie się, odreagowanie stresów i oderwanie od codziennych problemów. Każdy, kto choć raz wstrzymał oddech pod wodą, jest freediverem. Nie polega to jedynie na biciu oficjalnych rekordów. To przede wszystkim poznawanie własnego organizmu i pokonywanie ograniczeń. Jak zacząć?
- Znaleźć partnera, zapisać się do klubu, napisać na forum czy znaleźć grupę freediverów na portalach społecznościowych i się do nich przyłączyć - kończy Malina.

Rekordy Polski Mateusza mALINY |Create infographics
Agata Zielińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.